Zbigniew Girzyński, który kilka dni temu podbił internet zamieszczając na Facebooku swoje zdjęcie, poczuł widać jego siłę i
włączył się do dyskusji o ewentualnej abdykacji Jarosława Kaczyńskiego z funkcji prezesa
PiS. Chociaż na swoim blogu zastrzega: - Dywagacje o emeryturze Jarosława Kaczyńskiego są mocno przedwczesne. Albo: - Snucie zaś rozważań na ten temat, co czynią obecnie niektóre media, nie jest najszczęśliwsze.
Jednak poseł PiS sam takie rozważania snuje. Asekuruje się jednak pochlebstwami pod adresem szefa partii. "Czy nie boję się o tym pisać? Przecież jeśli
Jarosław Kaczyński się dowie to zetnie mi głowę, każe rozstrzelać, albo udusić sznurkiem w kącie! W najlepszym wypadku wyrzuci z PiS, albo nie wpuści na listę w kolejnych wyborach do sejmu. Pragnę wszystkich uspokoić. Znam premiera Kaczyńskiego osobiście 9 lat. Jak każdy ma swoje zalety i wady. Jeżeli ktokolwiek sądzi, że Jarosław Kaczyński jest człowiekiem małostkowym, który pała chęcią wycięcia dookoła siebie wszystkich, którzy ośmielą się samodzielnie myśleć to najwyraźniej go nie zna" - pisze.
Nie daje jasnej odpowiedzi na pytanie kiedy zmieni się prezes PiS. "Jarosław Kaczyński jest politykiem w sile wieku, który ma 62 lata. Jest zaledwie 3 lata starszy od Piłsudskiego, gdy ten sięgał po władzę w 1926 r." Girzyński przytacza więcej historycznych przykładów przywódców, którzy po władzę sięgali w sile wieku.
Jednak Girzyński wskazuje potencjalnych następców Jarosława Kaczyńskiego. I analizuje tych w wieku miedzy 35 - 45 rokiem życia "bo to wśród nich ukrywa się dziś przyszły lider mojej partii."
I wylicza osiem nazwisk:
Zbigniew Ziobro (40 lat),
Jacek Kurski (44 lata), Joanna Kluzik - Rostkowska (47 lat), Mariusz Błaszczak (41 lat), Joachim Brudziński (42 lata), Paweł Poncyljusz (41 lat), Paweł Kowal (35 lat) i Zbigniew Girzyński (37 lat). By ubarwić wpis zabiegi o schedę po prezesie przyrównuje do
gry o mistrzostwo świata w piłce nożnej. Tłumaczy, że porównanie nie jest przypadkowe, bo kongresy PiS podobnie jak mistrzostwa świata w piłce nożnej są co 4 lata.
Jak Girzyński postrzega swoich partyjnych kolegów? Zbigniew Ziobro skutecznie wywalczył sobie pozycję twardego szeryfa kiedy był ministrem sprawiedliwości. Obecnie zdobywa doświadczenie międzynarodowe i politycznie dojrzewa. To są jego ogromne atuty. Jest także powszechnie uznawany nie tylko za faworyta w tej rywalizacji, ale wręcz za tzw. pewniaka. To jednak wcale mu nie pomaga. To ogromny balast z którym bardzo trudno sobie poradzić. Można porównać jego sytuacją z drużyną Brazylii na jakimkolwiek turnieju mistrzostw świata. W zasadzie ma wszelkie atuty w ręku, ale czy udźwignie presje i sięgnie po sukces? - pisze Girzyński.
Jacek Kurski jawi się według niego jako drużyna argentyńska. "Kocha go kamera i mikrofon. Nie można przejść obok niego i nie zwrócić na niego uwagi. Każde zagranie wywołuje gwałtowne reakcje. Od zachwytu po burzliwe wręcz ataki niechęci. Jest Maradoną naszej polskiej polityki, który przepięknym dryblingiem mija wszystkich zawodników drużyny przeciwnej i zdobywa bramkę, stając się bohaterem, a zaraz potem strzela gola, ale po zagraniu ręką i jeszcze twierdzi, że to była ręka Boga." - czytamy.
Joannę Kluzik - Rostkowską postrzega jako odkrycie tego sezonu. "Miła i ciepła, subtelna i finezyjna uwiodła dziennikarzy i tłumy kibiców. Niczym portugalscy piłkarze przykuwa przed ekrany telewizorów miłośników pięknej, łagodnej gry i zachwyca swoją delikatnością. Czy jednak uda się jej osiągnąć sukces w starciu z bezwzględnym futbolem innych graczy? - pyta.
Mariusz Błaszczak nie zachwyca na pierwszy rzut oka - pisze Girzyński. Według niego szef klubu PiS jest nieco wycofany. "Rozkręca się powoli niczym typowo turniejowy zespół Niemiec. Nie jest pozbawiony pewnych atutów. Ma bardzo silny skład. Stoją za nim murem prawdziwe zastępy braci zakonnych, którzy solidną grą całego zespołu, która nie musi się podobać, ale najczęściej bywa skuteczna, wygrali nie jeden mecz i niejeden turniej." - ocenia.
Joachim Brudziński ma coś w sobie z futbolu włoskiego. Bardzo defensywny, wręcz bezwzględny w obronie swoich racji. Jako de facto najważniejsza po prezesie osoba w partii na co dzień dogląda struktur i wpiera swoich ludzi w terenie. Taka sieć politycznych wpływów, niczym rozbudowany system włoskich rozgrywek piłkarskich, może się okazać poważnym atutem i w walce od jednej bramki przechylić szalę zwycięstwa na jego stronę - przepowiada.
Paweł Poncyljusz wnosi do polityki w Prawi i Sprawiedliwości taki ładunek spontaniczności, nieprzewidywalności i finezji języka jak drużyna Nigerii podczas rozgrywek o mistrzostwo świata w piłce nożnej. Afrykańska fantazja jest atutem, ale czy pomoże przedrzeć się przez rozbudowany system rozgrywek gdzie w poszczególnych fazach turnieju będzie się trzeba potykać z kolejnymi twardymi zawodnikami? - zastanawia się.
Paweł Kowal zbiera najwięcej pochwał. "Jest politykiem niezwykle, wręcz wybitnie utalentowanym. Łączy w sobie ogromne zalety doskonałego analityka gry i powoli kształtuje swoje polityczne doświadczenie szlifując je na europejskich salonach. Niczym piłkarze Hiszpanii zachwyca lekkością stylu i porywami intelektualnej fantazji - przyrównuje.
Zbigniew Girzyński wyznaje, że najtrudniej jest mu pisać o sobie jako o kandydacie na szefa PiS. "Ponieważ doktorat pisałem ze stosunków polsko - francuskich to moje polityczne umiejętności zestawię z drużyną z nad Sekwany. Francuski futbol jest nieprzewidywalny. Ma coś w sobie z afrykańskiej spontaniczności i hiszpańskiego polotu. Lubię spokojne i wyważone analizy Kowala i często także zgadzam się z podobnymi ocenami Poncyljusza. Jednak słynę z temperamentu Zidana i zdarza mi się zarówno finezyjne zagranie w światło bramki przeciwnika jak i "pociągnięcie z główki" wobec politycznych Materazzich. Jest ono niby sprowokowane i w tym sensie jakoś się broni, ale "