Donald Tusk na spotkaniu z szefami regionów PO tłumaczył, że partia się rozrosła i zarząd powinien być bardziej reprezentatywny. Dlatego chce go poszerzyć - z 14 do 35 osób. Z automatu weszłoby do niego oprócz Tuska, sekretarza generalnego, skarbnika i szefa klubu 16 szefów regionów. Resztę wytypowałaby nowa rada krajowa PO - ma być wybrana 25 września.
Część polityków odebrała plany premiera jako próbę osłabienia wpływów marszałka Sejmu Grzegorza Schetyny. Obsadził swoimi ludźmi ponad połowę stanowisk szefów regionów i Tusk - rozszerzając zarząd - zmniejszyłby jego wpływy.
Dodatkowo premier poniósł porażkę przy wyborach kierownictwa klubu. Z czworga zgłoszonych przez niego kandydatów na wiceprzewodniczących przeszła tylko Małgorzata Kidawa-Błońska. Za to Schetyna ma kilku swoich ludzi we władzach klubu - bliski mu jest przewodniczący Tomasz Tomczykiewicz i dwóch wiceprzewodniczących - Sławomir Rybicki i Rafał Grupiński, może też liczyć na konserwatywnego wiceprzewodniczącego Jarosława Gowina.
- Tusk chce przejąć kontrolę nad partią. Zaproponował 35-osobowy zarząd, bo takie ciało trudno zebrać i w praktyce będzie rządził jednoosobowo - mówi nam poseł z władz PO.
Część polityków z otoczenia Schetyny proponuje 25-osobowy zarząd, bez członków z wyboru. - Popieram to rozwiązanie, mimo że eliminuje mnie z zarządu, bo nie jestem szefem regionu - mówi "Gazecie" Gowin. - Mniejszy zarząd nie będzie fasadowy.
Koncepcji Tuska broni bliski mu wiceprzewodniczący klubu Waldy Dzikowski: - Jeśli szefowie regionów będą w zarządzie, przewodniczący będzie miał na bieżąco informacje z terenu, a szefowie regionów będą uczestniczyć w podejmowaniu decyzji - mówi poseł PO. - Ale oprócz tego do zarządu powinni też wejść ludzie wybierani przez radę krajową, w której skład wchodzą parlamentarzyści, bo wtedy zarząd będzie bardziej reprezentatywny. Dlatego 35-osobowy zarząd to najlepszy wariant - podkreśla Dzikowski.
Stronnik Schetyny dodaje, że jeżeli premier będzie się upierał przy rozszerzeniu zarządu, to powinien powołać silnego sekretarza generalnego. Teraz był nim Schetyna i chce utrzymać tę funkcję. Rozmawiał o tym z Tuskiem, który jako szef partii wskazuje sekretarza. Bez konkluzji.