Zdaniem Nikołaja Mladenowa "ten problem został wyolbrzymiony". - To wewnętrzna sprawa Francuzów - powiedział minister w wywiadzie telewizyjnym.
W piątek w Sofii wylądowała pierwsza grupa obywateli bułgarskich romskiego pochodzenia, którzy zostali wydaleni z Francji. Choć francuski rząd słyszy krytykę ze strony opozycji, mediów, a nawet Watykanu, bułgarski szef
MSZ uważa, że sprawy nie ma.
W rozmowie telefonicznej z francuskim ministrem spraw europejskich Mladenow stwierdził, że rozumie decyzję Paryża o wydaleniu Romów, bo "bułgarscy obywatele mają obowiązek przestrzegać prawa kraju, w którym przebywają".
Od początku lipca Francuzi wsadzili do samolotów do Bułgarii i Rumunii 635 Romów. Minister podkreślił, że co miesiąc z różnych krajów UE do Bułgarii jest odsyłanych 15-20 obywateli tego kraju.
W Paryżu trwają rozmowy z rumuńskimi urzędnikami w sprawie tego, jak powstrzymać rumuńskich Romów przed wyjazdem do Francji. Wczoraj Francuzi deportowali z Paryża i Lyonu kolejnych 283 rumuńskich Romów.
Francuski premier napisał list do przewodniczącego Komisji Europejskiej, w którym domaga się, by Komisja zachęciła Rumunów to bardziej agresywnego powstrzymania Romów przed wyjazdem z kraju. Szef francuskiego rządu ostrzega, że jeśli Rumuni nic w tej sprawie nie zrobią,
Francja zablokuje wejście Rumunii do unijnej strefy Schengen.