Zaostrzyć polską ustawę aborcyjną? Tak jak chciałby tego Marek Jurek. Czy może zliberalizować? Tak jak proponują to feministki. W czwartek zorganizowały wysłuchanie publiczne na temat turystyki aborcyjnej. - Mamy złe, restrykcyjne, dyskryminujące prawo, które zupełnie nie działa. Prawo, które powoduje, że kobiety niemal jak kryminalistki przerywają ciążę nielegalnie w podziemiu, albo wyjeżdżają za granicę. Czy to normalne, żeby Polki były zmuszane do takiej sytuacji? - pytała w TOK FM Wanda Nowicka. Dlatego jej Federacja zaprosiła do Polski zagranicznych ekspertów, głównie lekarzy, którzy w swojej pracy zetknęli się z Polkami usuwającymi ciążę. Do Sejmu przyjadą: dr Christian Fiala z Austrii, dyrektor Gynmed Clinic for Contraception and Abortion w Wiedniu i Salzburgu, założyciel i dyrektor Muzeum Antykoncepcji i Aborcji, dr Olga Loeber z Holandii, koordynatorka ds. zdrowia reprodukcyjnego Europejskiego Towarzystwa Antykoncepcji, dr Janusz Rudziński z Niemiec, kierownik oddziału Onkologii Ginekologicznej, Specjalnej Ginekologii Operacyjnej i Chirurgii Estetycznej w klinice w Prenzlau, Ann Furedi z Wielkiej Brytanii, dyrektorka British Pregnancy Advisory Service i Katarzyna Waniek z Austrii, doradca w zakresie świadomego planowania rodziny i zdrowia reprodukcyjnego w klinice Gynmed w Wiedniu.
Nowicka tłumaczyła w TOK FM: - Bardzo ważnym kryterium decydującym o tym, że Polki jeżdżą za granicę dokonywać aborcji jest bezpieczeństwo. Tu, na miejscu, mają bardzo często obawy co do tego, czy coś im się nie stanie. Bo co będzie jak pojawią się jakieś komplikacje? Chodzi o to, żeby nie być ocenianą, żeby przeprowadzić aborcję w godnych warunkach, gdzie decyzja kobiety nie jest podważana. Sporym problemem w Polsce jest też czarny rynek. - Nikomu nie opłaca się zmienić obecnej ustawy aborcyjnej, a dodatkowo są ludzie, którzy czerpią z jej działania korzyści - mówiła Wanda Nowicka. - Tam, gdzie jest zakaz, tam jest czarny rynek - więc oprócz podziemnych gabinetów na rynku sprzedaje się też fałszywe środki poronne - podsumowała.
Źródło: Gazeta Wyborcza