Sąd Najwyższy odmówił wczoraj przyjęcia skargi kasacyjnej krajówki, która miała podważyć korzystne dla "Gazety" wcześniejsze wyroki. Zmasowana batalia sądowa przeciwko "Gazecie" była główną odpowiedzią Kasy Krajowej
SKOK na krytykę zawartą w opublikowanych w latach 2004-05 ośmiu artykułach opisujących nieprawidłowości w zarządzaniu tym największym w Polsce systemem kas oszczędnościowych. Centrala SKOK-ów w pozwie o ochronę dóbr osobistych żądała kilkunastu stron przeprosin na łamach "Gazety" i na jej stronach internetowych oraz w "Rzeczpospolitej". Domagała się też zakazu dalszych publikacji na temat SKOK-ów, usunięcia artykułów z internetowego archiwum, zawiadomiła wreszcie prokuraturę o rzekomym zniesławieniu.
Co tak rozwścieczyło szefów SKOK-ów? W artykułach pisaliśmy m.in. o tym, że Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo Kredytowe obsługujące dziś ponad 2 mln Polaków odeszły od idei sąsiedzkich kas pożyczkowych i zamieniły się w jedną z najpotężniejszych instytucji finansowych w Polsce. Ujawnialiśmy, że centrala SKOK-ów obrosła spółkami i fundacjami, między którymi w niejasny sposób przepływały ogromne kwoty. Pisaliśmy o powiązaniach SKOK-ów z politykami
PiS i o preferencjach finansowych, którymi przez lata cieszył się system SKOK-ów.
Krytykowaliśmy też to, że Kasa Krajowa SKOK skupia w jednym ręku funkcje właściciela, nadzorcy i zarządzającego kasami. W cywilizowanym świecie finansów to rzecz niedopuszczalna. Alarmowaliśmy, że SKOK-i, działając tak samo jak banki i zbierając grube miliardy oszczędności Polaków, wyjęte są spod nadzoru państwowego, któremu podporządkowano banki.
Proces trwał ponad pięć lat. Sądy dwóch instancji przyznały rację "Gazecie". We wrześniu zeszłego roku w uzasadnieniu wyroku oddalającego kolejną apelację Kasy Krajowej SKOK warszawski sąd okręgowy ogłosił, że "Gazeta" napisała prawdę o SKOK-ach, działała w interesie publicznym, zgodnie z misją wolnej prasy. Że nie pisaliśmy przeciwko SKOK-om, tylko w interesie ich członków i klientów. Kasa Krajowa SKOK do końca nie zgadzała się z niekorzystnymi dla siebie wyrokami. Ostatnią szansą na ich zmianę było złożenie kasacji do Sądu Najwyższego. Wczoraj sąd nie przyjął jej jednak w ogóle do rozpatrzenia.
"Gazeta" w dalszym ciągu przygląda się systemowi SKOK-ów. W ostatnich latach ujawniliśmy m.in., że Kasa Krajowa przymierzała się do zakupu banku w Niemczech, że założyła spółkę w Luksemburgu, do której transferuje część majątku systemu SKOK, że kontrola urzędu skarbowego wykazała w 2008 r. nieprawidłowości w księgowaniu przez niektóre SKOK-i złych kredytów.
Po naszych artykułach politycy rozpoczęli prace nad ustawą ograniczającą uprawnienia Kasy Krajowej SKOK w stosunku do lokalnych kas oraz poddającej cały system nadzorowi bankowemu. Ustawa jest obecnie w Trybunale Konstytucyjnym, jednak posłowie PO, jej autorzy, zapowiadają, że zaapelują do prezydenta Bronisława Komorowskiego, by ją stamtąd wycofał i podpisał.