http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Chorzy na raka niezależni od pogody nad Wiedniem

Anna Twardowska, Bydgoszcz
2010-08-26, ostatnia aktualizacja 2010-08-25 21:50

Bydgoszcz, Gliwice, Warszawa - tutaj będą produkowane radiofarmaceutyki do badań pozytonowym tomografem emisyjnym (PET). Dla NFZ decyzja oznacza duże oszczędności, dla pacjentów - gwarancję, że do badania dojdzie w wyznaczonym terminie.

PET w bydgoskim Centrum Onkologii
Fot. Piotr Ulanowski / AG
PET w bydgoskim Centrum Onkologii
O PET-ach i potrzebnych do badania izotopach pisaliśmy w lutym. Nowoczesne urządzenie pozwala wykryć nawet pojedyncze komórki nowotworowe. Lekarz widzi, czy są przerzuty albo czy terapia działa. Przed badaniem chory dostaje glukozę i promieniotwórczy izotop. Rak lubi cukier - na zeskanowanym obrazie ciała widać świecące, czyli zaatakowane miejsca.

Przez lata tylko Centrum Onkologii w Bydgoszczy samo produkowało radiofarmaceutyk (w grudniu zaczął też ośrodek w Gliwicach). Pozostałe szpitale z PET-em - dziś jest ich już 11 - sprowadzały substancję z zagranicy. NFZ słono za to płacił - niemal 500 euro za fiolkę.

Dlaczego tak było? Bo szpitale zdobyły pieniądze na tomografy, ale na budowę cyklotronu i linii produkcyjnej już nie. Z kolei dyrektor bydgoskiego CO nie mógł sprzedawać ampułek kolegom, bo nie wolno handlować farmaceutykiem bez rejestracji. A rejestracja dużo kosztuje.

Co ciekawe według pierwotnych planów Ministerstwa Zdrowia PET-y miały iść w parze z produkcją izotopów, by nie trzeba było przepłacać za ich sprowadzanie. Gdy w lutym pytaliśmy Ministerstwo Zdrowia i polityków, dlaczego plan upadł, przyznawali, że pieniądze zjadły nadprogramowe PET-y. Na urządzenie zrobiła się moda i kolejni samorządowcy zabiegali o sfinansowanie tomografów w ich regionie.

Wreszcie ministerstwo zdecydowało się uporządkować tę sprawę. Ogłosiło konkurs na produkcję izotopów. Wybrało trzy ośrodki: Centrum Onkologii w Gliwicach i w Bydgoszczy oraz Środowiskowe Laboratorium Ciężkich Jonów Uniwersytetu Warszawskiego. Resort na zakup sprzętu i przygotowanie linii produkcyjnych wyda 12,5 mln zł.

Gliwice mają zaopatrywać Polskę południową, Warszawa - centralną, a Bydgoszcz - północne rejony. Wszędzie będzie można dojechać samochodem. Dostawy - niemal codziennie, bo wadą izotopów jest ich krótki termin przydatności.

Teraz za preparat płaci się tak dużo, bo jest sprowadzany do Polski drogą lotniczą z Wiednia i Berlina. Gdy nad tamtejszymi lotniskami jest mgła, samolot nie leci, a badania chorych w Polsce są odwoływane.

Produkcja w kraju oznacza, że cena preparatów, a tym samym całego badania spadnie. W krajach zachodnich, gdzie izotop jest produkowany, szpitale płacą za jedną ampułkę około 250 euro, o połowę mniej niż polskie lecznice.









Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':