- Najbardziej zaskakuje to, że podręcznik "Wędrując ku dorosłości. Wychowanie do życia w rodzinie dla uczniów klas I-III gimnazjum" pod red. Teresy Król nie jest spuścizną po Romanie Giertychu.
MEN zatwierdziło go w zeszłym roku - mówi Przemysław Szczepłocki z zarządu toruńskiego Stowarzyszenia Pracownia Różnorodności na rzecz lesbijek, gejów i osób biseksualnych. - Poprzednie wydanie zrównywało biseksualność i homoseksualność m.in. z pedofilią i kazirodztwem. Ale czy to jest lepsze?
Szczepłocki uważa, że podręcznik lansuje pseudonaukowe tezy o źródłach i charakterze "homoseksualizmu", według których wszyscy rodzą się heteroseksualni. Potem z niektórymi ludźmi coś się dzieje: padają ofiarą zgwałcenia, oglądają zbyt dużo "homoseksualnej pornografii" albo po prostu "wybierają" sobie homoseksualność i stają się homo- lub biseksualni. - Podręcznik uspokaja jednak, że homoseksualność to proces odwracalny, a poza tym może się okazać, że "homoseksualizm" jest tylko "pozorny". Ku pokrzepieniu serc jest też wycinek z Katechizmu Kościoła Katolickiego. O stanowisku innych religii i niewierzących ani słowa - mówi Szczepłocki.
- Autorzy nic nie piszą też o dyskryminacji. W książce nie ma słowa o lęku przed ujawnieniem się - wylicza Mateusz Korzus z SPR.
Szczepłocki: - Autorzy ujawniają homofobię, treści książki to przejaw ich osobistych fobii. To dyskwalifikuje ją jako podręcznik.
17-letnia Zosia Mykietnik, absolwentka
gimnazjum, uczyła się z "Wędrując ku dorosłości" w szkole. - Nauczyciel całkowicie pominął rozdział o homoseksualności. Może i dobrze - mówi. - Bo podręcznik zastąpił jeden rodzaj homofobii innym. Zamiast otwartej niechęci jest pseudonaukowa papka.
Pracownia Różnorodności domaga się wycofania podręcznika, wystąpiła do MEN o wyjaśnienia i zaalarmowała Elżbietę Radziszewską, rządową pełnomocniczkę ds. równego traktowania.
Radziszewska pisma jeszcze nie otrzymała, nie chce sprawy komentować. MEN tłumaczy, że podręcznik został dopuszczony już w 1999 r. Otrzymał wówczas pozytywne opinie. W związku z reformą musiał przejść jednak ponowną weryfikację. I w 2009 r. znów został dopuszczony do szkół.
- W nowej wersji w podrozdziale "Zaburzenia rozwoju psychoseksualnego" nie wymieniono homoseksualizmu - tłumaczy Bożena Skomorowska z MEN. - Nie ma tam też określenia, że jest to zaburzenie popędu płciowego. Przedstawione są za to różne teorie na temat przyczyn homoseksualizmu. Podręcznik został dopuszczony, bo otrzymał pozytywne opinie rzeczoznawców.
MEN deklaruje jednak, że gdy zapozna się z protestem SPR, zwróci się do rzeczoznawców o wyjaśnienia.
- "Wędrując ku dorosłości" jest jednym z dwóch podręczników, które MEN dopuściło do użytku - mówi Szczepło-cki. - Drugi, autorstwa Felicji Kalinowskiej, o homoseksualności pisze w sposób wyważony, podkreśla, że lesbijki i geje mają problem z akceptacją przez społeczeństwo, a obok Katechizmu cytuje konstytucję, Radę Europy oraz Europejski Trybunał Praw Człowieka. Oba podręczniki zatwierdzono w odstępie kilku miesięcy na podstawie tych samych przepisów.