Takiej dyskusji wśród kubańskich opozycjonistów na temat roli Kościoła nie było. Spór wybuchł kilka dni temu, gdy grupa 165 dysydentów wręczyła nuncjaturze apostolskiej w Hawanie list do
papieża Benedykta XVI.
Dysydenci, wśród nich znani opozycjoniści Martha Beatriz Roque i Vladimiro Roca, a także dwaj bracia zmarłego w wyniku strajku głodowego Orlando Zapaty Tamayo, wezwali
Kościół katolicki, by "osoby służące Bogu przestały udzielać politycznego poparcia dyktaturze".
Dysydenci uważają, że mediacja kardynała Hawany Jaime Ortegi, który w lipcu doprowadził do zwolnienia kilkudziesięciu więźniów politycznych, okazała się "pożałowania godną misją", gdyż w jej wyniku ludzie niewinnie więzieni latami za poglądy są wypędzani z kraju.
Z ponad stu więźniów politycznych, których
Kuba obiecała uwolnić, na wolność wyszło dotąd 26. To ci, którzy zgodzili się natychmiast wyjechać do Hiszpanii. Mimo zapewnień kard. Ortegi, że wyjdą na wolności wszyscy więźniowie polityczni, także ci, którzy odmawiają wyjazdu z kraju, dotąd nie ma ani jednego takiego przypadku.
"Wygnanie z kraju opłaca się tylko dyktaturze" - piszą dysydenci. "Właściwe rozwiązanie problemu więźniów politycznych wymagałoby zapytania ich samych o zdanie, a nikt ich o to nie pyta. Czy reżimowi nie chodzi czasem tylko o opróżnienie więzień, by móc do nich znowu wsadzać następnych?" - pytają w liście do papieża.
Opozycjoniści przytaczają przypadki, gdy biskupi namawiają ich do zaprzestania protestów przeciw dyktaturze. Biskup diecezji Holguin naciskał ostatnio matkę zmarłego Orlando Zapaty Tamayo, by nie chodziła na msze w asyście dysydentów.
Inni opozycjoniści, jak Bertha Soler czy szef kubańskiego Komitetu Praw Człowieka Elizardo Sanchez, uważają, że dla humanitarnej misji Kościoła nie ma na razie alternatywy. Sanchez broni też prawa dysydentów do krytyki Kościoła, ale nie chce, by zaszkodziła procesowi zwalniania więźniów.
Kubańscy biskupi uznali list dysydentów do papieża za "obraźliwy". "Działalność Kościoła na rzecz szacunku i godności wszystkich Kubańczyków nie nie wynika z politycznych poglądów, tylko z misji duszpasterskiej" - oświadczyła kuria w Hawanie.
Znacznie ostrzej dysydentom odpowiedziała rada świeckich archidiecezji w Hawanie. W swym czasopiśmie "Espacio Laical" oskarżyła dysydentów o prowadzenie polityki nienawiści inspirowanej z zagranicy oraz o "przeinaczanie złożonych procesów" zachodzących na Kubie. Rada piętnuje też żądanie bezpośredniego dialogu między władzami i opozycją jako "wulgarne uproszczenie rzeczywistości kubańskiej".