John Wayne dał nam Dziki Zachód, James Stewart nasze amerykańskie miasto, a ty dałeś nam cały świat" - tak zagaił do Connery'ego Harrison Ford, gdy 8 czerwca 2006 roku wręczał mu nagrodę American Film Institute za dokonania życia. W "Indianie Jonesie i ostatniej krucjacie" (1989) Stevena Spielberga Connery grał jego ojca, choć jest starszy tylko o 12 lat. Odpowiedział Fordowi: "Moje stopy są już zmęczone, ale moje serce wciąż nie jest". W tym samym roku ogłosił, że przechodzi na aktorską emeryturę.
Mleczna edukacja
Drogę na szczyt miał wyboistą. Urodził się w Edynburgu 25 sierpnia 1930 roku. Po ojcu jest Irlandczykiem, po matce, z domu Maclean, Szkotem. Ojciec był niewykwalifikowanym robotnikiem w fabryce przeróbki kauczuku. Mieszkali w czynszówce na Fountainbridge 176, w mieszkaniu bez ciepłej wody i łazienki. Jako osesek spał w dolnej szufladzie szafy rodziców.
Mając pięć lat, nauczył się czytać, mając lat 13, rzucił szkołę. Musiał zarabiać na rodzinę (ma jeszcze brata Neila, rocznik 1938). Zbierał butelki, był pomocnikiem rzeźnika. Od dziewiątego roku życia wstawał o szóstej rano, żeby przed nauką roznosić mleko z mleczarni St Cuthbert's. Jako nastolatek rozwoził je wozem zaprzężonym w klacz Tich. Bardzo o nią dbał, czyścił ją bez przerwy.
Już będąc sławnym, żartował, że chodził do Fettes, ekskluzywnej szkoły Jamesa Bonda i Tony'ego Blaira. Tyle że oni byli w niej uczniami, a on dostarczał tam mleko.
W wieku lat 17 wstąpił do Royal Navy, podpisawszy 12-letni kontrakt. W marynarce czuł się jednak źle, opuścił ją, gdy odkryto u niego wrzody dwunastnicy. To w wojsku wytatuował sobie na prawym ramieniu "Mama i Tata" oraz "Szkocja na zawsze". Wróciwszy do cywila, zajmował się politurowaniem trumien, był ratownikiem na otwartej pływalni, wykidajłą w nocnym klubie i pomocnikiem mechanika w drukarni edynburskiego dziennika "Evening News".
Rozwinąwszy muskulaturę dzięki ćwiczeniom w amatorskim klubie podnoszenia ciężarów, pozował w Edinburgh College of Art. "Dziewczyny zawsze chciały rysować mnie z bliska, było to bardzo krępujące" - wspominał później.
Piłkarz czy aktor?
Od dzieciństwa pasją Connery'ego była piłka nożna. Grał na prawym skrzydle w drużynie Bonnyrigg Rose występującej w Szkockiej Lidze Młodzieżowej. Zarobił tak 35 funtów wypłacanych po kryjomu w toalecie.
Jednocześnie zaangażował się jako statysta w brytyjskiej wersji musicalu „South Pacific”. „Musiałem rąbać na scenie drzewo, robić salta i śpiewać: »Nie ma to jak dama «” - wspomina w swej biografii pióra Michaela Feeneya Callana. Gdy w 1952 roku z kolegami z musicalu zagrał mecz z drużyną młodzików Manchesteru United, podszedł do niego legendarny trener tego zespołu Matt Busby i zaproponował mu kontrakt. Wtedy to Robert Henderson, amerykański aktor z obsady „South Pacific”, udzielił Connery'emu bezcennej rady: „Udowodniłeś, że masz talent w dwóch całkowicie odmiennych dziedzinach. Jeśli wybierzesz piłkę nożną, możesz mieć przed sobą dziesięć lat kariery, jako aktor będziesz mógł pozostać aktywny do ostatnich chwil życia”.
Henderson zwrócił mu też uwagę na dwie jego słabości - szkocki akcent (Connery mówił tak niewyraźnie, że w Londynie brano go za Polaka) i brak wykształcenia. Dlatego Sean kupił magnetofon szpulowy Grundig - nagrywał się nań, a potem słuchał swej złej wymowy i ją korygował.
Z nauk Hendersona zapamiętał zwłaszcza tę: "Gdybyś umiał mówić o Dostojewskim i wyglądać jak kierowca ciężarówki, to masz zawód w kieszeni. Mówić jedno, a wyglądać na kogoś zupełnie innego to esencja aktorstwa".
Makbet w poniedziałek
W dalszej karierze pomogły Connery'emu występy w telewizyjnym teatrze: w "Requiem dla boksera wagi ciężkiej" zastąpił Jacka Palance'a, a w "Annie Kareninie" był Wrońskim, u boku Clai-re Bloom.
Zagrał też Makbeta, tyle że w Kanadzie. W pewien piątkowy poranek Connery leżał w swoim londyńskim łóżku chory na grypę, gdy zadzwonił telefon. Dopiero po 20 minutach zorientował się, że to rozmowa z Toronto. „Mój Boże, mam nadzieję, że nie przerzucili opłaty za połączenie na mnie” - pomyślał. Usłyszał: „Robimy w poniedziałek »Makbeta «. Nie zagrałby go pan?”. Gdy obiecano mu 500 dolarów i mieszkanie w Kanadzie na czas pobytu, wyskoczył z łóżka. Nim złapał popołudniowy samolot, zaczął czytać sztukę Szekspira. Czytał ją aż do poniedziałku. Wydała mu się monumentalna. W poniedziałek był gotowy.
Agent 007
Zagrawszy - za 6 tys. funtów - w "Dr. No" (1962) Terence'a Younga, Connery stał się najsłynniejszym agentem Jej Królewskiej Mości - Jamesem Bondem. Nie zabiegał zbytnio o rolę. Na spotkanie z producentami - Harrym Saltzmanem i Albertem Broccolim - zamiast w garniturze przyszedł w brązowej koszuli, bez krawata, i brązowych zamszowych butach. Po kilku minutach rozmowy powiedział butnie: "Albo bierzecie mnie takiego, jaki jestem, albo wcale". Producentom spodobała się jego atletyczna sylwetka i to, że choć jest ciężki, chodzi lekko jak kot.
Sam tak mówił o agencie 007: "Wielu ludzi sądziło, że rola Bonda jest obsadzona źle. Zgadzałem się z nimi tak długo, jak długo jej nie miałem. Bond wychował się w Eton, to był wytworny facet. Uważałem, że ja, z moim robotniczym pochodzeniem, jestem ostatnim człowiekiem, który mógłby spełnić wymagania stawiane dżentelmenowi z Eton. Byłem bliski tego, by roli nie przyjąć. Przede wszystkim dlatego, że czułem instynktownie, iż ten film, jeżeli się do niego dobrze zabrać, może stać się początkiem bardzo długiej serii. A ja nie lubię serii. Z drugiej strony można było przypuszczać, że byłby to dla mnie dobry początek".
Pierwszy klaps
W filmach takich jak "Dr. No" ważne jest pojawienie się głównej postaci. Young podpatrzył, jak William Dieterle pokazuje Paula Muni w filmie "Juarez" (1939). Najpierw w kadrze są tylko plecy bohatera, a gdy pytają go o nazwisko, ten się odwraca. Bond podobnie. Gra w bakarata w londyńskim klubie Le Cercle. Najpierw oglądamy jego marynarkę i tył głowy. Naprzeciwko Bonda siedzi młoda dama. Gra śmiało, ale przegrywa. Twarz Bonda pojawia się wraz ze słowami "Podziwiam pani odwagę, panno...". "Trench, Sylvia Trench" - odpowiada kobieta. Nawiązując rozmowę, Bond zapala papierosa. Gdy filmowano to ujęcie pierwszy raz, Connery zaczął mówić, pstryknąwszy zapalniczką, co zagłuszyło jego słowa. Young poprosił więc, by Connery zapalił ją nieco wcześniej. I stało się.
Źródło: Duży Format