http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kierunek pedagogika - wylęgarnia bezrobotnych

Emilia Iwanciw, Bydgoszcz
2010-08-24, ostatnia aktualizacja 2010-08-24 13:09

Studentki pedagogiki w marcu podczas drzwi otwartych na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy w indiańskich strojach prowadziły zabawy z dziećmi i zachęcały maturzystów do wyboru tego kierunku
Studentki pedagogiki w marcu podczas drzwi otwartych na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy w indiańskich strojach prowadziły zabawy z dziećmi i zachęcały maturzystów do wyboru tego kierunku
Fot. Marek Hanyżewski / Agencja Gazeta

Pedagogika to jeden z najchętniej wybieranych w tym roku kierunków. - Większość absolwentów zasili szeregi bezrobotnych - ostrzegają specjaliści od rynku pracy

SONDAŻ
Czy uniwersytety powinny ograniczyć ilość miejsc na kierunkach humanistycznych?

Tak. To zmotywuje maturzystów do podjęcia studiów technicznych
Nie. Nie można nikomu blokować możliwości studiowania
Nie interesuje mnie to

Hanna Majcherek z Bydgoszczy skończyła pedagogikę trzy lata temu. Pracy w zawodzie nie znalazła do dziś. - Bardzo mi zależało na pracy w szkole - mówi. - Złożyłam CV do dziesiątek szkół. Byłam gotowa dojeżdżać nawet 50 km. Niestety, nikt nie odpowiedział. Musiałam się przekwalifikować.

Majcherek ukończyła dwa kursy i została instruktorką fitness oraz pływania. - Teraz jednak postanowiłam wyjechać do Anglii. Moja koleżanka po tym samym kierunku pracuje w wiejskim przedszkolu. Mam ją zastąpić na czas ciąży i urlopu. A potem może uda mi się zostać - mówi.

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w roku akademickim 2008/2009 kierunki pedagogiczne wybrało ok. 12 proc. wszystkich studentów. W Białymstoku pedagogika była w tym roku w czołówce najbardziej obleganych kierunków uniwersyteckich. Podobnie na Uniwersytecie Gdańskim. Tam pedagogika opiekuńczo-wychowawcza i pedagogika resocjalizacyjna były na drugim miejscu pod względem popularności. W Kujawsko-Pomorskiem największą kuźnią pedagogów jest Uniwersytet Kazimierza Wielkiego. - Na pedagogice wczesnoszkolnej i przedszkolnej o jeden indeks rywalizowały w tym roku cztery osoby - mówi Urszula Kulesza z działu informacji i promocji uczelni. - Prawie trzy osoby na miejsce przypadały na specjalność resocjalizacja i logopedia, dwie na animację społeczno-kulturową czy pracę socjalną.

Na uczelniach niepublicznych tak samo. W Dolnośląskiej Szkole Wyższej to najbardziej oblegany kierunek. Wzięcie ma też w Wyższej Szkole Informatyki w Łodzi. Jest tak popularny, że postanowiła go wprowadzić Wyższa Szkoła Gospodarki. Kujawsko-Pomorska Szkoła Wyższa co roku przyjmuje ponad tysiąc nowych studentów pedagogiki. Tyle samo wypuszcza absolwentów. - Nigdy nie ma problemów z naborem - przyznaje Monika Żuchlińska, rzeczniczka KPSW. - I z roku na rok chętnych jest więcej. W tegorocznej rekrutacji odnotowaliśmy przyrost o 15 proc.

Specjaliści od rynku pracy ostrzegają: większość z nich zasili szeregi bezrobotnych. - Pracy przez nasz urząd szuka obecnie 252 absolwentów pedagogiki - mówi Ryszard Maciejewski, wicedyrektor PUP w Bydgoszczy. - Spośród nich 200 osób chce pracować w Bydgoszczy. Ostatnią ofertę pracy dla pedagoga mieliśmy w 2007 roku. Podobnie jest w całym kraju.

Agencje pracy przeżywają oblężenie bezrobotnych absolwentów pedagogiki. - U nas to 60 proc. klientów - przyznaje Agata Gusowska z agencji Time Work. - A ofert w tym zawodzie jak na lekarstwo. Ratunkiem jest przekwalifikowanie się, dokształcanie na studiach podyplomowych albo otwarcie własnego biznesu, np. przedszkola.

Pedagodzy zasypują też podaniami agencję Ranstad. - I niestety, w zawodzie pracy najczęściej nie znajdują - potwierdza Joanna Brzeska z Ranstad. - Co ciekawe, w rozmowie wstępnej większość młodych osób przyznaje, iż była świadoma, wybierając ten kierunek, że będą problemy z pracą. Wybierają studia, które łatwo się kończy. Kiedy przychodzi dorosłe życie, to miny im rzedną.

Miłosz Rudnicki, absolwent pedagogiki resocjalizacyjnej, to potwierdza. - Fajnie się studiowało ten kierunek, bo daje dużo wiedzy przydatnej w życiu, w relacjach z partnerem, w wychowaniu dzieci - mówi. - To proste studia i tym się kierowałem. Dziś jestem barmanem w Płocku. Pracy w zawodzie nie znalazłem, choć próbowałem i w szkole, i w więzieniu.

Z problemu zdaje sobie sprawę Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. - Zauważane obecnie niedostosowanie oferty kształcenia do potrzeb ryku pracy powoduje, że tworzy się zjawisko zatrudniania absolwentów szkół wyższych znacznie poniżej ich kwalifikacji - przyznaje Magdalena Kula, doradca minister Barbary Kudryckiej. - Problemem jest też rozwijanie tradycyjnych kierunków studiów słabo powiązanych ze współczesnymi kierunkami rozwoju nowoczesnej nauki.

Dlatego resort planuje w ramach reformy szkolnictwa wyższego wprowadzenie obowiązku monitorowania zawodowych losów absolwentów przez uczelnie.

Wyniki będą impulsem do unowocześniania programów studiów oraz świadomego kreowania limitów przyjęć. Nowelizowane prawo przewiduje także powołanie przy Radzie Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego nowej instytucji - rzecznika praw absolwenta. Jego zadaniem będzie praca na rzecz ograniczenia barier w dostępie do wykonywania zawodu zgodnego z kierunkiem studiów przez absolwentów tego kierunku.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 106 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    40 głosów