Podróż dla tych, którzy zlekceważą te zalecenia, może być nieprzyjemna. Spotkało to 14-letniego Damiana, gimnazjalistę. Jechał pociągiem
PKP InterCity w piątek ze Szczecina do Kędzierzyna-Koźla. Podczas kontroli okazało się, że bilet ulgowy jest nieważny, bo legitymacja szkolna jest nieczytelna - pieczątki są rozmyte. Konduktorka kazała kupić nowy bilet. Nie pomogły wyjaśnienia, że dziecko w tym wieku chodzi do szkoły i ma prawo do zniżki. Kamil Migała z biura prasowego PKP InterCity podkreśla, że kolej musi trzymać się przepisów: - O uprawnieniach do ulg decydują dokumenty, a nie wygląd pasażera. Ktoś może wyglądać na 14 lat, a mieć 18, pracować i nie mieć uprawnień do szkolnych ulgowych przejazdów.
Wygląd nie ma też znaczenia w przypadku małych dzieci: przedszkolaków, a nawet niemowlaków! Jeżeli korzystają z tańszych biletów, konduktor może żądać okazania dokumentu stwierdzającego wiek dziecka.
Kto może podróżować taniej, reguluje ustawa o uprawnieniach do ulgowych przejazdów z 1992 r. Jakie dokumenty trzeba mieć przy sobie, mówi zaś rozporządzenie ministra infrastruktury z 2002 r. By skorzystać z 37-proc. ulgi, legitymację szkolną muszą mieć: uczniowie podstawówek, gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych.
Dzieci do lat czterech podróżują pociągami za darmo. Dzieci od lat czterech do siedmiu mają 37-proc. ulgę. Ale uwaga: zgodnie z rozporządzeniem także niemowlaki i przedszkolaki powinny mieć dokument poświadczający wiek. Jaki? Tego rozporządzenie nie precyzuje. - Jeżeli chcemy z tej ulgi korzystać, to podczas kontroli biletów powinniśmy mieć przy sobie akt urodzenia czy książeczkę zdrowia dziecka - radzi Migała. Jeżeli dziecko chodzi do zerówki, to według rozporządzenia powinno mieć zaświadczenie wydane przez dyrektora szkoły lub przedszkola.
Czy rzeczywiście maluchy do lat siedmiu trzeba legitymować?
- Ile dziecko ma lat - z tym zawsze można polemizować - odpowiada Sławomir Sadowski z biura prasowego Ministerstwa Infrastruktury. - Nie jest to kłopotliwy przepis. Wyjeżdżając z dzieckiem, rodzice zawsze powinni zabierać ze sobą książeczkę zdrowia. - W przypadku małych dzieci wygląd powinien wystarczyć - uważa Antoni Mężydło, członek podkomisji ds. transportu kolejowego.