Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie zakończyła w poniedziałek śledztwo przeciw Kamińskiemu, jego byłemu zastępcy Maciejowi Wąsikowi oraz dwóm byłym dyrektorom CBA - Grzegorzowi P. i Krzysztofowi B. - Albo umorzymy postępowanie, albo skierujemy do sądu akt oskarżenia. Mamy 14 dni na podjęcie decyzji - mówi "Gazecie" Jaromir Rybczak, wiceszef rzeszowskiej prokuratury okręgowej.
- Jeżeli będzie umorzenie, to będzie dla nas kompromitacja - mówi śledczy Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie, która nadzoruje śledztwo.
Mariusz Kamiński jest podejrzany o nadużycie uprawnień w związku z akcją Biura z lipca 2007 r. w Ministerstwie Rolnictwa w słynnej aferze gruntowej. CBA zmontowało operację, by udowodnić, że w resorcie rolnictwa, którym kierował wówczas
Andrzej Lepper, za łapówkę można załatwić odrolnienie ziemi na Mazurach. Akcja CBA zakończyła się klapą.
Zdaniem prokuratury CBA nie miało wiarygodnych informacji o korupcji w ministerstwie. Śledztwo przeciwko Kamińskiemu miało się zakończyć w lipcu. Zapowiedź tego przez prokuraturę trzy dni przed drugą turą wyborów prezydenckich skończyła się dymisją ówczesnego szefa prokuratury okręgowej Roberta Kiliańskiego.
Kamińskiemu, Wąsikowi i dwóm b. dyrektorom z CBA grozi do 8 lat więzienia.