W sobotę w Warszawie obradowała rada naczelna
PSL. - We wszystkich województwach wystawimy listy PSL do sejmików wojewódzkich - powiedział szef ludowców
Waldemar Pawlak. Wicepremier podkreślił, że listy PSL będą otwarte. - Chcemy postawić na samorządowców nie tylko z naszego stronnictwa, ale także tych, którzy wykazali się w ostatniej kadencji. Będziemy wspierali ludzi z dobrymi pomysłami, choćby przychodzili z innych środowisk, a nawet i z innych ugrupowań - mówił Pawlak.
- Musimy połączyć indywidualne kampanie w gminach i powiatach z kampanią partyjną, wyciągnąć rękę do samorządowców z komitetów lokalnych, zwłaszcza tam, gdzie PSL jest słabsze. PO i PiS się radykalizują,
SLD ucieka w antyklerykalizm, otwiera się pole dla partii centrowej - powiedział "Gazecie" partyjny konkurent Pawlaka
Janusz Piechociński.
PSL nastawia się na przyjazną konkurencję z Platformą - partie umówiły się na koalicje w sejmikach wojewódzkich.
- Ludowcy są dla Platformy naturalnym partnerem w sejmikach i powiatach. Jeśli będziemy konkurować, to na dobrym poziomie - zapewnia poseł PO Waldy Dzikowski.
Z opublikowanej w "Gazecie" prognozy przed wyborami do sejmików wynika, że sojusz PO i PSL sprzyja obu partiom. - Im silniejsze PSL, tym słabszy PiS, bo to między tymi partiami jest największy przepływ elektoratu - mówił nam autor prognozy socjolog Jarosław Flis.
PSL od kilku miesięcy w większości sondaży ląduje wyraźnie poniżej 5 proc. progu wyborczego. W wyborach prezydenckich Waldemar Pawlak miał niecałe 2 proc., ale ludowcy pocieszają się, że na poziomie samorządów wypadają lepiej. W wyborach 2006 r. PSL miał więcej wójtów i burmistrzów niż PO, PiS, LiD,
Samoobrona i LPR razem wzięte. W wyborach do sejmików ludowcy zdobyli ponad 13 proc. głosów.