http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Konsumenci w odwrocie, największe gospodarki zwalniają

Leszek Baj
2010-08-22, ostatnia aktualizacja 2010-08-23 07:47

Nawet dobre wieści z Niemiec nie są w stanie uśmierzyć niepokoju ekonomicznych komentatorów - po wyjściu z recesji świat dostał zadyszki. Zwalniają gospodarki USA i Japonii, z letargu nie mogą się ocknąć konsumenci

Niemcy. W okolicy miasta Lambrecht pociąg InterCityExpress relacji Frankfurt-Paryż zderzył się z ciężarówką wiozącą śmieci. Według informacji podanej przez policję ciężarówka osunęła się po mokry zboczu i przewracając się spowodowała wykolejenie pociągu. W wypadku poważnie ranna została jedna osoba, pozostałe odniosły niewielkie obrażenia
Fot. Horst Welke AP
Niemcy. W okolicy miasta Lambrecht pociąg InterCityExpress relacji...
Koniec zeszłego tygodnia przebiegł pod znakiem giełdowych spadków. Nie pomogły optymistyczne tytuły na czołówkach finansowych gazet. „Niemiecki wzrost gospodarczy sięgnie 3 proc.” - pisał „Financial Times”. To najnowsza prognoza Bundesbanku na ten rok. Przedstawiciele niemieckiego banku centralnego wierzą, że koniec publicznego wsparcia gospodarki nie będzie końcem jej wzrostu. Dlaczego inwestorzy nie skaczą z radości? Bo boją się, że reszta świata będzie sobie radzić o wiele gorzej. Hiszpański „El Pais” podkreśla, że nawet niemiecki rząd zachowuje umiar i na razie nie zmienia swojej 1,4-proc. prognozy wzrostu rodzimej gospodarki.

Więcej nadziei bije z łamów „Les Echos”. Ten francuski dziennik ekonomiczny cieszy się, że w pierwszym półroczu spółki z amerykańskiego indeksu S&P500 osiągnęły w sumie niemal 400 mld dol. zysku. Ale i tu widać niepokój, tym razem o kondycję Japonii i USA, gdzie bezrobocie dotknęło już niemal 15 mln osób. Pytanie więc, czy wyniki spółek nadal będą się szybko poprawiały.

Tym, co łatwo może zachwiać wzrostem, są wydatki konsumentów. Brytyjski „Daily Telegraph” cytuje Paula Polmana, szefa koncernu Unilever: - Nie sądzę, by Europa czy Ameryka zdołała pochwalić się istotnym wzrostem wydatków konsumpcyjnych w kolejnych pięciu latach. Zdaniem „Financial Timesa” o chudnących portfelach amerykańskich konsumentów świadczą m.in. rosnące straty sieci handlowej Sears, która w USA odnotowała 2,2-proc. spadek sprzedaży.

Jakby tego było mało, sektor budowlany też dostał zadyszki. „Les Echos” przytacza wyniki szwajcarskiej spółki Holcim - drugiego na świecie producenta cementu - która w pierwszym półroczu w Europie sprzedała o 1 mln ton cementu mniej niż rok temu. Sprzedaż na całym świecie wzrosła tylko dzięki zwiększonemu apetytowi w Azji Południowo-Wschodniej.

Zaraz, czy to znaczy, że największą siłą napędową światowego wzrostu będą azjatyckie gospodarki?

Niewykluczone. Okazuje się, że Chińczycy mogą być nawet bogatsi, niż to wynika ze statystyk. Powołując się na badanie zlecone przez bank Credit Suisse, „FT” szacuje, że szara strefa w Państwie Środka może sięgać aż 1,5 bln dol., bo w obawie przed fiskusem Chińczycy nie podają urzędnikom całkowitej wysokości swoich zarobków.

Pytanie, czy konsumenci w Chinach są skorzy do wydawania swoich pieniędzy. „Chińscy konsumenci, zarówno ci z miast, jak i ci z obszarów wiejskich, optymistycznie patrzą w przyszłość, ale wolą cały czas oszczędzać, pomimo zachęt ze strony rządu do zwiększania konsumpcji” - pisze „Financial Times”, cytując badanie Economist Intelligence Unit. Wynika z niego, że mieszkańcy chińskiej wsi niechętnie kupują samochody czy sprzęt AGD, bo wolą odkładać pieniądze na lekarstwa, szpital i emeryturę. Wśród mieszkańców Szanghaju aż dwie trzecie oszczędza co najmniej 25 proc. swoich zarobków.

Na koniec optymistyczny akcent. Według „Financial Timesa” bogaci mieszkańcy Pekinu czy Szanghaju coraz częściej kupują sobie wakacyjne dacze w... Japonii. Gdy firma Nitori Public wystawiła na sprzedaż 17 domów na wyspie Hokkaido, po 30 mln jenów (274 tys. euro) każdy, kupili je właśnie Chińczycy. Japończycy upatrują w chińskich inwestorach szansy na rozruszanie swojego rynku nieruchomości, który od wczesnych lat 90. nie może wygrzebać się z tarapatów.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':