http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wielkie sprzątanie w reklamie

Michał Wybieralski, Poznań
2010-08-23, ostatnia aktualizacja 2010-08-23 11:14

Wjazd (od strony Warszawy) do jednej z najbardziej ekskluzywnych miejscowości w Polsce Konstancina-Jeziorny
Wjazd (od strony Warszawy) do jednej z najbardziej ekskluzywnych miejscowości w Polsce Konstancina-Jeziorny
Fot. Adam Kozak / Agencja Gazeta

Zakaz reklam na danej ulicy albo zakaz mrugających szyldów - każde miasto będzie mogło wprowadzić własne przepisy urbanistyczne. Nowelizacja ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym to próba powstrzymania reklamowego chaosu

SONDAŻ
Czy należy zabraniać stawiania reklam na prywatnych posesjach?

Tak. To szpeci przestrzeń
Nie. Każdy ma prawo robić ze swoim terenem co mu się podoba
Nie interesuje mnie to

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Rusztowania okalające budynek tylko po to, by zawisła gigantyczna reklama, świecące ekrany, przyczepy oklejone ogłoszeniami zaparkowane w centrum miasta. Samorządy nie radzą sobie z całym tym bałaganem. Część nie jest jednoznacznym łamaniem prawa. Inne wiszą nielegalnie, ale zanim są usuwane, zdążą spełnić swoje zadanie. - Bo prawo nie nadąża za branżą reklamową - mówi Paweł Łukaszewski, poznański powiatowy inspektor nadzoru budowlanego.

Warszawskie stowarzyszenie MojeMiastoAwNim od kilku lat walczy z reklamową tandetą zalewającą Polskę. Domagało się ustawy o reklamie zewnętrznej. Rząd ma inny pomysł. - Problem reklam dotyczy wielu dziedzin regulowanych licznymi przepisami. Odrębna ustawa może spowodować ich niespójność - poinformował stowarzyszenie Olgierd Dziekoński, wiceminister infrastruktury. W zamian proponuje, w ramach nowelizacji ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, nowe narzędzie - miejscowe przepisy urbanistyczne. - Będą ustalały zasady sytuowania reklam, rodzaj materiałów, z których mogą być wykonane, ich wielkość i możliwość umieszczenia na budynkach - wyjaśnia Dziekoński. Projektem właśnie zajmuje się komitet stały Rady Ministrów.

Podobne rozwiązanie od lat funkcjonuje w Niemczech. Dr Andreas Billert, specjalista od rewitalizacji miast: - Niemieckie gminy przyjmują uchwały o obrazie miasta. To grube zeszyty, w których opisuje się wszystkie dopuszczalne aspekty architektury, np. wielkość okien. Ta sama uchwała reguluje kwestię reklamy. Gmina może np. zakazać ich podświetlania, wieszania powyżej I piętra czy zaklejania reklamami szyb. Może nawet w całości zakazać billboardów. A każda zmiana jest konsultowana z plastykami miejskimi, którzy sprawdzają jej zgodność z uchwałą o obrazie miasta.

Marcin Rutkiewicz ze stowarzyszenia MojeMiastoAwNim krytykuje projekt rządu: - Nie będzie ogólnopolskiej walki o jakość przestrzeni publicznej. Każda gmina będzie musiała sama radzić sobie z problemem reklam, jednym uda się to lepiej, innym gorzej. Nie będzie uproszczenia procedury usuwania nielegalnych reklam. Komercyjne wykorzystanie przestrzeni publicznej nadal będzie bezpłatne.

Innego zdania jest dr Billert: - To dobrze, że gminy dostają nowe narzędzia. Bo każda dzielnica ma innych charakter, więc można tam dopuszczać różne formy reklamy. Z perspektywy Warszawy nie da się tego wszystkiego ustalić odgórnym nakazem.

Rzeczywiście, nowe przepisy - jeśli wejdą w życie - nie pomogą w usuwaniu nielegalnie stojących już reklam. A co z nadmiarem legalnej reklamy? Miasto będzie mogło zdecydować, że w śródmieściu nie wolno stawiać billboardów. Z takim jednoznacznym zapisem firmom reklamowym trudno będzie dyskutować - twierdzi ministerstwo. Dziś gminy co prawda mogą zapisy dotyczące reklam wprowadzać do miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, ale przygotowywanie planu dotyczącego poza estetyką wielu innych aspektów, trwa zwykle latami. Stąd większość polskich miast nie objęła na razie planami nawet połowy swojego terytorium. A miejscowe przepisy urbanistyczne można będzie uchwalić szybciej.

W samorządach co jakiś czas temat reklam wraca. Niektóre nawet próbują z nimi walczyć.

- Chwytamy się wszystkich sposobów - mówi Marcin Kandafer, rzecznik prezydenta Krakowa. - Każdemu przedsiębiorcy działającemu w centrum, który skonsultuje swój szyld lub reklamę z plastykiem miejskim, oferujemy darmową reklamę na stronie www.krakow.pl. Co miesiąc odwiedza ją milion internautów. Przed jesiennymi wyborami samorządowymi radni przyjmą plan zagospodarowania dla centrum zakazujący montowania tam reklam oraz uchwałę o utworzeniu w centrum parku kulturowego, która dodatkowo ułatwi porządkowanie przestrzeni - tłumaczy.

Pod koniec roku bydgoscy radni mają przegłosować absolutną ciszę reklamową w centrum. Handlowcy będą mogli tam umieścić jedynie szyldy. Odpowiednie zapisy znajdą się w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego. - Dopuścimy tylko takie malowane zgodnie z tradycyjną szkołą szyldziarską - zapowiadał plastyk miejski Jacek Piątek. - W ścisłym centrum nie dopuścimy reklamy komercyjnej w żadnej postaci.

Zakaz reklam będzie w Bydgoszczy obowiązywał też na cmentarzach, w świątyniach, szkołach i uczelniach, gmachach publicznych. Z czasem kolejne dzielnice mają mieć swoje wytyczne dotyczące reklamy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 15 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów

Chcesz iść na mecz? Idź do kina

Łatwiej chyba polecieć na Marsa niż dostać się na mecz naszej reprezentacji

Michał Boni U Agnieszki Kublik: Rząd dostał lekcję

- Proszę mi pokazać innego premiera, polskiego czy ze świata, który potrafił w tak trudnej sytuacji powiedzieć 'przepraszam' i zacząć tę trudną debatę

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W piątek z ''Gazetą'':

  • Gazeta Telewizyjna