Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
W weekend "obrońcy" mówili, że są już zmęczeni ciągłym pikietowaniem i postanowili szukać porozumienia z Kancelarią Prezydenta i Episkopatem.
- Propozycję przedstawimy w poniedziałek w południe - informował w sobotę dziennikarzy i przechodniów Bogusław Kaczanow z Komitetu Obrony Krzyża. W rozmowie z IAR zapowiadał to także inny przedstawiciel komitetu Dariusz Wiernicki. Dodał, że w poniedziałek "obrońcy" odniosą się także do apelu Episkopatu z 12 sierpnia o spokojne przeniesienie krzyża do kościoła.
Kaczanow twierdził, że oświadczenie akceptują wszystkie grupy broniące krzyża, a przeciwnych mu czterech rozłamowców zostało wyrzuconych z pikiety.
- Im się naprawdę wydaje, że od tej ich akcji zależy, czy powstanie jakiś pomnik - komentowała ze zdumieniem młoda kobieta przysłuchująca się Kaczanowowi.
A ten tłumaczył, że nie może zdradzić szczegółów oświadczenia długo konsultowanego wśród różnych grup "obrońców". Zapewniał, że komitet nie zrezygnuje z walki o odpowiednio godne upamiętnienie ofiar katastrofy. Tuż za nim pod murem stały w rzędzie różne wersje obelisku oplecionego dłońmi autorstwa Maksymiliana Biskupskiego oraz nowy projekt - zostawiony przez anonimowego artystę przedstawiający mauzoleum otoczone utrąconymi kolumnami greckimi.
Tablice obelg W sobotę Kaczanow wpadł na przewrotny pomysł. Wystawił na chodniku puste plansze, by przeciwnicy "obrońców" krzyża wpisywali tam obelgi pod ich adresem. - Zamiast krzyczeć, mogą teraz pisać, co o nas myślą - wyjaśniał przechodniom Kaczanow. - Tablice będą dowodem, że jesteśmy obrażani przez tzw. większość.
Wieczorem było już sporo wpisów: "Idioci", "buraki", "ciemnogród", "nieroby", "niszczący pamięć ofiar" itd. Nieliczni zostawiali wyrazy wsparcia, np. "Dziękuję za odwagę".
Wczoraj po południu plansze zniknęły. Kaczanow wyjaśniał, że przekazał je ojcu Rydzykowi. Wcześniej były atrakcją przyciągającą tłum i często wywoływały osobliwą wesołość przechodniów. - Napiszmy: Ch j z krzyżem - proponowała głośno rozbawiona dziewczyna do swoich dwóch kolegów. Nie pochwycili propozycji.
Poza tym w weekend pod krzyżem działo się to co zwykle.
Grupa modlitewna tuż przy barierce odgradzającej od jezdni, gdzie ustawiono portrety niektórych ofiar katastrofy, odmawia głośno różaniec.
Straż miejska nie wpuszcza nikogo na jezdnię, wszyscy piesi przeciskają się przez grupy broniące krzyża. Turyści torują sobie drogę w tłumie do budynku Kordegardy, gdzie działa centrum informacji o Roku Chopinowskim. W środku wyświetlany jest film o kompozytorze, dźwięki fortepianu dochodzą na ulicę i mieszają się ze "Zdrowaś Mario".
Tuż obok modlących się młoda brunetka spiera się głośno z chłopakiem w pasiastym T-shircie o in vitro i o to, czy dwie bardzo zacne siostry nieżyjące w żadnych związkach mogą zaadoptować dziecko. Otacza ich szczelny wianuszek gapiów. Trzy metry dalej roześmiany chłopak w czarnej kudłatej peruce, okularach, cały w złotym kombinezonie. Aparaty fotograficzne znowu robią pstryk, pstryk. A złoty model pręży się i wygina.
Od czasu do czasu przetacza się zadymiarskie towarzystwo. Drwią ze zgromadzonych. Chłopak ryczy na całe gardło: "Krzyż do kościoła!", tuż nad uchem rozmodlonej starszej pani, aż ta odskakuje przestraszona. W innej grupie zanoszącej się od śmiechu ktoś wykrzykuje: "Hańba, hańba!". Kolejna grupa ,klaszcząc w dłonie, skanduje przeciągle: "
Janusz Palikot, Janusz Palikot!".
- To hucpa, co tu wyprawiacie - rzuca do pikietujących mężczyzna w kraciastej koszuli.
- Jestem zmęczony, ale wytrzymam - odpowiada Kaczanow. - A inni też wytrzymają.
- Tak tak, pamięta pan, jak długo przed grobem księdza Popiełuszki warta stała. My też jesteśmy gotowi tak wartować - dodaje starsza pani.
Dziwisz: Krzyż do kościoła Wczoraj przed katedrą wawelską odbyła się msza w ramach obchodów setnej rocznicy powstania harcerstwa. Kardynał
Stanisław Dziwisz w swoim kazaniu odniósł się do słynnego krzyża ustawionego przez harcerzy przed Pałacem Prezydenckim. Nazwał harcerzy kustoszami kilku tysięcy zniczy. I po raz pierwszy zajął wyraźne stanowisko w sprawie konfliktu, mówiąc, że krzyż powinien zostać przeniesiony do kościoła św. Anny: - Dziś, jak wiemy, harcerze sami chcą, aby ten ich krzyż nie dzielił, ale jednoczył Polaków na modlitwie w kościele św. Anny. Ufamy, że tak się stanie, za przyczyną harcerzy.