http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sterylizacja bez pytania bezprawna?

Piotr Żytnicki, Poznań
2010-08-21, ostatnia aktualizacja 2010-08-22 13:57

Lekarze z Szamotuł złamali prawo - twierdzi prawniczka Wioletty Szwak, której lekarze przecięli jajowody podczas cesarskiego cięcia. Powołuje się na nową opinię biegłego.

Wioletta Woźna ze swoją najmłodszą
córką Różą
Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta
Wioletta Woźna ze swoją najmłodszą córką Różą
SONDAŻ
Sterylizacja Wioletty Woźnej

Była uzasadniona
Była bezprawna
Nie mam zdania

Opinię prof. Romualda Dębskiego z Warszawy przeczytali już prokurator Krzysztof Burdziński z Poznania i reprezentująca Szwaków mec. Małgorzata Heller-Kaczmarska.

- W trakcie operacji - to wniosek najważniejszy - nie było bezpośredniego zagrożenia życia, któremu zapobiegać miała sterylizacja. Lekarze złamali więc prawo - ocenia Heller-Kaczmarska.

Burdziński: - Dla mnie ta opinia nie jest tak jednoznaczna. Zagrożenia życia w zasadzie nie było, ale z tego, co napisał biegły, wnioskuję, że nie można też tego wykluczyć.

O Wioletcie Szwak (wcześniej Woźnej) z Błot Wielkich głośno było przed rokiem, gdy po narodzinach sąd odebrał jej córeczkę. Różę dostała rodzina zastępcza, bo zdaniem sądu w domu były złe warunki, bałagan, nieporadna matka i stary ojciec. Szwaków w walce o dziecko wsparli sąsiedzi, proboszcz, sołtys, szkoła i opieka społeczna, interweniował rzecznik praw dziecka. Po dwóch miesiącach rodzice odzyskali córkę. Sąd nie zdecydował jeszcze, czy zachowają prawa rodzicielskie.

Po odebraniu Róży Wioletta Szwak dowiedziała się, że w szpitalu w Szamotułach została wysterylizowana. Podczas zabiegu cesarskiego cięcia lekarze przecięli jej jajowody. Szwak o zgodę nikt nie pytał. Podpisała zgodę na ewentualne rozszerzenie zabiegu, jeśli pojawią się komplikacje, a jej życie i zdrowie będą zagrożone.

Lekarze z Szamotuł przyznali, że sterylizacja życia nie ratowała. Gdy zacytowała ich "Gazeta", prokuratura wszczęła śledztwo. Ale po trzech miesiącach umorzyła je, tłumacząc, że sterylizacja była medycznie uzasadniona, a lekarze ratowali życie pacjentki.

Szpital tłumaczył, że życie byłoby zagrożone, gdyby Szwak po raz kolejny zaszła w ciążę. Potwierdził to w swojej opinii prof. Dębski. I na to powołała się prokuratura.

Prawnicy - m.in. prof. Eleonora Zielińska i prof. Marian Filar - krytykowali decyzję prokuratury, bo nawet działając w dobrej wierze, lekarze nie mają prawa decydować za pacjenta, jeśli nie jest to konieczne.

Prof. Dębski mówił "Gazecie": - Można było zatamować krwotok bez przecinania jajowodów. Zagrożenie mogłaby stanowić kolejna ciąża. Jestem pewien, że pani Woźna [Szwak] nie stosowałaby antykoncepcji i przy następnej ciąży dzieci zostałyby bez matki. Lekarka wybrała mniejsze zło. A czy miała prawo podjąć taką decyzję za pacjentkę? Niech to oceniają prawnicy.

Poznański sąd nakazał wznowić śledztwo. Prok. Burdziński poprosił prof. Dębskiego o drugą opinię.

Mec. Heller-Kaczmarska relacjonuje: - Prof. Dębski powtórzył, że zagrożeniem byłaby dopiero kolejna ciąża, ale na sali operacyjnej, w chwili zabiegu, sterylizacja nie ratowała życia. Była więc nielegalna.

Prokurator Burdziński nie jest tego pewien. Wie jedno: lekarze wysterylizowali Szwak świadomie. - To nie był przypadek, taki, że komuś drgnął skalpel i przeciął coś, czego nie powinien. To była celowa decyzja - mówi prokurator.

Aby wyjaśnić wątpliwości, Burdziński rozważa przesłuchanie prof. Dębskiego. Taki wniosek złożyła także mec. Heller-Kaczmarska.

Z prof. Dębskim nie udało nam się wczoraj skontaktować.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 10 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':