Faktycznie, widać, że Schetyna jest zasępiony. Czyżby redaktor Warzecha zadał pytanie, dlaczego mająca pełnię władzy PO nie wyjaśniła dotąd tajemnicy jeziora pełnego wódki? A skąd się wziął wieloryb w Wiśle? No i najważniejsze pytanie: Kiedy ta cholerna władza odda pieniądze biednym? Ciekawe też, czy Schetyna mógł wybrać gołą babę z ostatniej strony do następnych wydań brukowca.
Schetyna oczywiście nie jest wyjątkiem. Politycy wszelkiej maści nie mogą się oprzeć pokusie, by zaistnieć jakoś w piśmie. A to premier Tusk swego czasu go redagował, a to prezes Kaczyński dał się przypadkiem sfotografować, jak spaceruje z córką brata i jej dziećmi.
Wolą się ustawić z "dziennikarzami", niż oglądać zdjęcia zza krzaka (jak dłubią w nosie) oraz przeczytać "komentarz" "analityka" brukowca, jak to nie przystoi dłubać w nosie, nic nie robić całymi dniami, bo pani Henryka (78 lat) po wielu latach pracy zarabia 1,2 tys. zł. No bo przecież to jest istota "dziennikarstwa" "Faktu": pozmyślać, podkoloryzować, poszczuć ludzi na siebie, sfotografować w kompromitującej sytuacji. Bo ludzie to lubią i kupią.
Prowokator
Kuba Wojewódzki celnie niedawno określił istotę
PiS: „PiS to dla mnie odpowiednik »Faktu «, który wie, jak łatwo z Polaków wydobyć na wierzch nietolerancję, nienawiść, skłonność do podziałów, zawiść, arogancję, i robią to z pełną świadomością, dla pieniędzy. Zyskiem PiS jest poklask wystraszonych ludzi o przerażająco niskim poziomie zaufania do wszystkich. PiS stoi cały czas na pogrzebie, bo im się to opłaca, bo nienawiść jest łatwa i co tu ukrywać - medialna”.
Chwała Bogu mamy wolność. Ale to nie oznacza, że marszałkowi Sejmu przystoi firmować nawet nie wiem jak wpływowe pismo brukowe.