Przekazanie kopii 11 tomów akt rosyjskiego śledztwa odbyło się w gmachu prokuratury generalnej w Moskwie. Co w nich jest?
M.in. uwierzytelnione kopie przesłuchań rosyjskich świadków tragedii w Smoleńsku. Wśród przesłuchanych jest człowiek, który nagrał na telefon komórkowy płonący samolot tuż po upadku. To nagranie zabezpieczono jako dowód rzeczowy. Jest dołączone do akt. Rosyjscy śledczy twierdzą, że jest to najświeższe nagranie wraku po katastrofie.
W aktach są także protokoły z oględzin miejsca tragedii, szczegółowy opis i zdjęcia szczątków ofiar oraz znalezionych przedmiotów. Są także wnioski z ekspertyz medycznych szczątków, ale nie ma oficjalnych protokołów sekcji zwłok ofiar.
Te
Rosja ma przekazać wkrótce, bo rosyjscy śledczy opracowują sekcje ostatnich czterech ofiar znajdujących się w kabinie pilotów. Badania DNA mają precyzyjnie określić, gdzie te osoby znajdowały się w chwili katastrofy. Co to za osoby? Dwóch pilotów, nawigator i dodatkowa osoba.
Według naszych nieoficjalnych informacji akta śledztwa potwierdzają, że do ostatniej chwili w kabinie pilotów był gen. Andrzej Błasik, dowódca sił powietrznych. Wskazują na to obrażenia na jego ciele i miejsce, w którym znaleziono jego zwłoki.
- Rosjanie przekażą nam te materiały, gdy będą one gotowe w całości - mówi gen. Krzysztof Parulski, szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, która prowadzi polskie śledztwo.
To Parulski odbierał wczoraj w Moskwie dokumenty. W Polsce akta będą przetłumaczone i włączone do polskich akt śledztwa. - Są to materiały uwierzytelnione, otrzymaliśmy je zgodnie z prawem. Nic nie stoi na przeszkodzie, by były to oficjalne dowody w naszym śledztwie - tłumaczy Parulski.
Zastępca rosyjskiego prokuratora generalnego Aleksander Zwiagincew zapowiedział przekazanie stronie polskiej kolejnych dokumentów w ciągu miesiąca. Pierwszych sześć tomów Rosjanie przekazali Polsce w czerwcu.
Zwiagincew nie chciał jednak mówić, czy polscy prokuratorzy będą mogli przesłuchać rosyjskich świadków, np. kontrolerów z lotniska Siewiernyj w Smoleńsku. - Procedura jest taka, że polscy prokuratorzy występują o pomoc prawną polegającą na przesłuchaniu konkretnych osób, a my wykonujemy te czynności w ich obecności - odpowiedział Zwiagincew. - Dokładnie tak samo jest, jeśli to my prosimy o przesłuchanie świadków w Polsce.
O szczegółach śledztwa prokuratorzy nie chcieli mówić. - Praca posuwa się, liczba wersji się zmniejsza, ale na razie za wcześnie na konkrety - mówił Zwiagincew. Podkreślał przy tym, że on materiałów śledztwa nie zna, a jedynym jego dysponentem zgodnie z prawem rosyjskim jest prokurator prowadzący sprawę.
Nieoficjalnie "Gazeta" dowiedziała się, że jeśli nie zajdą nieprzewidziane okoliczności, to strona rosyjska planuje zakończenie swoich działań do końca października czy na początku listopada.
Do tej pory Polska zgłosiła sześć wniosków o pomoc prawną od Rosji w sprawie tragedii smoleńskiej, a Moskwa trzy wnioski wobec Warszawy.
Prokurator Parulski wyraził żal, że na razie nie może zrewanżować się stronie rosyjskiej za przekazane dokumenty odpowiedzią na żaden z nich. Ale stwierdził, że odpowiedź na pierwszy rosyjski wniosek będzie gotowa na początku września. - Przesłuchaliśmy już kilkaset osób. Pozostaje do przesłuchania jeszcze pięć - mówił.
Rosyjski prokurator podkreślał wolę współpracy z Polską, ale zaznaczał, że wiele działań wynika z dobrej woli Moskwy, bo europejska konwencja o pomocy prawnej z 1959 r. oraz memorandum o współpracy polskiej i rosyjskiej prokuratury podpisane w 2008 r. nie przewidują takich sytuacji jak katastrofa smoleńska. Dopiero niedawno podpisano nową umowę o współpracy w sprawach karnych, która daje więcej możliwości wspólnych działań.
Zwiagincew zapewnił, że jest w stałym kontakcie z prokuratorem generalnym RP i polskie wnioski o pomoc prawną będą realizowane na bieżąco. - W ciągu ostatnich dziesięciu dni rozmawiałem z prokuratorem Seremetem przez telefon dwa razy. Współpraca układa się dobrze - stwierdził Zwiagincew.
- Spotkania robocze przyczyniają się do wymiany dokumentów - powiedział "Gazecie" Parulski po rozmowie ze Zwiagincewem. - Nie ma żadnych sygnałów, że jest forma niechęci albo brak woli współpracy ze strony rosyjskiej.
Po odebraniu 11 tomów akt prok. Parulski udał się na rozmowy z szefem rosyjskiego komitetu śledczego Aleksandrem Bastrykinem, któremu bezpośrednio podlega śledztwo smoleńskie. W czasie tego spotkania miał jeszcze raz poruszyć kwestię przesłuchań obywateli rosyjskich przez polskich śledczych. - Wciąż jestem optymistą, że dojdzie to do skutku - mówił Parulski.