Poparcia dla PR nie notują żadne sondaże. Na zebrania w Lublinie przychodzi garstka emerytów. Ale siła ugrupowania Borysiuka jest gdzie indziej - w związkach rodzinnych i garstce wiernych działaczy. Dzięki Borysiukowi juniorowi - Tomaszowi - byłemu już członkowi
KRRiT, Partia Regionów rozdawała stanowiska w mediach publicznych.
Teraz PR wraca do polityki. Będzie na listach
SLD. Porozumienie jest już gotowe na Mazowszu. Podobnie ma być w innych regionach. - To wynik osobistego zaproszenia ze strony Grzegorza Napieralskiego - tłumaczy "Gazecie" Borysiuk. - Mieliśmy już spotkanie z SLD w Lublinie. Na kolejnym będziemy rozmawiać o kandydatach - dodaje.
Inaczej widzi to Katarzyna Piekarska, wiceszefowa Sojuszu, która razem z Napieralskim negocjowała porozumienie. - Partia Regionów przyszła do nas podczas kampanii prezydenckiej i zaproponowała pomoc przy wyborach samorządowych - wyjaśnia. - Rozmawiamy z wieloma ugrupowaniami: OPZZ, ZNP, Partią Kobiet, Zielonymi 2004. Partia Regionów jest jedną z wielu na naszych listach.
Sojusz może oddać Borysiukowi najwyżej kilka miejsc na listach. - Na Mazowszu chodzi o dwie osoby z Partii Regionów, które mają być kandydatami na burmistrzów - mówi Piekarska. Dodaje, że na start do sejmiku Mazowsza Borysiuk nie ma szans. A chciał być kandydatem z Radomia.
- Do SLD chcemy wnieść wartość dodaną - reklamuje się Borysiuk. - Posiadanie legitymacji dawnej Samoobrony nie przynosi splendoru - mówi Piekarska.