http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Niemcy wolą socjaldemokratów od chadeków

Bartosz T. Wieliński
2010-08-19, ostatnia aktualizacja 2010-08-18 18:34

Mimo dobrych wiadomości gospodarczych rząd pani kanclerz traci poparcie tak szybko jak żaden inny gabinet w minionym ćwierćwieczu. A jej partię CDU po raz pierwszy od lat prześcignęli socjaldemokraci.

Wymierzony w SPD, Zielonych i Nową Lewicę billboard wyborczy przygotowany przez CSU na wzór ikonografii komunistycznej. Od lewej: szef SPD i kanclerz Gerhard Schröder, lider Zielonych Joschka Fischer oraz liderzy Nowej Lewicy Gregor Gysi i Oskar Lafontaine. Napis nad ich głowami głosi: ?Nie daj się oszukać?. Ulica Monachium, lipiec 2005 r., początek kampanii wyborczej w Niemczech
Fot. Diether Endlicher / AP
Wymierzony w SPD, Zielonych i Nową Lewicę billboard wyborczy przygotowany przez...
Weekendowy zjazd SPD w Berlinie. Przemawia przewodniczący partii Frank-Walter Steinmeier
Fot. FABRIZIO BENSCH REUTERS
Weekendowy zjazd SPD w Berlinie. Przemawia przewodniczący partii Frank-Walter...
Gdyby wybory były dziś, Angelę Merkel czekałaby przeprowadzka do ław opozycji. Jej następcą zostałby szef SPD Sigmar Gabriel, a wicekanclerzem i szefem dyplomacji przywódca Zielonych Cem Özdemir, który stałby się pierwszym niemieckim ministrem pochodzącym z Turcji.

Według sondaży z ostatnich dwóch tygodni ich partie, które już rządziły razem w latach 1998-2005, mogą liczyć na przychylność większości Niemców.

Jak wynika z sondażu Instytutu Allensbach, SPD po raz pierwszy od ośmiu lat wyprzedziła chadeków. Na partię Merkel zagłosowałoby 31 proc. wyborców, na SPD o jeden procent więcej. Zieloni mogliby liczyć na 17 proc., a współrządzący liberałowie z FDP - jedynie 6 proc. - To efekt katastrofalnej polityki rządu chadecji i liberałów - obwieścił natychmiast szef socjaldemokratów.

Choć wyniki sondaży opublikowano w sezonie ogórkowym, kiedy większość polityków jest jeszcze na urlopach, to w Berlinie wywołały one wielkie poruszenie. Tym bardziej że pod koniec zeszłego tygodnia Federalny Urząd Statystyczny podał rewelacyjne wyniki wzrostu gospodarczego. PKB w Niemczech w drugim kwartale wzrosło o 2,2 proc., najwięcej od zjednoczenia.

Co więcej z badań wynikało też, że zdaniem aż 77 proc. Niemców z gospodarką ich kraju, która przez światowy kryzys wpadła rok temu w 6-proc. recesję, będzie teraz coraz lepiej.

Dlaczego więc odwracają się od Angeli Merkel i jej rządu?

- Ludzie nie wierzą, że rząd jest w stanie skutecznie kierować państwem. To efekt ostrych kłótni, które od miesięcy prowadzą ze sobą politycy chadecji i FDP - mówi analityk Matthias Jung. - Poparcie dla rządu topnieje tak szybko jak dla żadnego innego rządu w ciągu minionych 25 lat.

Problem w tym, że prowadzone także na łamach prasy spory między koalicjantami stały się wizytówką rządu. Partie nie umiały porozumieć się chyba w żadnej kwestii, począwszy od wysokości podatków i zasiłków dla bezrobotnych (FDP wbrew chadekom chciało obniżać), poprzez zniesienie poboru do wojska (dla chadeków to nie do pomyślenia), na ostatecznym terminie wyłączenia kilkunastu reaktorów atomowych (FDP jest przeciw) kończąc. Dzielił nawet stosunek do skandalu pedofilskiego, który wybuchł w niemieckim Kościele katolickim. FDP chciała rozliczać z niego biskupów i zmusić ich do wypłaty odszkodowań, chadecy do tego nie dopuścili.

Już wiosną większość Niemców była zdania, że spory paraliżują rząd. W czerwcu 47 proc. respondentów uznało, że najlepiej byłoby rozpisać nowe wybory.

CDU opuszcza konserwatywny elektorat, który uważa, że Merkel jest zbyt liberalna. Chodzi tu o wspieraną przez nią politykę prorodzinną, która zakłada budowę nowych żłobków (konserwatyści uznają to za rozbijanie rodziny) czy zbyt małe, ich zdaniem, zaangażowanie kanclerz w polsko-niemieckim sporze o udział Eriki Steinbach w pracach fundacji mającej upamiętnić deportacje Niemców.

"Merkel czeka gorąca jesień" - pisze "Die Zeit". Zdaniem tygodnika kanclerz musi wreszcie pokazać, że to ona rządzi - słowem, zapanować nad koalicją, podjąć konkretne decyzje w sprawie zasiłków socjalnych i reaktorów atomowych, a także przeforsować zniesienie poboru do Bundeswehry.

Otoczenie Merkel twierdzi, że we wrześniu rząd ogłosi nowy początek. Kolejny sprawdzian dla rządu odbędzie się w marcu, gdy do urn pójdą mieszkańcy Badenii-Wirtembergii, trzeciego co do wielkości landu Niemiec. Według ostatnich sondaży koalicja może je przegrać.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':