Na blogu europosła
PiS pojawił się
taki wpis: "Co rusz z terenu Austrii dochodzą sygnały o szowinistycznych zachowaniach przedstawicieli kraju, który - przypomnijmy - z entuzjazmem przyjął tzw. Anschluss, czyli przyłączenie do III Rzeszy Niemieckiej w 1938 roku. Dotyczy to nadgorliwości Austriaków w zakresie tzw. winiet autostradowych. Ostatnio Polacy karani są wysokimi grzywnami nawet wtedy, jeśli mają stosowne winietki, ale... nie przylepili ich do szyby! Najpierw je wykupują, a potem płacą za to, że ich nie mają, choć je Austriakom pokazują!"
Czarnecki pisze o tym w tonie skandalu, podając przykład: "austriacka firma "Asfinag", obsługująca austriackie autostrady z siedzibą w Salzburgu, dała np. dziś mandat w wysokości 120 euro płatny na miejscu (akurat zaraz przed granicą ze Słowacją) za to, że mimo iż Polacy w samochodzie audi na podwarszawskich numerach posiadali ważną winietę drogową na 10 dni na Austrię, to nie mieli jej właśnie naklejonej na szybę. Mandat musiał być zapłacony na miejscu - inaczej koszty administracyjne wyniosłyby 4000 euro!!! Ale takich skandali jest więcej. Mówią o tym liczni turyści polscy jadący do Austrii lub, jeszcze częściej, przez Austrię" - oburza się europoseł.
I wzywa do interwencji ministra Sikorskiego: "Co na to nasz
MSZ? Dalej będzie wyniośle milczał, pokazując, że ma w nosie obywateli RP, bądź co bądź, utrzymujących rząd z własnych podatków? Czekam na interwencję resortu p. Sikorskiego".
Europoseł swoim wpisem zbłądził: winietki na szybę naklejać trzeba - taki obowiązek mają Austriacy, Polacy i przedstawiciele wszystkich narodów korzystających z autostrad w Austrii. Zresztą nie tylko tam - winiety na szyby należy naklejać też np. w Czechach czy Słowenii.
Internauci komentujący wpis Czarneckiego, nie zostawiają na europośle suchej nitki:
Liber444: "Jaka dyskryminacja? Winietka musi być naklejona na przedniej szybie, koniec i kropka. Kto tego nie robi, ten naraża się na karę. Przecież to proste jak konstrukcja cepa i nawet dla Pana powinno być zrozumiałe".
Milton: "O tym że winietka ma być przylepiona do szyby, wiedzą wszystkie nacje z wyjątkiem Polaków, którzy wszystko wiedzą lepiej: "A co mi tam jakiś austriacki SS-man będzie rozkazywał". Tym DEBILOM, którym nie chciało się przylepić winietki, gdyby to było możliwe, odebrałbym paszporty, żeby nie kompromitowali Polski".
Ruum: "Jak ktoś kupując winietę nie rozumie żadnego języka, to ma obrazki, np. na austriackiej jest dokładnie narysowane, w którym miejscu nakleić ją na szybę".
Bartosz Dominiak: "A czy Pan, Panie Ryszardzie, znak legalizacyjny z numerem rejestracyjnym ma Pan w portfelu czy naklejony w dolnym rogu przedniej szyby swojego pojazdu?"
Torishiba: "A ja to słyszałem, że nawet w Polsce Polaków dyskryminują. Jeden facet kupił bilet komunikacji miejskiej, tylko go nie skasował. Ale przecież bilet miał. A ten podły komunistyczny kanar karę mu wlepił".
Mąciwoda wkleja zdjęcie auta, którym jeździ Czarnecki z pytaniem: "To nie było to audi?" A bloger Millenium żartuje: "Przyznaj się, że to ciebie zwinęli, oszuście winietkowy".
Pod wpisem Czarneckiego odezwał się też szef Salonu24, dziennikarz Rzeczpospolitej
Igor Janke: "Panie Pośle Szanowny, zbrodnia to niesłychana ścigać Polaków, którzy kombinują. Moim zdaniem powinien Pan przypomnieć, skąd pochodził pewien przywódca i jeszcze Fritzla dołożyć. Z całym szacunkiem i sympatią, ale troszkę Pan popłynął".
W rozmowie z "Gazetą" europoseł Czarnecki zapowiada, że będzie kontynuował temat: - Nie zostawię tej sprawy, spotykam się właśnie z poszkodowanymi Polakami. Zeskanuję mandat i będę interweniował w Parlamencie Europejskim. Ci Polacy przecież mieli winietę, tyle, że nie naklejoną na szybę. I nie chodzi tu już nawet o przepisy ale o podwójne standardy. Jestem pewien, że gdyby w podobnej sytuacji zostali zatrzymani
Niemcy, to mandatu by nie dostali.