http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Komorowski: Budować z Kaczyńskim lub bez niego

kid
2010-08-18, ostatnia aktualizacja 2010-08-18 10:42

- Z niedowierzaniem słyszę, że ja - człowiek, którego rodzina w ciągu wieków ufundowała kilkadziesiąt kościołów, miała w swoim gronie prymasa, a ja sam jako nauczyciel w seminarium duchownym w stanie wojennym mam na koncie wychowanie chyba setki proboszczów, czy późniejsze działanie na rzecz odbudowy ordynariatu polowego Wojska Polskiego nagle mam być twórcą "prezapateryzmu" - dziwi się prezydent Bronisław Komorowski

Bronisław Komorowski
Fot. Wojciech Olku?nik / Agencja Gazeta
Bronisław Komorowski
ZOBACZ TAKŻE
W wywiadzie opublikowanym dziś w "Polityce", Komorowski podkreśla, że nigdy nie mówił o usunięciu krzyża, ale "o potrzebie przeniesienia go w sposób godny, w porozumieniu z władzami kościelnymi w godne miejsce - czyli do kościoła św. Anny".

Broni krytykowanej przez tzw. obrońców krzyża tablicy, która zawisła na Pałacu Prezydenckim. - Pierwszą moją decyzją jako prezydenta, podjętą w dniu zaprzysiężenia było wydanie polecenia szefowi mojej kancelarii upamiętnienia tych wydarzeń, które wiążą się z Pałacem Prezydenckim, a których symbolicznym wyrazem był krzyż. To musiało się odbyć w zgodzie z przepisami, a więc w porozumieniu z konserwatorem zabytków i miastem, ale także z podkreśleniem, że to była inicjatywa harcerska - i to właśnie się stało - mówi prezydent. Dziwi się pomysłom na postawienie przed Pałacem Prezydenckim pomnika, którego domagają się zwolennicy Lecha Kaczyńskiego: - Jak przed pomnikiem księcia Józefa Poniatowskiego stawiać inny pomnik? Ale decyzje podejmuje konserwator zabytków i władze miasta - zastrzega.

Kościół powinien być zdystansowany

Zdaniem Komorowskiego na obecnej sytuacji za konflikt najwięcej płaci Kościół, korzystają zaś "środowiska ekstremalne" - "fundamentalistycznie prawicowe jak i radykalnie lewicowe i antyklerykalne, tracą natomiast środowiska umiarkowane". Podkreśla, że nie ma żalu do kościoła, za to, że opuścił go w kampanii wyborczej i nie pomaga w sprawie krzyża przed Pałacem ale zastrzega: - Chciałbym widzieć Kościół zdystansowany do całej sceny politycznej. Każdy może mieć własna poglądy polityczne, ale nie powinien ich wyrażać na gruncie instytucji Kościoła i nie powinien zamieniać się w działacza politycznego, czy wręcz agitatora. Tego oczekuję od tych, którzy mają sympatię wobec mnie jak i tych, którzy wyrażali poparcie dla mojego konkurenta.

"Pan Komorowski" lepszy niż "Tusk"

Unika ostrych słów wobec Jarosława Kaczyńskiego, który zamiast "prezydent" mówi "pan Komorowski" i sugeruje związki z tragedią smoleńską. - Kładę to na karb rozgoryczenia porażką wyborczą oraz szczególnych uwarunkowań wynikających z bezpośredniego związku z moim poprzednikiem. Minie trochę czasu i ujawni się, co jest grą polityczną, a co skutkiem autentycznych rozterek wewnętrznych i dramatów. Mam nadzieję, że większość tych nastrojów wyparuje, bo są po prostu tak absurdalne, że na dłużej się nie obronią - mówi Komorowski. I dodaje: - Z faktu, że wygrałem, wynikają moje większe obowiązki i nie obrażam się, że ktoś mówi "pan Komorowski". Ja zawsze będę mówił "pan prezes Kaczyński". Zresztą po przegranych przez PiS wyborach parlamentarnych Donald Tusk w oczach polityków tej partii nawet nie zasługiwał na słowo "pan". Był po prostu Tuskiem. "Panem premierem" był tylko były premier.

Przyjaciel Palikota

- Z Januszem Palikotem przyjaźnię się od lat, kiedy jeszcze nie funkcjonował w polityce. Staram się być wierny zasadzie, że nie zmieniam przyjaźni w zależności od tego czy mi to politycznie pasuje - mówi Komorowski. - Zawsze mówiłem, że nie akceptuję różnych form jego działalności czy wypowiedzi, on czasem moje opinie uwzględnia, ale częściej ich nie uwzględnia. Znoszę to, że osoba, z którą się przyjaźnię czasem mi szkodzi, kierując się dobrym intencjami. Nie zamierzam też czynić wyrzutu moim konkurentom, że ktoś przyjaźni się z Antonim Macierewiczem, czy Jackiem Kurskim.

Komorowski podkreśla, że chciałby aby po jego prezydenturze Polska była "mniej podzielona i mniej skonfliktowana wewnętrznie" i że będzie adresował swoje przesłanie także do ludzi, którzy głosowali na Jarosława Kaczyńskiego: - Chciałbym, aby za parę lat licząca się część tych ludzi mogła powiedzieć, że ich rola w społeczeństwie została przeze mnie dostrzeżona i doceniona. To wielkie wyzwanie, które można podejmować wspólnie z Jarosławem Kaczyńskim albo bez niego - dodaje.

Cały wywiad z prezydentem Komorowskim w papierowym wydaniu tygodnika "Polityka.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    145 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':