Ania idzie w tym roku do
gimnazjum. Jej mamę spotkaliśmy w antykwariacie w Bydgoszczy, gdzie pytała o książki do szkoły. - Na razie kupiłam tylko trzy nowe podręczniki i wydałam kilkadziesiąt złotych. Boję się, że na cały zestaw nie będę sobie mogła pozwolić - mówi kobieta.
Tysiąc złotych na start Milena Leśniewska, pracownica antykwariatu przy ul. Piotrkowskiej w Łodzi, szacuje, że zestaw nowych podręczników dla uczniów z klas I-III kosztuje ok. 160 zł, a za komplet książek dla gimnazjalisty trzeba zapłacić około 300 zł. Rodzice licealistów muszą wydać - w zależności od tego, czy kupują książki używane, czy nowe - od 170 do 300 zł.
- A przecież trzeba jeszcze kupić plecak, buty, strój sportowy, wpłacić na komitet rodzicielski i ubezpieczenie - wymienia mama szóstoklasisty. - W ubiegłym roku, żeby wyprawić syna do szkoły, potrzebowałam około tysiąca złotych!
W szkołach słyszymy, że skompletowanie wyprawki może być dla rodziców poważnym problemem. W Łodzi uczniowie z rodzin, w których dochód na osobę jest niższy niż 351 zł, mogą dostać stypendium szkolne. To w zależności od sytuacji rodziny od około 250 do ponad 800 zł. Płatne na koniec semestru na podstawie faktur, którymi rodzice dokumentują zakup artykułów szkolnych. - W naszej szkole skorzystało z tej pomocy w ubiegłym roku 18 dzieci - mówi Marek Zarzycki, dyrektor łódzkiej podstawówki nr 162. - Potrzebującym pomagają też rada rodziców, Towarzystwo Przyjaciół Dzieci czy nawet prywatni sponsorzy - dodaje.
Książki na procent Pieniędzy na wyprawki rodzice szukają też w bankach. Bankowcy mówią, że przed rozpoczęciem roku szkolnego po kredyty przychodzi już więcej osób niż przed świętami. - U nas to nawet dwa razy więcej kredytobiorców niż zwykle. Nasza odpowiedź to oferta, która oficjalnie nazywa się "Gotówka na mały procent", ale mówią na nią "kredyt na wyprawkę" - opowiada Kinga Wojciechowska, zastępca rzecznika prasowego mBanku. - Uruchomiliśmy ją dwa dni temu i jest adresowana właśnie do rodziców uczniów. I tych, którzy są naszymi klientami, i tych, którzy nigdy nie byli. Maksymalna wysokość pożyczki to 4 tys. zł. Spłata - maksymalnie 24 raty i obniżone oprocentowanie.
Kamil Olak z Pekao SA: - Ze statystyk za dwa pierwsze tygodnie sierpnia wynika, że udzieliliśmy o jedną czwartą więcej pożyczek niż w tym samym czasie w ubiegłym roku. A apogeum zakupów dopiero nadchodzi. Rodzice mówią wprost, że potrzebują pożyczki na tornister i książki - opowiada. - Przygotowaliśmy dla nich ekspresową pożyczkę, która może być przyznana nawet w ciągu 30 minut, a pieniądze mają na koncie nawet tego samego dnia.
W Multibanku specjalnej oferty wyprawkowej nie ma. - Ale zauważyliśmy, że na przełomie sierpnia i września o nasze kredyty ubiega się o kilka procent osób więcej niż w innych miesiącach. Duża część tych klientów przeznacza pieniądze właśnie na wyprawkę - mówi Łukasz Kling z Multibanku. - W tym roku zanotowaliśmy aż 15-procentowy wzrost liczby chętnych.
Piórnik albo jedzenie Żeby pomóc tym, których nie stać na wyprawki, np. łódzki
Caritas zorganizował zbiórkę artykułów szkolnych. - Najbardziej potrzebne są zeszyty, te grubsze, dla starszych uczniów. Potrzebujemy też kredek, piórników, ołówków, długopisów, gumek... Niektórym może trudno w to uwierzyć, ale w Łodzi jest wiele rodzin, które mają tak mało pieniędzy, że jeśli wydadzą na przybory szkolne, będą oszczędzać na jedzeniu - mówi ksiądz Ambroszczyk. - I to wcale nie są rodziny patologiczne, tylko dotknięte ubóstwem.
W Ełku Caritas prowadzi akcję "Tornister pełen uśmiechu". - Przez cały rok zbieramy pieniądze na wyprawki, bo potrzeby są ogromne - mówi ks. Dariusz Kuczyński. - U nas jest dużo terenów rolniczych, bieda, aż piszczy, proszę mi wierzyć. W niektórych rodzinach dzieci chodzą do szkoły na zmianę - trójka jednego dnia, trójka następnego. Dlaczego? Bo butów nie mają! Jak więc oczekiwać, że kupią kredki i tornister... Rozmawiam z matkami, które wstydzą się tego, że proszą o pomoc. Mamy pod opieką aż 600 rodzin, w których jest ponad siedmioro dzieci.
Poznański Caritas przeprowadził w tym roku eksperyment. - Kupiliśmy tysiąc tornistrów i rozwieźliśmy je do parafii. Księża rozdali ludziom i poprosili, żeby ci wypełnili tornistry zeszytami, długopisami, kredkami. Wszystkim, czego mogą potrzebować uczniowie - mówi ksiądz Waldemar Hanas. - I te tornistry wróciły do nas pękate. 500 postanowiliśmy wysłać do poszkodowanej w powodzi Bogatyni. A potrzeby? Nawet 10 tys. wyprawek to byłoby mało.
Rodzice dzieci z terenów, które w maju dotknęła powódź, mogą się starać o tysiąc złotych zasiłku "na cele edukacyjne". Pomoc przyznają wójtowie, burmistrzowie bądź prezydenci miast.
wyimek
Bankowcy mówią, że przed rozpoczęciem roku szkolnego po kredyty przychodzi już więcej osób niż przed świętami
160 zł
kosztuje zestaw nowych podręczników dla klas I-III
300 zł
trzeba zapłacić za komplet książek dla gimnazjalisty