http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Macierewicz oskarża rząd

w
2010-08-17, ostatnia aktualizacja 2010-08-17 01:37

Wizyta prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku została przez rząd zmarginalizowana - twierdzi Antoni Macierewicz, szef zespołu ds. zbadania katastrofy z 10 kwietnia.

Antoni Macierewicz
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Antoni Macierewicz
Zespół składający się wyłącznie z parlamentarzystów PiS podsumował wczoraj sześć tygodni działalności. Macierewicz wyliczył, że za organizację lotu prezydenta i 95 innych osób odpowiadały wspólnie: kancelaria premiera, MON, MSWiA oraz BOR.

Macierewicz uważa, że szefowie wszystkich tych instytucji są winni złemu zabezpieczeniu wizyty. - W wyniku decyzji rządu PO oficjalnej wizycie prezydenta 10 kwietnia przeciwstawiono osobne spotkanie premiera Donalda Tuska z premierem Władimirem Putinem 7 kwietnia - powiedział Macierewicz. Dodał, że "tylko wizyta premiera Tuska 7 kwietnia korzystała z pełnej ochrony i została starannie przygotowana, a oficjalna wizyta prezydenta została potraktowana jako prywatna i zmarginalizowana".

Poseł PiS pominął informacje o tym, że kancelarie prezydenta i premiera nie mogły się porozumieć w sprawie obydwu wizyt, i o tym, że dyplomacja wymaga, by w spotkaniu z premierem Rosji brał udział premier, a nie prezydent RP. Nie wspomniał o kluczowej roli Kancelarii Prezydenta w planowaniu lotu i kompletowaniu listy pasażerów. Macierewicz obciążył też szefa MON Bogdana Klicha. Zarzucił, że nie kupiono nowych samolotów dla VIP-ów, a także to, że prezydencki Tu-154 był remontowany w Samarze (Rosja). Nie powiedział, że przetarg na samoloty zablokował poprzednik Klicha Aleksander Szczygło (kierował resortem w rządzie PiS, zginął w katastrofie). A zakłady w Samarze są jedynymi, które mogą wykonać remont.

Szef zespołu potwierdził informację, którą "Gazeta" podała 17 maja. Napisaliśmy, że przed obchodami w Katyniu Rosjanie ostrzegali stronę polską, iż nie mogą dać pełnej gwarancji bezpieczeństwa ciężkim maszynom lądującym na prymitywnie wyposażonym lotnisku Siewiernyj.

Dzisiaj naczelny prokurator wojskowy gen. Krzysztof Parulski leci do Moskwy rozmawiać o przekazywaniu dokumentów w sprawie katastrofy. Niedawno "Gazeta" ujawniła, że polscy prokuratorzy nie otrzymali z Rosji wielu materiałów, przez co polskie śledztwo stoi w miejscu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 26 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':