http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Niesprawiedliwy podział kasy z NFZ?

Wojciech Grejciun, Judyta Watoła
2010-08-17, ostatnia aktualizacja 2010-08-16 20:19

- Pieniądze na zdrowie są dzielone niesprawiedliwie - alarmują dyrektorzy szpitali na Mazowszu i Śląsku. Choć te regiony mają najwięcej wysokospecjalistycznych szpitali, w przyszłym roku dostaną od NFZ mniej. Zyska głównie ściana wschodnia

Chodzi o podpisany właśnie przez minister zdrowia Ewę Kopacz plan finansowy NFZ na przyszły rok. A konkretnie nie o sam plan, tylko o wprowadzony w zeszłym roku algorytm. To skomplikowany wzór, według którego dzieli się pieniądze ze składek zdrowotnych. W zeszłym roku samorządy z kilku wschodnich województw, m.in. podkarapckiego skarżyły się, że algorytm wprowadzony za czasów rządów PiS jest niesprawiedliwy.

Minister zdrowia Ewa Kopacz posłuchała tych głosów i latem w ciągu zaledwie kilku tygodni w Ministerstwie Zdrowia opracowano nowy wzór. Za decydujące kryterium podziału pieniędzy między województwa przyjęto liczbę mieszkańców. Ale ich wiek, stan zdrowia, a przede wszystkim zarobki liczą się o wiele mniej.

Mazowsze ma nadal największą sumę pieniędzy, ale musi sfinansować z tego najwięcej najdroższych operacji. Bo tu i na Śląsku jest największy medyczny potencjał, czyli najwięcej szpitali, w tym tych oferujących świadczenia wysokospecjalistyczne, jak przeszczepy i operacje serca.

Na nowych zasadach podziału pieniędzy tracą jednak nie tylko najpotężniejsi - gorszych kontraktów w przyszłym roku mogą spodziewać się także szpitale w województwach pomorskim, dolnośląskim i łódzkim.

Choć plan na 2011 r. przewiduje, że ogólny budżet NFZ na leczenie będzie taki jak teraz - prawie 57 mld zł - to w wymienionych pięciu województwach nakłady na leczenie będą mniejsze. Najwięcej - grubo ponad 400 mln zł - straci Mazowsze, Śląsk - około 200 mln zł, Pomorskie - 160 mln, Dolnośląskie - prawie 70, Łódzkie - 46.

Dyrektorzy warszawskich szpitali są rozwścieczeni. O nowym podziale pieniędzy mówią: absurdalny i niesprawiedliwy.

- Trzeba będzie przesunąć i tak długie kolejki oczekujących na zabiegi i wizyty u specjalistów - mówi Jarosław Rosłon, dyrektor szpitala w Międzylesiu.

- Samo lecznictwo zamknięte dostanie na Mazowszu 200 mln zł mniej niż w ubiegłym roku. To budżet dwóch dużych wielospecjalistycznych szpitali! To w końcu 30 tysięcy mniej hospitalizacji. Kolejki na planowane zabiegi muszą więc się wydłużyć - ocenia Dorota Gałczyńska-Zych, szefowa Szpitala Bielańskiego. Według niej tylko budżet jej lecznicy będzie mniejszy o 10 proc.

- Niepokojące jest, że przy tworzeniu nowego algorytmu nikt nie wziął pod uwagę, iż koszty tych samych świadczeń w Warszawie są dużo wyższe niż gdzie indziej. Wyższe są koszty pracy, utrzymania - mówi Marek Balicki, dyrektor Szpitala Wolskiego i poseł (niezrzeszony).

A szef Szpitala Praskiego Paweł Obermeyer dodaje: - Około 30 proc. pacjentów w Warszawie pochodzi z innych regionów Polski. Korzystają z najlepiej rozbudowanej sieci szpitali, instytutów często jedynych w kraju. Obermeyer twierdzi, że jego szpital mógłby mieć większe pieniądze, gdyby mazowiecki NFZ odzyskiwał kwoty, które są mu winne za swoich pacjentów inne oddziały, m.in. lubelski i warmińsko-mazurski. I pyta: - Miasto zainwestowało w nas 100 mln zł. Nowe oddziały, sprzęt ma być teraz niewykorzystany, bo będą cięcia w kontraktach?

Tak samo wrze na Śląsku. Znaczną część budżetu śląskiego NFZ pochłania finansowanie specjalistycznych procedur, do których ustawiają się pacjenci z całego kraju. W Szpitalu Chirurgii Urazowej w Piekarach Śląskich co trzecia osoba czekająca na endroprotezę jest spoza regionu.

- Doświadczenie uczy, że NFZ najpotężniejszym szpitalom najmniej obcina kontrakty. Cięcia dotkną więc szpitali miejskich i powiatowych. Brak mi słów. W tym roku kontrakt jest o kilka procent niższy niż w 2009. Zaciskamy pasa, żeby mieć jak najmniejsze długi. I co w zamian? Zamiast ulgi kolejne kłody pod nogi! - denerwuje się Anna Knysok, wicedyrektorka Zespołu Szpitali Miejskich w Chorzowie.

Należy się spodziewać, że w pięciu województwach, gdzie pieniędzy będzie mniej, negocjacje NFZ ze szpitalami będą jeszcze trudniejsze niż w latach ubiegłych. - Ale ja nie mam czego negocjować! Zgodnie z potrzebami powinnam mieć w budżecie 600 mln zł więcej, a mam 406 mln mniej. Druga strona będzie musiała zrozumieć sytuację - mówi Barbara Misińska, dyrektorka mazowieckiego Funduszu.

Bolesław Piecha, szef sejmowej komisji zdrowia i wiceminister zdrowia w rządzie PiS, nie broni starego algorytmu, ale na nowym nie zostawia suchej nitki: - Co z tego, że podkarpackie czy świętokrzyskie szpitale dostaną większe kontrakty? Pytanie, czy w ogóle zdołają je wykonać, skoro najbardziej chorzy i najdrożsi w leczeniu pacjenci będą uciekać do renomowanych ośrodków. Przykładów nie trzeba szukać. Dziś dopiero co miałem telefon, żeby załatwić komuś miejsce na kardiologii w Zabrzu.

Piecha zwraca też uwagę, że pierwszy raz w historii minister zdrowia zaakceptowała plan NFZ, który wcześniej odrzuciła sejmowa komisja zdrowia. Posłowie PO, którzy wstrzymali się od głosu. Jerzy Ziętek z PO, członek komisji, a jednocześnie położnik w Centralnym Szpitalu Klinicznym w Katowicach, pociesza: - Nie ma co ukrywać, mnie też plan się nie podoba, ale pozostaję optymistą. Pokonamy trudności, a w przyszłości może uchwalimy lepszy algorytm.

Na nowy algorytm jednak się nie zanosi. - Obecny uważamy za bardziej sprawiedliwy od poprzedniego. Minister Kopacz zaakceptowała nowy plan finansowy NFZ, sugerując jedynie, by zwiększyć nieco kwotę na samo leczenie o pieniądze planowe na inne cele, np. wynagrodzenia urzędników - mówi Piotr Olechno, rzecznik resortu.

- Obecny algorytm jest zły, ale zmieniając go, należy pomyśleć także o zwiększeniu nakładów na leczenie. W Niemczech miesiąc temu składka zdrowotna wzrosła do 15 proc. My płacimy tylko 9 proc., a przecież pacjenci oczekują za to takiego samego leczenia - komentuje Balicki.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 10 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów