http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Miesiąc francuskiego lenistwa

Dominika Pszczółkowska
2010-08-17, ostatnia aktualizacja 2010-08-16 17:22

Zdaniem Francuzów sierpień istnieje w kalendarzu wyłącznie po to, by wyjechać na wakacje. A jeśli spotkała cię krzywda i nie wyjeżdżasz? To masz święte prawo obijać się w pracy.

Wieża Eiffla, Paryż
Fot. Tomasz Wawer / Agencja Gazeta
Wieża Eiffla, Paryż
Tak zdaje się sądzić nie tylko wielu obywateli, ale i francuskie media. Z braku innych tematów doradzają nieszczęśnikom pozostałym w mieście, co robić, by się nie narobić.

Sierpniowe wakacje to oczywiście specjalność nie tylko Francji, ale w tym kraju kumulacja wyjazdów wakacyjnych w sierpniu jest wyjątkowa. W Paryżu i innych miastach na sklepach, piekarniach, restauracjach pojawiają się kartki "zamknięte z powodu wakacji". Niektóre firmy w tym miesiącu całkiem przestają działać i pracownicy chcąc nie chcąc muszą odpoczywać. Produkcja gospodarcza spada w sierpniu o blisko 25 proc. w porównaniu z lipcem, a cały kwartał jest zwykle najsłabszy w roku.

Powodem, dla którego wszyscy wyjeżdżają, jest m.in. najwyższa w Europie dzietność Francuzów. Psycholodzy tłumaczą ten fenomen także tym, że na sierpień zostać w mieście nie wypada, ponieważ jest to niepodważalny dowód, iż: 1. jest się wyjątkowo biednym, 2. daje się wykorzystywać pracodawcy.

Ponadto jeśli nie wyjedziesz, to gdzie kupisz bagietki? Co zrobisz, gdy w zamkniętej na głucho firmie obok będzie włączał się alarm, a sąsiad będzie remontował mieszkanie, bo skoro nikogo nie ma, to przecież można wiercić do woli?

W tej sytuacji przytłaczająca większość Francuzów wyjeżdża, nie zważając na liczące setki kilometrów korki na drogach prowadzących na południe. I prawie wszyscy żałują nieszczęśników, którzy pozostają na lato w mieście.

"Stażyści, dopiero co zatrudnieni, samozatrudnieni" - wylicza ich tygodnik "Le Nouvel Observateur". Specjalnie dla nich publikuje na swej stronie internetowej porady w odcinkach, jak pracować, by się nie przepracować.

O tym, że przepracowywać się nie należy, Francuzi dowiedzieli się już w 2004 r. z książki "Witaj, lenistwo". Corinne Maier, pracowniczka państwowego giganta Électricité de France półżartem radziła w niej np., by zatrudniać się na stanowiskach doradców, twórców strategii i innych podobnych, których efektywności nie da się zmierzyć, a w żadnym wypadku nie przyjmować posad na prowincji, gdzie jest coś konkretnego do zrobienia. Książka stała się hitem: sprzedała się w nakładzie 250 tys. egzemplarzy we Francji i kolejnych 250 tys. za granicą.

Tym razem "Le Nouvel Observateur" koncentruje się na bardziej krótkoterminowych strategiach. Są rady tradycyjne, np. znaleźć sobie miejsce frontem do drzwi, by nie było widać monitora komputera (i uważać, by nie odbijał się w szybie); pracować zawsze w zespole, najlepiej z kimś pracowitym, wtedy lenistwa nie będzie widać.

Tygodnik radzi też, by w przeglądarce Firefox lub Google Chrome zainstalować "boss button", czyli funkcję pozwalającą natychmiast ukryć oglądaną stronę internetową, gdy nadchodzi szef. Inny program przerabia popularnego Twittera tak, że z daleka wygląda jak arkusz kalkulacyjny w Excelu. Dzięki temu można swobodnie konwersować w sieci czy oglądać strony porno.

Bo w końcu - jak przypomina „NouvelObs”: „Słowo »praca « od dawna było synonimem tortury, kary, którą Bóg nakładał na grzeszników. Czy naprawdę na nią zasłużyliśmy?”.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':