http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Metamorfozy Ziemkiewicza

Dominika Wielowieyska
2010-08-16, ostatnia aktualizacja 2010-08-16 12:57

Zwolenników tezy o wielkim prześladowaniu Jarosława Kaczyńskiego nic nie przekonywało. Dlaczego to się zmienia?

Dominika Wielowieyska
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Dominika Wielowieyska
"Cała droga polityczna Jarosława Kaczyńskiego to walka z odrzuceniem i staraniami o wyeliminowanie go z grona ludzi upoważnionych do wpływania na Polskę. Przypomina Kaczyński Wokulskiego uparcie usiłującego wydobyć się, wśród rechotu i szyderstw, z piwnicy, do której został wrzucony" - pisał Rafał Ziemkiewicz, publicysta "Rzeczpospolitej" przed wyborami prezydenckimi. Podobne opinie wypowiadali tacy publicyści jak Piotr Zaremba czy Michał Karnowski z "Polska the Times". Zastanawiałam się wiele razy dlaczego znanym obserwatorom życia politycznego trudno pojąć tę banalną prawdę: jeśli polityk przegrywa wybory, to jest to jego wina, a nie tajemnych sił, które go prześladują. To werdykt wyborców.

W roli tajemnych sił jest zazwyczaj obsadzany "salon" oraz "liberalne media" I nie szkodzi, że wbrew "salonowi" w ciągu tych 20 lat swoje chwile chwały przeżywały PSL, Samoobrona, LPR czy wreszcie PiS.

To zwolenników tezy o wielkim prześladowaniu Jarosława Kaczyńskiego nie przekonywało.

Aż do tej pory. Wiele wskazuje na to, że przekonał ich ostatecznie sam Jarosław Kaczyński. Bijąc na odlew i odchodząc od wizerunku stonowanego polityka, który chce zakończenia wojny polsko-polskiej, przyniósł otrzeźwienie wielu fanom IV RP.

Dlatego w piątkowej "Rzeczpospolitej" w tekście Ziemkiewicza można było przeczytać takie oto zdumiewające rzeczy:
"Kaczyński, przekonany i zapewne utwierdzany w tym przekonaniu przez gromadkę lizusów, jaka otacza każdego przywódcę politycznego - że jego niepopularność wynika wyłącznie z wrogiej propagandy liberalnych mediów - najwyraźniej nic nie zrozumiał z ostatnich kilku lat. Nie dotarło do niego, że został odrzucony po pierwsze dlatego, iż zagroził poczuciu bezpieczeństwa wyborców, rozciągając "oczyszczanie" kraju na lekarzy i inne grupy zawodowe, bynajmniej nie postrzegane jako wrogie prostemu człowiekowi, a po drugie, dlatego że dopuścił się zachowania dla wyborców niewybaczalnego.

Polityk demokratyczny nie może bowiem kwestionować kompetencji wyborców i ich prawa do wyboru sterników państwa. A tak właśnie zachował się Kaczyński po przegranej w 2007 roku. Zamiast zgodnie z rytuałem pogratulować zwycięzcy i zadeklarować współpracę dla dobra państwa, zdezawuował wyniki twierdzeniem, że wyborcy zostali ogłupieni, a kampania była nieczysta i przede wszystkim Tusk musi go przeprosić. Po tych wypowiedziach względnie wysokie, trzydziestoparoprocentowe poparcie wyborcze natychmiast gwałtownie spadło do "żelaznych" 20 procent i do momentu katastrofy smoleńskiej ani drgnęło.

"Tę zabójczą dla siebie reakcję na przegraną prezes PiS właśnie powtórzył, bojkotując zaprzysiężenie nowego prezydenta i oznajmiając w wywiadzie dla partyjnego portalu (jakże to charakterystyczne dla nowego-starego prezesa Kaczyńskiego: komunikować się z wyborcami poprzez wypowiedzi dla wewnątrzpartyjnego biuletynu), że Komorowski wybrany został przez "nieporozumienie", bo wyborcy nie wiedzieli, iż jest on wrogiem krzyża. A gdyby wybrali Kaczyńskiego, nie wiedząc, iż nie zamierza on skończyć wojny polsko-polskiej, przeciwnie, przystąpi do niej z nowymi siłami - byłby to wybór ważny czy nie?

Tym razem cios zadany sobie jest jeszcze bardziej skuteczny. Lider PiS bowiem nie tylko znowu zakwestionował wynik wyborów i zasady gry, w której uczestniczy, ale też dobitnie okazał tym, którzy na niego zagłosowali, wierząc, iż po tragedii odrzuca dotychczasową zajadłość, że zwyczajnie ich okłamał. Cynicznie założył na czas kampanii maskę, którą, skoro nie dała zwycięstwa, odrzuca bez żalu."

Nic dodać, nic ująć.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 59 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    114 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':