Minister pracy
Jolanta Fedak (
PSL), która odpowiada za politykę społeczną kraju i los 5 mln emerytów, zamiast ułatwiać życie Polakom, wprowadza chaos. Czas to przerwać. Minister Fedak powinna odejść.
Pani minister nie gwarantuje nam, milionom przyszłych emerytów, podstawowej rzeczy: wiary, że nasz system emerytalny jest stabilny i godny zaufania.
Nie ma miesiąca, aby Fedak nie zaskakiwała nas nowymi projektami, które ekonomistów doprowadzają do szewskiej pasji.
W ostatnim tygodniu "Gazeta" opisywała dwie jej propozycje.
Pierwszy związany z OFE. Fedak dla ratowania finansów publicznych postanowiła zdemontować całą reformę emerytalną i na dwa lata zakręcić kurek z pieniędzmi do funduszy emerytalnych. Nie oznacza to, że Polacy będą płacić mniejsze składki i więcej zarabiać. Co to, to nie. Nadal będą oddawać na przyszłą emeryturę 19,5 proc. pensji, tyle że całość trafi do
ZUS. A państwo mniej dorzuci Zakładowi na wypłatę bieżących emerytur.
Do OFE nasze składki trafią ponownie po dwóch latach, ale dużo mniejsze niż dziś. Bo minister chce je obciąć z 7,3 proc. do 3 proc.
Pierwsze rozwiązanie ma dać państwu 23 mld zł oszczędności, drugie 13 - mld zł rocznie.
A że emeryci mogą stracić (ZUS nie inwestuje całości składek na rynkach i na nich nie zarabia)? Kogo to interesuje. Nasze emerytury za 20-30 lat będą o połowę niższe niż obecnie. Ich dalsze obniżanie przez cięcie składki do OFE to skandal.
Kolejny pomysł minister Fedak to zakaz pobierania emerytury i pensji bez zwalniania się z zakładu pracy.
Dziś 50 tys. Polaków, którzy osiągnęli wiek emerytalny, może wystąpić do ZUS o emeryturę i dalej pracować na etacie bez przerywania kariery zawodowej. Minister chce, by się zwolnili i liczyli na to, że szef znów ich przyjmie.
Jeden z urzędników resortu tak nam to wytłumaczył: - Zdarza się, że osoby starsze mają demencję, a pracodawca nie może ich zwolnić. Teraz dajemy mu taką możliwość. W to miejsce będzie mógł przyjąć kogoś młodszego.
Pomysł Fedak jest o tyle dziwny, że przecież sama rok temu forsowała w Sejmie ustawę, która pozwoliła łączyć etat z emeryturą. Teraz chce 50 tys. Polaków, którzy jej zaufali, wystawić do wiatru.
Minister nie ma sobie nic do zarzucenia i uspokaja rodaków, że nikt nie będzie musiał zwracać emerytury, na której pobieranie sama w ubiegłym roku pozwoliła. Emeryci są wprost uradowani taką łaską.
Skąd taka aktywność pani minister w wymyślaniu ustaw i ich odwoływaniu? Może w jej resorcie nie ma nic innego do załatwienia? Chyba nie do końca.
¨ Kobiety pracujące w Polsce na własny rachunek są od lat dyskryminowane. Państwo nie odprowadza za nie składek emerytalnych, gdy wychowują dziecko. A więc zgodnie z prawem przedsiębiorcze matki są karane niższą emeryturą tylko dlatego, że ośmieliły się urodzić dziecko. Kolejni ministrowie pracy od lat obiecują, że to załatwią. I nic.
¨ Wciąż czekamy na ustawę ułatwiającą zakładanie żłobków, dziś przyjmują one zaledwie 2 proc. dzieci. To najmniej w UE! Po 1,5 roku prac ustawa wreszcie wyszła z resortu pracy. Minister Fedak powinna wykazać się większą determinacją, aby projekt stał się w końcu obowiązującym prawem. Więcej żłóbków - to było wyborcze hasło PO.
¨ Sukcesem pani minister było zlikwidowanie w 2008 r. wcześniejszych emerytur dla blisko 1 mln kolejarzy, dziennikarzy, informatyków, kierowców. I wprowadzenie w ich miejsce emerytur pomostowych dla nielicznych. Ale pani minister (jak i cały rząd) nie poszła za ciosem. Ani myśli odebrać dalsze przywileje, choćby górnikom.
¨ Pani minister chwali się też, że wprowadziła pakiet ustaw antykryzysowych dla firm w trudnej sytuacji. Tyle że z powodu restrykcyjnych przepisów wnioski w tej sprawie złożyło zaledwie ok. 160 firm. Dla Fedak to dowód, że kryzysu nie było.
Platforma deklaruje w kolejnych strategiach - "Polska 2030", "Konsolidacji i rozwoju" czy ostatnim "Wieloletnim planie finansowym państwa" - jak zamierza ułatwiać życie pracownikom, matkom z małymi dziećmi, emerytom. Chce odbierać przywileje emerytalne.
Tych reform nie da się zrobić bez kontroli nad Ministerstwem Pracy. PO ma kandydata z wizją zmian. To Michał Boni, obecny minister w kancelarii premiera.