Nie wiadomo jeszcze, co mural będzie przedstawiał, ale pomysł już jest. - Zaproponowałem, aby była to kobieta z długimi włosami, w stylu secesyjnego artysty Alfonsa Muchy - opowiada Robert Łucka, architekt miasta. Zakład karny w bydgoskim Fordonie znajduje się przy rynku, którego częścią są również kościół i stare kamienice. Urzędnicy chcą, aby lepiej wpisał się w okolicę. - Przez najbliższe kilkanaście lat więzienia nie da się przenieść w inne miejsce - mówi Łucka. - Trzeba więc je "oswoić", sprawić, że mieszkańcy je polubią.
Dyrekcja zakładu karnego pomysł popiera, pracownicy i osadzeni są chętni do roboty. Ratusz sfinansuje zakup potrzebnych materiałów. Autorami i wykonawcami projektu będą wyłącznie więźniowie. Ostateczna wersja malowidła musi jednak zostać zaakceptowana przez miejskiego plastyka.
Obraz na murze to nie jedyny pomysł bydgoskich urzędników na ożywienie dzielnicy i więzienia. Chcą, by w okolicy powstała także kawiarnia. - Byłoby świetnie, gdyby z więzieniem sąsiadowała kafejka o nazwie "Cafe pod celą" - uważa Łucka. - Więźniowie mogliby w niej pracować jako kelnerzy i podawać kawę. Pomysł może kontrowersyjny, ale ciekawy i realny, więc jesteśmy gotowi zaangażować się w jego realizację. W tym miejscu trzeba wykreować coś wyjątkowego.
Kpt. Wojciech Wilk, rzecznik prasowy fordońskiego zakładu karnego: - W niektórych więzieniach za granicą turyści wynajmują cele na dobę lub więcej, by przekonać się, jak to jest być za kratkami. A taka kawiarnia mogłaby rozsławić nasz zakład i miasto. Za wcześnie jednak, by mówić o szczegółach.
Karolina Katafiasz, pedagog resocjalizacji i terapeutka zajęciowa, uważa, że tworzenie malowidła przez więźniów to doskonały pomysł: - Resocjalizacja poprzez sztukę jest bardzo korzystna. Podoba mi się też idea tego projektu. Oddając zewnętrzne mury więźniom do dyspozycji, władze miasta dają możliwość współdecydowania o kształcie dzielnicy wykluczonym. To z pewnością może wzmocnić wiarę we własne możliwości i obudzić chęci do życia poza murami bez łamania prawa. Kawiarnia to też dobra idea. Pod warunkiem, że więźniowie będą pracować pod nadzorem i zostaną do tego wytypowani osadzeni z tzw. zakładu półotwartego. Taka praca także może uzmysłowić, zwłaszcza młodym ludziom, że można żyć i pracować normalnie, czerpiąc z tego satysfakcję.
Źródło: Gazeta Wyborcza