W biurze sekretarza generalnego ONZ jest komórka monitorująca skalę przestępstw seksualnych popełnianych w strefach wojen. Według szefowej komórki, byłej komisarz UE Margot Wallstrom, "mało kto rozumie, jak potworne są okoliczności tych zbrodni".
Najwięcej gwałtów dokonuje się w konfliktach zbrojnych w Afryce: w Demokratycznej Republice
Kongo (DRK), Liberii, Sudanie, Czadzie i na Wybrzeżu Kości Słoniowej.
Ale Letitia Anderson, przewodnicząca międzynarodowej Akcji przeciwko Przemocy Seksualnej w Konfliktach (AASVC), podkreśla, że problem ma zasięg absolutnie globalny. - Rozmaite grupy zbrojne w wielu częściach świata od pewnego czasu wypalają piętna na ciałach zgwałconych kobiet i dzieci - powiedziała Anderson telewizji CNN. - Po to, by ofiary nie mogły ukryć przed rodziną i sąsiadami, że zostały zgwałcone.
- Ludzie przeważnie rozumieją potworność zbrodni, jaką zawsze jest gwałt - powiedziała kilka dni temu Wallstrom na konferencji prasowej w Nowym Jorku. - Ale w przypadku zorganizowanych gwałtów dokonywanych przez strony konfliktów mamy do czynienia z okolicznościami wyjątkowo potwornymi.
W Afryce gwałtów dokonują często np. dzieci żołnierze. Czasem dzieci walczące w partyzanckich armiach zmuszane są do gwałcenia własnych krewnych lub członków własnej grupy etnicznej lub mieszkańców rodzinnej wioski.
- Gwałty w strefach wojen to jedno z największych współczesnych wyzwań w sferze międzynarodowego bezpieczeństwa - uważa Wallstrom. - Jednocześnie jest to jednak jedna z najrzadziej potępianych i najczęściej przemilczanych zbrodni wojennych.
W 2008 r. Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła rezolucję, w której masowe gwałty zostały uznane za nielegalne narzędzie taktyki wojennej. Rada przyjęła rezolucję m.in. pod wpływem doniesień o tym, że podczas 12-letniej wojny domowej w DRK zgwałconych zostało ok. 200 tys. kobiet i dziewczynek. W jednym z pogrążonych w konfliktach okręgów Liberii 92 proc. kobiet przyznało, że padło ofiarą gwałtu lub próby gwałtu.
Powojenna Europa też zna zbrodnie masowych gwałtów - z czasów konfliktu bośniackiego. ONZ-owski Trybunał ds. Zbrodni w b. Jugosławii uznał, że bośniaccy Serbowie prowadzili regularną kampanię gwałtów na Muzułmankach. Podczas tego konfliktu zgwałconych zostało 20-50 tys. kobiet.
Dramat zgwałconych kobiet nie kończy się wraz ze zniknięciem gwałcicieli. Wiele ofiar umiera bowiem w wyniku ran poniesionych podczas gwałtu, a przede wszystkim z powodu powikłań podczas ciąży lub samego porodu. Specjaliści z brytyjskiej organizacji humanitarnej WILPF wyliczyli bowiem, że takie właśnie powikłania są przyczyną śmierci młodych kobiet w Afryce częściej niż z powodu AIDS, gruźlicy i malarii razem wziętych. Wszystko z powodu nieistniejącej w wielu krajach służby zdrowia.
Obok krajów znanych z listy ONZ eksperci WILPF twierdzą m.in., że w Erytrei gwałcone są kobiety, które odmawiają zaciągnięcia się do armii, a w Gwinei i
Zimbabwe gwałty były metodą zastraszania opozycyjnych partii politycznych podczas kampanii wyborczych.
"Kobiety w Afryce dodatkowo umierają z powodu chorób wenerycznych, którymi zostały zarażone przez gwałcicieli" - napisała WILPF w najnowszym raporcie dla Unii Afrykańskiej - "ciała afrykańskich kobiet są polem bitwy, na którym mężczyźni prowadzą swe bezsensowne wojny o władzę".