We wtorek do Moskwy przyleci naczelny prokurator wojskowy Krzysztof Parulski. Ma odebrać 11 tomów akt przygotowanych w Moskwie - z protokołami oględzin miejsca katastrofy oraz zwłok, dokumentacją fotograficzną i zeznaniami świadków.
Jak już informowaliśmy - powołując się na źródła w polskiej prokuraturze - jest prawdopodobne, że Parulski dostanie również oryginały zapisów czarnych skrzynek. Bo płk Parulski nieoficjalnie nazywany jest "strażnikiem pieczęci". To znaczy jest osobą upoważnioną do otwierania i zamykania sejfu w Międzypaństwowym Komitecie Lotniczym (MAK) w Moskwie, gdzie rejestratory prezydenckiego tupolewa są przechowywane. O te oryginały polska prokuratura zwróciła się już kilka dni po katastrofie - 16 kwietnia.
31 maja MAK udostępnił stronie polskiej (Parulski komisyjnie otworzył i zamknął sejf) kopie zapisów z czarnych skrzynek. Na zlecenie prokuratury analizuje je Instytut Ekspertyz Sądowych w Krakowie. Jednak do wydania końcowej, rzetelnej ekspertyzy biegli potrzebują też oryginałów.
Iwanow mówił wczoraj, że decyzję o przekazaniu nam tych oryginalnych zapisów powinna podjąć prokuratura -organ niezależny od rządu Rosji. -Gdy tylko prokuratura rosyjska podejmie taką decyzję, to nie będzie technicznych problemów w przekazaniu oryginałów - dodał
Źródło: Gazeta Wyborcza