http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nieładne, ale najwłaściwsze

Waldemar Kuczyński
2010-08-13, ostatnia aktualizacja 2010-08-12 21:36

Im dłużej ten symbol tkwi tam utopiony w politycznym bajorze, tym bardziej ze znaku wiary zamienia się w dwie skrzyżowane proste, które można zrobić choćby z puszek po piwie Lech

Waldemar Kuczyński
Fot. Maciej Zienkiewicz / AG
Waldemar Kuczyński
ZOBACZ TAKŻE
Powieszenie na skrzydle Pałacu Prezydenckiego tablicy związanej z katastrofą samolotu w Smoleńsku na pewno nie jest wzorem elegancji i myślę, że kancelaria i prezydent zainkasują za to sporo uwag kąśliwych, a nawet wrogich.

Ja jednak wystarczająco długo miałem do czynienia z polityką, by rozumieć, że czasem nieładne jest najwłaściwsze. Uważam więc, że dobrze zrobiono, odważając się na powieszenie tablicy bez wielkiej pompy zapowiadanej z góry, bo zamieniałoby to uroczystość w awanturę. Tablica jest piękna w formie zapisu i właściwa w treści. Jedynym bowiem wydarzeniem zasługującym, a nawet wymagającym upamiętnienia pod Pałacem nie jest sama katastrofa i jej ofiary - one będą upamiętnione i na Wawelu, i w katedrze polowej Wojska Polskiego, i na Powązkach i gdzie indziej. Tym wydarzeniem są wielkie zgromadzenia obywateli pod Pałacem przeżywających bez względu na dzielące ich różnice żal po ofiarach, współczucie dla rodzin i solidarność z Rzeczpospolitą - tak mocno ugodzoną. To było wielkie obywatelskie świadectwo Polaków, warte pamięci.

Jest oczywiste, że przyjęte przez prezydenta rozwiązanie nie zadowoli ani ludzi pod krzyżem, ani Jarosława Kaczyńskiego i jego zwolenników. Nie zniknie więc krzyż spod Pałacu. Ale powstanie okazja do zastanowienia dla PiS i części przynajmniej "obrońców krzyża", czy ma on tam dalej tkwić, odzierany ze swojej symboliki. "laicyzowany" przez tłumy rozbawionej młodzieży zamieniającej to miejsce w jedną z letnich osobliwości Traktu Królewskiego. Czy może lepiej niech będzie ta piękna w swej wspólnej dla nas wszystkich prawdzie tablica, a krzyż powędruje do św. Anny, jak zaapelował Episkopat. Im dłużej bowiem ten symbol tkwi tam utopiony w politycznym bajorze, tym bardziej ze znaku wiary zamienia się w dwie skrzyżowane proste, które można zrobić choćby z puszek po piwie Lech i jest trendy.

Dziwię się, że nie widzi tego prezes Kaczyński, który o krzyżowych grach Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego mówił kiedyś, że to najkrótsza droga do dechrystianizacji Polski. Jeśli raz zrobiono krzyż z puszek po piwie, to może pójść i dalej.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':