http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jest tablica i krzyż. Obrońcy krzyczą: Hańba!

Wojciech Czuchnowski, Wojciech Szacki
2010-08-13, ostatnia aktualizacja 2010-08-13 01:58

Na tablicy widnieje krzyż i słowa: ''W tym miejscu w dniach żałoby po katastrofie smoleńskiej, w której zginęło 96 osób, wśród nich prezydent Lech Kaczyński z żoną i były prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, obok krzyża postawionego przez harcerzy gromadzili się licznie Polacy zjednoczeni bólem i troską o losy państwa''
Na tablicy widnieje krzyż i słowa: ''W tym miejscu w dniach żałoby po katastrofie smoleńskiej, w której zginęło 96 osób, wśród nich prezydent Lech Kaczyński z żoną i były prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, obok krzyża postawionego przez harcerzy gromadzili się licznie Polacy zjednoczeni bólem i troską o losy państwa''
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta

Zawieszenie tablicy pamiątkowej na Pałacu Prezydenckim rozsierdziło grupę obrońców krzyża. Nie wiadomo, czy zgodzą się na jego przeniesienie, choć zaapelował o to Episkopat



Czwartek, godzina 10.30. Przed prawym skrzydłem Pałacu Prezydenckiego na Krakowskim Przedmieściu pracują czterej robotnicy. Są zasłonięci niebieską płachtą powieszoną na niewielkim rusztowaniu, co przypomina sklepową przebieralnię. Za zasłoną montują tablicę, która ma upamiętnić katastrofę smoleńską. Kilkanaście metrów dalej wśród osób zgromadzonych pod krzyżem - stoją od dnia katastrofy z 10 kwietnia - rośnie niepewność. Są przekonani, że to wstęp do zabrania krzyża sprzed Pałacu.

Tablica wieszana jest bez zapowiedzi. O uroczystości jej odsłonięcia Kancelaria Prezydencka poinformowała dosłownie przed chwilą. Przy robotnikach nerwowo kręci się Jarosław Jóźwiak, szef gabinetu prezydent Warszawy, i urzędnicy kancelarii. Wokół barierki, straż miejska i policja. Obrońcy, których rano było zaledwie paru, przez telefony wzywają posiłki. Dziesięć minut przed odsłonięciem są gotowi: przy krzyżu jest ich już kilkunastu. Do barierki przy tablicy zbliża się grupa z megafonem i transparentami: "Polsko, obudź się" i "Non possumus".

Ksiądz się modli, oni krzyczą

Robotnicy zwijają rusztowanie, pod tablicę zasłoniętą polską flagą podchodzi warta honorowa. Uroczystość już ma się zacząć, gdy z megafonu dobiega krzyk: - Kim jesteście, kto wam dał prawo, gdzie konsultacje społeczne! To wstyd i hańba, nie szanujecie tych, którzy zginęli! To bandytyzm! - krzyczy starszy mężczyzna, a potem już tylko on i jego towarzysze skandują: "Hańba!, hańba!".

Ksiądz, który ma zmówić modlitwę, próbuje: "Módlmy się...". Ale też jest zagłuszany okrzykami: "Hańba!", które milkną dopiero po chwili.

Duchowny kończy modlitwę trzykrotnym: "Wieczne odpoczywanie racz im dać Panie". Potem trębacz zaczyna grać, ale znów zagłusza go megafon. Do mikrofonu podchodzi szef Kancelarii Prezydenta Jacek Michałowski. Megafon: - Oto elita władzy, która nie szanuje narodu, za nasze pieniądze żyjecie, nie szanujecie Polaków, hańba, hańba!

Gdy Michałowski z wiceprezydentem Warszawy Jackiem Wojciechowiczem zapalają pod tablicą znicze, megafon komentuje: - Skromne kwiaty i skromna tablica, tak oceniacie tych, którzy życie oddali za Polskę, wstyd, hańba. Gdzie są rodziny ofiar, gdzie jest pomnik, gdzie konsultacje społeczne? Ta tablica została przyniesiona po to, by zaognić sytuację!

Z drugiej strony barierek nieśmiałe oklaski dla Michałowskiego. Do grupy z megafonem podchodzi mężczyzna: - Hańbą jest to, co wy robicie. To mają być chrześcijanie? - pyta.

Orońcy:- To jakiś pezetpeerowiec, nie Polak.

Michałowski, cały czas zagłuszany: - Jestem przekonany, że to otwiera drogę do realizacji porozumienia z 21 lipca [o przeniesieniu krzyża]. Dlaczego tablicę powieszono bez wcześniejszego ogłoszenia i nie zdecydowano się na większą uroczystość z udziałem polityków i rodzin? Michałowski: - Nie chcieliśmy dopuścić do kolejnych gorszących scen przed Pałacem.

"Gangstersko wmurowano to coś"

Urzędnicy i warta honorowa szybko odchodzą. Widać napis na tablicy. Jest na niej mowa o 96 ofiarach katastrofy. Z nazwiska wymieniono prezydentów Lecha Kaczyńskiego i Ryszarda Kaczorowskiego. Tak naprawdę upamiętnia nie tyle katastrofę, co żałobę po niej. Napis mówi, że w tym miejscu "gromadzili się licznie Polacy zjednoczeni bólem i troską o losy państwa".

"Obrońcy krzyża" nie mają wątpliwości. Zbierają się pod tablicą, komentując: "Gangstersko wmurowano to coś", "Jakiś parszywy Żyd to wymyślił", "To jest zasłona dymna, pretekst, żeby sprzątnąć krzyż", "Kpią sobie z nas i Polski". Szczupły, niski mężczyzna zapowiada, że "zaraz zbierze ekipę, która to zdemontuje". Próbuje, jak mocno jest osadzona w murze.

W oddalonym o kilka kilometrów Sejmie niezadowolenie wyrażają politycy PiS. Posłanka Jolanta Szczypińska pyta, czy uroczystość zorganizowano specjalnie o godz. 11, by nie mogli na nią przyjść posłowie, którzy o tej porze musieli głosować.

Marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna zapewnia ją, że nic nie wiedział o planach Kancelarii. Do krytyki dołącza szef klubu lewicy Grzegorz Napieralski. Nie podoba mu się, że na tablicy jest symbol krzyża (na dole umieszczono lilijkę harcerską, ale to Napieralskiemu nie przeszkadza), mówi, że na tablicy nie powinno być symboli religijnych, bo "urząd prezydenta jest urzędem państwowym".

Wieczorem na stronie internetowej PiS pojawiło się oświadczenie Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS twierdzi w nim, że stanowiska Prezydium Episkopatu Polski i metropolity warszawskiego oraz partii "nie są od siebie odległe".

"Prezydium Episkopatu wezwało przecież do rozpoczęcia poważnego dialogu i podjęcia odpowiedzialnych decyzji, zmierzających tak do rozwiązania narastającego konfliktu wokół krzyża, jak i do podjęcia konsultacji społecznych w sprawie wzniesienia pomnika prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz pozostałych ofiar smoleńskiej katastrofy. Tak samo oświadczenie Komitetu Politycznego PiS mówiło o potrzebie postawienia pomnika ofiar kwietniowej tragedii" - twierdzi Kaczyński.

"Godne upamiętnienie tych, którzy zginęli, lecąc do Katynia, pozwoli zakończyć ten niepotrzebnie eskalujący się spór. Powstające inicjatywy społeczne stwarzają po temu szanse. Aby tak się jednak stało, potrzebna jest szybka decyzja prezydenta RP" - podkreślił prezes PiS.

Obrońcy podzieleni

Pojawienie się tablicy na fasadzie Pałacu nikogo nie uspokoiło. Do godz. 14 wokół krzyża zgromadziło się kilkadziesiąt osób zapowiadających, że będą walczyć, by stanął tu pomnik. Wtedy Episkopat wydaje oświadczenie wzywające do zakończenia konfliktu i przeniesienia krzyża do kościoła św. Anny (treść oświadczenia - s. 18).

Co na to obrońcy? Do dziennikarzy wychodzą trzy osoby z komitetu obrony krzyża.

Miłosz Stanisławski: - Jesteśmy katolikami. Podporządkujemy się woli Kościoła, nawet jeśli się z nią nie zgadzamy. Dariusz Wernicki: - Nie będziemy się sprzeciwiać, jeśli zostanie zorganizowana kolejna uroczystość przeniesienia krzyża.

Ale to nie jest zdanie wszystkich. Jedna z głównych obrończyń Joanna Burzyńska (to ona 3 sierpnia przywiązywała się do krzyża) stwierdza: - Odejdziemy, jeśli w miejscu krzyża będzie pomnik. Żądamy spełnienia woli narodu.

Czytaj także: Punkt zwrotny w konflikcie o krzyż | Małostkowość Napieralskiego | Tablica na krzyż



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 34 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':