http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Punkty karne nie do zdarcia

Seweryn Lipoński, Poznań
2010-08-13, ostatnia aktualizacja 2010-08-13 10:51

Nieoznakowany radiowóz z wideoradarem - skuteczna broń w walce z piratami drogowymi/ fot. Paweł Kozioł AG

Kierowcy, którzy łamią przepisy, nie pozbędą się łatwo punktów karnych. Rząd chce zlikwidować szkolenia, które to umożliwiają

SONDAŻ
Czy takie zmiany poprawią bezpieczeństwo na drogach?

Tak
Nie
Nie interesuje mnie to

Siedem - za przejeżdżanie na czerwonym świetle albo wymuszanie pierwszeństwa na skrzyżowaniu. Dziewięć - za wyprzedzanie na przejściu dla pieszych... To kara liczona w punktach karnych za łamanie przepisów i stwarzanie zagrożenia na drogach. Ile punktów mają wszyscy Polacy - tego nie wie nawet policja.

Dziś dość łatwo się ich pozbyć. Kiedy wiemy, że zbliżamy się do limitu 24 pkt (oznacza utratę prawa jazdy), wystarczy przejść szkolenie w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego. Kosztuje około 300 zł, uszczupla konto o sześć punktów karnych (maksymalnie dwa razy w ciągu roku). W 2009 r. skorzystało z tej drogi blisko 27 tys. kierowców, do połowy tego roku - ponad 11 tys.

- Jest spora grupa cwaniaków, którzy regularnie pozbywają się punktów i uciekają przed odpowiedzialnością - mówi Mariusz Sokołowski z Komendy Głównej Policji.

M.in. dlatego Ministerstwo Infrastruktury w projekcie ustawy o kierujących pojazdami zamierza zlikwidować szkolenia. Dopiero po przekroczeniu limitu 24 pkt - czyli po utracie prawa jazdy - kierowcy będą musieli przejść nowy kurs. A te podobno mają być dłuższe i droższe. - Za wcześnie o tym mówić, pracujemy nad projektem - mówi Mikołaj Karpiński, rzecznik resortu.

Inne zmiany? Jeśli w ciągu pięciu lat ktoś dwa razy przekroczy limit 24 pkt, to straci prawo jazdy na wszystkie kategorie i będzie musiał nie tylko od nowa przechodzić kurs, ale też zdawać egzamin.

Rzecznik Karpiński uzasadnia: - Obecny system nie wpływa pozytywnie na kierowców popełniających wykroczenia. Potwierdzają to dane wskazujące, że bardzo często osoby, które odzyskały prawo jazdy po zdaniu egzaminu sprawdzającego kwalifikacje, w niedługim czasie ponownie przekraczają dozwoloną liczbę punktów karnych.

- Kursy dla punktowiczów powinny być kosztowne i dotkliwe - przekonuje także Andrzej Szklarski, dyrektor WORD w Warszawie. W zeszłym roku szkolenie tam ukończyło 3840 osób. Z tego aż 25 proc. to - jak mówi dyrektor - "stali bywalcy". Przychodzą, pozbywają się punktów, a potem znów je zbierają na drogach. Podobnie mówią nam w WORD w Poznaniu i w Krakowie.

Sceptyczni są instruktorzy jazdy. Ryszard Domagała, instruktor z Wieliczki: - Trzeba dać kierowcom szansę, żeby się pozbyli punktów. Ale szkolenie nie powinno polegać na tym, że ktoś zapłaci, posiedzi i posłucha. Powinno kończyć się jakimś egzaminem albo testem.

Za tym, żeby szkolenia zostały, jest Ryszard Fonżychowski, szef stowarzyszenia Droga i Bezpieczeństwo: - Lepiej reedukować kogoś, kto uzbierał 10 pkt karnych niż 24. Te kilkanaście punktów różnicy to nic innego jak dodatkowe zagrożenie na drogach - ocenia.

Rzecznik policji Mariusz Sokołowski odpowiada: - Nowe rozwiązanie powinno sprawić, że kierowcy będą bardziej się pilnować i jeździć ostrożniej.

Nad projektem pracują posłowie, na razie nie ma wyznaczonego terminu, kiedy mogłyby zacząć obowiązywać.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 14 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':