Minister finansów Jacek Rostowski wprost przyznaje, że popiera pomysły Fedak ze względu na finanse państwa. Gdyby obniżyć składkę przekazywaną OFE, miałby znacznie mniejszy kłopot z dopięciem budżetu. Bo na razie dziurę w
ZUS łatałyby składki na nasze przyszłe emerytury.
To, co dobre dla budżetu, uderzyłoby jednak po kieszeni emerytów. W przyszłości dostaliby niższe świadczenia. Dziwne, że tak fundamentalna zmiana nie znalazła się w dopiero co przyjętym przez rząd Wieloletnim Planie Finansowym Państwa. Przypomnijmy: rząd szukając pieniędzy, "sięgnął do kieszeni Polaków" i zapowiedział podwyżkę VAT. Ma z tego do budżetu skapnąć dodatkowe 5 mld zł. To wystarczy, by zapobiec katastrofie budżetu.
Szacunki pokazują, że pozostawienie połowy składki w ZUS dałoby podobną kwotę. Czy w takim razie podwyżka VAT jest niezbędna? A może minister finansów jednak nie jest przekonany, że składka powinna być obniżona i zostawi Fedak na lodzie? I gdzie w tym wszystkim interes przyszłych emerytów?
Porozumienia między skłóconymi ministrami nie będzie. Pogodzić ich może tylko
Donald Tusk. To jak, panie premierze, kończymy reformę emerytalną czy demontujemy?