- Nasi ojcowie przeszli gehennę. Skandalem jest zawłaszczanie ich śmierci. Nawet jeśli robią to rodziny tych, którzy tragicznie zginęli w katastrofie. Żadna trauma nie usprawiedliwia takiej manipulacji - mówi Adam Zaleski ze stowarzyszenia Dolnośląska Rodzina Katyńska (DRK).
Wrocławskie stowarzyszenie w liście otwartym protestuje przeciwko utożsamianiu zbrodni katyńskiej z 1940 r. z katastrofą prezydenckiego samolotu 10 kwietnia pod Smoleńskiem. „Zgłaszamy nasz kategoryczny sprzeciw wobec sygnowania komentarzy na ten temat przez stowarzyszenie Katyń 2010”. I potem: „Rodziny Katyńskie nie mają nic wspólnego z Rodzinami Katyńskimi 2010. Domagamy się zaprzestania używania nazwy naszego Stowarzyszenia przez rodziny ofiar smoleńskiej katastrofy. Sugerujemy nazwę » Stowarzyszenie Rodzin Smoleńskich 2010 «. Będzie to czytelne, uczciwe i zgodne z prawdą”.
List poparli wszyscy członkowie Dolnośląskiej Rodziny Katyńskiej - około 200 osób.
Stowarzyszenie Katyń 2010 powołała Zuzanna Kurtyka, żona prezesa
IPN-u Janusza Kurtyki, który leciał 10 kwietnia prezydenckim Tu-154. W wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" z 27 czerwca mówiła, że chce patrzeć na ręce śledczym prowadzącym śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej. Pierwszym żądaniem było sprowadzenie szczątków rozbitego samolotu do Polski. Do grupy założycielskiej weszło kilka rodzin zmarłych w katastrofie smoleńskiej, m.in. Ewa Kochanowska (żona rzecznika praw obywatelskich Janusza Kochanowskiego) i Magdalena Merta (żona wiceministra kultury Tomasza Merty).
W liście DRK jest także apel do Andrzeja Melaka, członka stowarzyszenia Katyń 2010, brata zmarłego 10 kwietnia Stefana Melaka. "Śledząc jego wypowiedzi w Zespole Antoniego Macierewicza lub uczestnictwo na tle sztandaru stowarzyszenia Katyń 2010 w dniu 3 sierpnia pod Pałacem Prezydenckim, czujemy się wmanewrowani w tę żenującą manifestację polityczną, niemającą nic wspólnego z uczczeniem ofiar smoleńskiej katastrofy" - czytamy w liście.
- Długo zbieraliśmy się, by zareagować, ale to, co zobaczyłem 3 sierpnia pod Pałacem Prezydenckim, przeważyło szalę - tłumaczy Adam Zaleski.
Izabella Sariusz-Skąpska, córka Andrzeja Sariusz-Skąpskiego, prezesa zarządu Federacji Rodzin Katyńskich, który zginął w kwietniowej katastrofie prezydenckiego samolotu, jest przekonana, że będą kolejne protesty przeciwko utożsamianiu Katynia ze Smoleńskiem.
- Docierają do mnie sygnały, że kolejne lokalne Rodziny Katyńskie zastanawiają się nad protestem w tej sprawie. Znajdujemy się w niezręcznej sytuacji, bo po drugiej stronie mamy ofiary tragedii smoleńskiej. Ale nie może być tak, że lata walki i traumy katyńskiej przywłaszczają sobie inni w celach politycznych, osobistych czy ambicjonalnych - mówi Sariusz-Skąpska.
Przypomina, że jej ojciec przestrzegał przed manipulacją Katyniem. Jej zdaniem tak się jednak dzieje. - Tragedia smoleńska nakłada się na zbrodnię katyńską, a przecież katastrofa samolotowa i mordowanie Polaków w 1940 roku przez NKWD to dwie różne sprawy - dodaje.
Z żadnym z członków stowarzyszenia Katyń 2010 nie udało się nam wczoraj skontaktować.