http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nie ma zdjęć znad Smoleńska

w
2010-08-12, ostatnia aktualizacja 2010-08-12 13:50

Wrak samolotu Tu-154, który rozbił się na wojskowym lotnisku w Smoleńsku
Wrak samolotu Tu-154, który rozbił się na wojskowym lotnisku w Smoleńsku
Fot. Mikhail Metzel AP

Prokuratura badająca katastrofę prezydenckiego samolotu nie zdobyła fotografii satelitarnych zrobionych nad Smoleńskiem 10 kwietnia. Najprawdopodobniej takich zdjęć nie ma.

SERWISY
W poszukiwaniu zdjęć, które dokumentowałyby, jak wyglądało lotnisko w dniu katastrofy, pomagała ABW. Już 10 kwietnia, zaraz po wypadku prezydenckiego tupolewa, zebrało się Centrum Antyterrorystyczne Agencji (CAT). Na spotkaniu oprócz funkcjonariuszy służb specjalnych byli oficerowie z dowództwa sił powietrznych, MON i członkowie rządu.

- To była sytuacja, w której trzeba było wziąć pod uwagę możliwość zamachu terrorystycznego. Napięcie opadło po kilkunastu godzinach, kiedy mogliśmy już wykluczyć, że do czegoś takiego doszło - mówi funkcjonariusz CAT.

Analitycy CAT zaczęli zbierać informacje, czy nad lotniskiem w Smoleńsku znajdował się w dniu katastrofy satelita robiący zdjęcia powierzchni ziemi. - Przekazaliśmy prokuraturze wykaz firm i instytucji, które dysponują takimi urządzeniami - twierdzi nasz rozmówca. W części z nich ABW sprawdzała, czy mają zdjęcia ze Smoleńska, do innych prokuratura sama wystąpiła z pytaniami.

Co uzyskano? - Mamy fotografie satelitarne z 5 i 12 kwietnia. Z dnia katastrofy nie - mówi "Gazecie" płk Zbigniew Rzepa, rzecznik Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Zdjęcia satelitarne byłyby ważnym dowodem pozwalającym zweryfikować, jakie warunki panowały na lotnisku przed katastrofą i po niej - czy była mgła i jaka była widoczność.

Według prof. Stanisława Białousza z Wydziału Geodezji i Kartografii Politechniki Warszawskiej jest bardzo prawdopodobne, że nad lotniskiem w Smoleńsku mógł w dniu katastrofy znajdować się któryś z licznych komercyjnych lub państwowych satelitów wykonujących zdjęcia. - Tyle tylko, że jeżeli są gęste chmury i mgła, system w satelitach automatycznie eliminuje rejestrację - tłumaczy prof. Białousz.

Prowadzący śledztwo mają z dnia katastrofy tylko fotografie zrobione przez znacznie mniej dokładne satelity meteorologiczne.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 11 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':