W sobotę wieczorem przez to miasto leżące w Tybetańskiej Prefekturze Autonomicznej Gannan w prowincji Gansu w północno-zachodnich Chinach przeszła lawina błota i kamieni spowodowana ulewnymi deszczami. Spływające z gór błoto zmieszane z wodą z rzeki Bailong sięgało gdzieniegdzie czwartego piętra. Z powierzchni ziemi zmiecione zostały trzy okoliczne wioski. Woda i błoto zniszczyły tysiąc domów i zalały 3 tys. kolejnych. Ewakuowano 45 tys. osób.
Liczba ofiar rośnie w zastraszającym tempie. Jeszcze we wtorek władze mówiły o 337 zabitych, ale już w środę na liście osób uznanych za martwe były 1117 nazwisk. Nieliczne drogi dojazdowe do miasta zapchane są ciężarówkami z trumnami, które wywożą zwłoki do zorganizowanych naprędce kostnic poza granicami Zhaoqu.
Ekipy ratownicze ścigają się z czasem, obawiając się wybuchu epidemii. Jej rozprzestrzenianie się może ułatwić zatruta woda obmywająca gnijące w błocie zwłoki, do których nie zdołały jeszcze dotrzeć ekipy ratownicze.
Śmiertelnych ofiar może być dużo więcej, bo ponad 600 osób zostało uznanych za zaginione. Według władz lokalnych szanse na ich odnalezienie są bliskie zera. Ostatniego żywego, 52-letniego mężczyznę, odnaleziono we wtorek, 50 godzin po katastrofie.
Władze posłały do akcji ratowniczej wojsko. Przez zdewastowane ulice maszerują ekipy odkażające. Koparki rozkopują zalane budynki w nadziei na odnalezienie żywych. Ratownicy pracują w niezwykle trudnych warunkach, gdyż w każdej chwili mogą być wessani przez balony powietrza uwięzione przez błoto.
W mieście brakuje wody pitnej i lekarstw. Akcję ratowniczą utrudniają 34-stopniowe upały, a prognoza na najbliższe dni jest katastrofalna. W każdej chwili mogą spaść ulewne deszcze, które będą padać do piątku, więc istnieje ryzyko drugiej fali błotnych lawin. Premier Wen Jiabao wezwał ratowników, by zrobili, co w ich mocy, by pomóc miastu.
Ci, którzy przeżyli, nie mają się gdzie podziać. Choć władze wysłały do miasta siedem tysięcy namiotów, to na górskim, zalanym grzęznącą błotną mazią terenie nie ma gdzie ich rozbić. Jak dotąd udało się rozstawić niespełna 100.
Powodzie zabiły w tym roku w Chinach już ponad 1100 osób. Straty materialne w 28 prowincjach i regionach szacuje się na dziesiątki miliardów dolarów.
Źródło: Gazeta Wyborcza