http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ten krzyż jest święty - abp Dzięga ostrzega przeciwników krzyża

Marcin Górka
2010-08-10, ostatnia aktualizacja 2010-08-11 11:17

Ten krzyż ma prawo tam stać. Kto na krzyż podnosi rękę, prędzej czy później będzie się musiał z tego rozliczyć - tak metropolita szczecińsko-kamieński Andrzej Dzięga wskazał, po której stronie w konflikcie o krzyż smoleński mają stanąć katolicy. - Możemy o tym porozmawiać na konferencji Episkopatu Polski i wyjaśnić - odpowiada mu metropolita warszawski abp Kazimierz Nycz.

Arcybiskup odprawił mszę we wtorek wieczorem w sanktuarium na os. Słonecznym w Szczecinie. Cztery miesiące po tragicznym locie prezydenckiego tupolewa do Katynia, biskup sprawował nabożeństwo "w intencji Pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i wszystkich ofiar katastrofy, a także w intencji ochrony Krzyża Smoleńskiego w Warszawie oraz umocnienia ducha Narodu Polskiego". Jak wyjaśnił wiernym, chciał taką mszę odprawić dopiero w rocznicę katastrofy smoleńskiej, ale "w ostatnich dniach ciężko mu się na sercu zrobiło patrząc, co dzieje się w Warszawie".

W nabożeństwie wzięło udział kilkunastu księży i około setki wiernych, wśród nich ubrany w harcerski mundur, szczeciński radny PiS Andrzej Karut.

Metropolita nie pozostawił wątpliwości, po której stronie konfliktu o pozostawienie lub przeniesienie krzyża spod Pałacu Prezydenckiego w Warszawie powinni stanąć Polacy i katolicy. - Polski naród żył zawsze przy krzyżu, który stawiał jako znak miłości, a nie jako znak prześladowań. Polacy przy krzyżu uczyli się być razem, uczyli się siebie akceptować, podawać sobie ręce, że warto jeden za drugiego poświęcić nawet życie. Krzyż wrósł w naszą ojczyznę i nasze dzieje - mówił abp Dzięga.

Odniósł się do samego, tragicznie zakończonego lotu prezydenta Lecha Kaczyńskiego do Smoleńska i dyskusji, czy nie powinien polecieć wcześniej, razem z premierem Donaldem Tuskiem. - Padało pytanie: to już nie mogli lecieć razem? A dlaczego nie? Do Katynia nawet dzień po dniu mogłyby wędrować pielgrzymki, a i tak to nie byłoby dosyć. Skoro oni chcieli w tym dniu, to dlaczego nie?

I mówił: - Nie nam oceniać, co się wydarzyło nad ziemią. Trzeba modlić się za tych, którzy to wyjaśniają, żeby nie chcieli niczego utajniać. Naród ma prawo do tej informacji. Niech ci, którzy mają informację w ręku się nie boją, bo prawda nigdy nie może być straszliwa.

Katastrofa smoleńska i potrzeba jego wyjaśnienia - jak stwierdził abp Dzięga - zgromadziło modlących się Polaków pod Pałacem Prezydenckim. I dlatego stanął tam krzyż. Jak wyjaśnił metropolita, wyrósł on z tego wydarzenia i z tego jęku rozpaczy, który już na zawsze zostanie doświadczeniem narodu.

- Jeżeli krzyż stanął spontanicznie w czasie modlitwy, to ten krzyż staje się święty! - powiedział metropolita. - I podobnie jak z testamentem, tylko ten, kto go postawił, ma prawo o nim decydować. A ten krzyż w Warszawie został przez cały naród otoczony modlitwą. Czy musi tam stać? To nie moja decyzja ani nikogo w Szczecinie. Ale ma prawo tam stać.

I nakazał modlitwę za tych, którzy protestują przeciwko obecności krzyża przed Pałacem Prezydenckim, ludzi, "którzy tam bluźnią, bo nie zdają sobie sprawy z tego, co robią". - Kto przeciwko krzyżowi świadomie rękę podnosi, prędzej czy później będzie się musiał z tego rozliczyć - przestrzegał metropolita. - Chwała Bogu, że krew się nie polała. Do czego to dochodzi, jakiego absurdu, że ludzie się boją, że jak ktoś przy krzyżu klęczy, to krew się poleje! Boże drogi! Coś chyba źle zrobiliśmy, jako duszpasterze.

Kazał też modlić się "za tych, od których te decyzje zależą". I zaraz potem powiedział: - Mam czasem wrażenie, że czasem ktoś, gdzieś, w zaciszu, patrzy na ekran telewizora i ironicznie się uśmiecha na to, co tam się dzieje.

Po kazaniu tzw. modlitwę wiernych poprowadził radny Andrzej Karut, który "profanację krzyża w Warszawie" określił "mianem szatańskiego spisku".

Nabożeństwo zakończyła modlitwa "w jedności duchowej z obrońcami krzyża".

Wystąpienia abpa Dzięgi nie chce komentować metropolita warszawski abp Kazimierz Nycz. To on podpisał z harcerzami i stroną rządową porozumienie, w myśl którego krzyż sprzed Pałacu Prezydenckiego miał zostać kilka dni temu przeniesiony do kościoła pw. św. Anny w Warszawie. Nie pozwolili na to zebrani pod krzyżem obrońcy. - To nie jest miejsce na dyskusję w mediach między biskupami, więc nie będę komentował słów abpa Dzięgi - powiedział "Gazecie" abp Kazimierz Nycz. - My sobie możemy porozmawiać o tym na konferencji Episkopatu Polski i wyjaśnić. Proszę wybaczyć.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 93 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    37 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':