http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nie tylko Bogatynia ucierpiała

Marzena Kasperska, Tomasz Wysocki, wbs, pap
2010-08-11, ostatnia aktualizacja 2010-08-10 21:32

- W telewizji ciągle mówią o Bogatyni, a co z nami? - pyta Małgorzata Rogozińska z Radomierzyc. Spośród 80 domów we wsi po sobotniej powodzi ocalało zaledwie kilka. Podobnie jest w okolicy

- To nie była powódź, tylko kataklizm - mówią w Radomierzycach
Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta
- To nie była powódź, tylko kataklizm - mówią w Radomierzycach
ZOBACZ TAKŻE
Radomierzyce. Wieś w połowie drogi między Zgorzelcem a Bogatynią. Kilkaset metrów na zachód od wsi Witka wpływa do Nysy Łużyckiej, a ok. 2 km na południe znajduje się technologiczny zbiornik Niedów, z którego korzysta elektrownia Turów. W sobotę późnym popołudniem tama na zbiorniku nie wytrzymała. Mieszkańców zaalarmowali żołnierze: - Uciekajcie.

- Do niektórych drzwi musieli stukać. Ludzie byli kompletnie zaskoczeni - opowiada sołtys Radomierzyc Mieczysław Milewicz.

Niedługo potem do wsi dotarła woda, zagarniając wszystko po drodze. Tylko dzięki nasypowi kolejowemu, który wyhamował jej impet, nikt nie zginął.

Sołtysowi udało się wydostać z domu i przetransportować w bezpieczne miejsce 91-letnią matkę. Natomiast 83-letni Józef Grzegorzewski, którego dom położony jest najniżej w całej wsi, pozostał.

- Okna i drzwi wyrywało. To nie była powódź, tylko jakiś kataklizm - opowiada staruszek.

- Dziadkowie by nam się potopili - mówi wnuczka Paulina Rogozińska, która z rodzicami mieszka na piętrze. - Dziadek i ciężko chora babcia ledwo weszli do nas. Patrzyliśmy przez okno na prosiaka, który zaczepił się na modrzewiu. Męczył się długo, a potem gdzieś popłynął.

Woda przeleciała przez całą wieś. Zatrzymała się dopiero na wyżej położonych zabudowaniach i szybko zaczęła opadać. Jedynie w niżej położonych domach stała aż do poniedziałku.

- W naszej wsi jest 80 domów, nie ucierpiało może cztery - szacuje sołtys.

Zdewastowany jest XVII-wieczny kościółek - część zabytkowego kompleksu pałacowego. We wsi trwa szacowanie strat.

Józef Grzegorzewski: - Na wojnie byłem, Ruskich przeżyłem, ale jak po tym żyć, nie wiem.

Płacze. - Tu była kuchnia - pokazuje, ale trudno w to uwierzyć, bo miejsce przypomina oborę. Na podłodze mułu po kostki. Na ścianach czarny osad. Na suficie setki ślimaków i robactwa.

Pod dom podjeżdża samochód, który na zlecenie gminy wywozi padłe zwierzęta. Na pace sarna, kot, pies, kilka kur. - Macie coś jeszcze? - pyta Eugenia Harhapów, podinspektor z gminy Zgorzelec.

- Tu gdzieś świnia była, prosiak i moje kurki. 20 kurek chowałem - mówi przez łzy pan Józef.

- Spytków, Kostrzyna, Ręczyn to miejscowości odcięte od świata. Mieszka tam ok. 600 osób, którym codziennie dowozimy jedzenie i picie - mówi Harhapów.

Ale mimo tej pomocy mieszkańcy czują się opuszczeni. - Strażacy byli w poniedziałek przez 15 minut - opowiada Małgorzata Rogozińska, mama Pauliny. - Popatrzyli i polecieli dalej. Mówili, że inni pilnie potrzebują pomocy. W telewizji ciągle mówią, jak ucierpiała Bogatynia, a co z nami? My też potrzebujemy pomocy, a najbardziej rąk do roboty. Najbardziej martwię się, czy wystarczy nam sił, żeby to wysprzątać.

Radomierzyce to jedna z wielu wsi w okolicach Bogatyni, które ucierpiały w powodzi. Poważnie zniszczone są także m.in.: Radzimów, Porajów, Olszyna, Sędzisław, Marciszów, Gryfów Śląski, Wieża, Leśna, Olszyna, Miłoszów, Świecie, Smolnik, Spytków, Kostrzyna, Ręczyn. Wszystkie czekają na pomoc.

Prezydent u powodzian

- Bogatynia nie jest sama - zapewniał wczoraj mieszkańców Bogatyni Bronisław Komorowski. Przed urzędem miejskim czekało na niego kilkudziesięciu mieszkańców. - Zachód głosował na Komorowskiego, spodziewamy się, że nas nie zostawi - mówił jeden z mężczyzn.

Komorowski spotkał się z władzami powiatu, wojskiem i policją. Z towarzyszącym mu marszałkiem Sejmu Grzegorzem Schetyną oglądał zniszczone miasto.

Dzięki nowelizacji specustaw powodziowych mieszkańcy Bogatyni dostaną zasiłki do 6 tys. zł i pomoc rządową na odbudowę domów - do 100 tys. zł.

Burmistrz Bogatyni Andrzej Grzmielewicz poinformował, że ucierpiało 200 domów. W mieście brakuje mieszkań komunalnych. Alternatywą jest hotel lub wynajęcie mieszkań. Wojewoda dolnośląski zadeklarował, że powodzianie dostaną na ten cel dopłaty - tysiąc złotych miesięcznie.

Sejm po powodzi

W czwartek o godz. 11 Sejm na specjalnym posiedzeniu rozpatrzy projekt zmian w specustawie powodziowej, która ma objąć poszkodowanych z Dolnego Śląska. Partie robią, co mogą, by mimo wakacji zapewnić frekwencję - ustawę musi uchwalić co najmniej 230 posłów. Wczoraj rząd przyjął projekt zmian w specustawie powodziowej uchwalonej po powodziach majowych i czerwcowych, dzięki którym z pomocy będą mogli skorzystać także powodzianie z Dolnego Śląska. W czwartek odbędą się wszystkie trzy czytania specustawy - by jeszcze tego samego dnia po głosowaniu nowelizację przesłać do Senatu. Senatorowie zbierają się na dwudniowe posiedzenie w środę i czwartek.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':