http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

PiS żąda pomnika

Wojciech Szacki, Iwona Szpala
2010-08-11, ostatnia aktualizacja 2010-08-10 21:17

Jarosław Kaczyński w towarzystwie innych polityków PiS złożył wczoraj rano kwiaty pod krzyżem stojącym przed Pałacem Prezydenckim. Tak uczcił czwartą "miesięcznicę", która minęła od katastrofy, w której zginął prezydent Lech Kaczyński i 95 innych osób.

SONDAŻ
Pomnik upamiętniający ofiary katastrofy smoleńskiej

Powinien powstać, ale nie może mieć formy krzyża
Powinien powstać i mieć formę krzyża
Nie powinien powstać
Jest mi obojętne, czy powstanie, czy nie

A po południu PiS na konferencji prasowej zażądał budowy pomnika przed Pałacem Prezydenckim. - Zwracamy się o rozpoczęcie prac nad upamiętnieniem ofiar katastrofy, które powinno przyjąć formę pomnika - powiedział wicemarszałek Sejmu Marek Kuchciński. Jego zdaniem "może to być porozumienie, które połączy wszystkich Polaków".

Kuchciński zaapelował o powołanie komitetu honorowego budowy pomnika i poinformował, że patronat honorowy nad komitetem zgodziła się objąć matka Lecha i Jarosława Kaczyńskich Jadwiga. Jak podkreślił, komitet powinny tworzyć rodziny ofiar i "wszystkie środowiska, które łączą się w bólu i żałobie".

Wicemarszałek Senatu Zbigniew Romaszewski zwrócił uwagę, że miejscem uczczenia ofiar powinien być plac przed Pałacem Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu, bo tam "przychodziły setki tysięcy ludzi, żeby zapalać znicze, składać kwiaty".

Dodał, że do dziś "właściwie nie zrobiono praktycznie nic, żeby społeczeństwo miało gwarancję, że ofiary katastrofy zostaną upamiętnione".

- Odwlekanie tej decyzji to bardzo ryzykowna polityka - przestrzegał Romaszewski.

O tym, jak uczcić ofiary katastrofy, mówił też Donald Tusk. - Nikt nie kwestionuje potrzeby upamiętnienia ofiar. Warszawa nie miałaby nic przeciwko temu, żeby w pobliżu Pałacu Prezydenckiego - w wyniku otwartego konkursu, możliwie szybko przeprowadzonego - powstała tablica czy postument - powiedział premier.

Apelował o spokój i dystans do sytuacji: - Wydaje się, że ten osobliwy Hyde Park, jeśli nawet dla niektórych nieprzyjemny, nie jest dla miasta szczególnie groźny. Na całym świecie w sytuacjach, które budzą emocje, ludzie demonstrują, czasami przygotowują happeningi. Warszawa przypomina raczej stolice tradycyjnych demokracji, a nie jakieś gorszące miejsce. Proponuję maksimum spokoju i konsekwentne działanie. Nie chciałbym, żeby jakakolwiek władza dołożyła do tego swój happening, tzn. szarpaninę z ludźmi czy bicie ludzi.

Tusk wycofał się w ten sposób ze swych słów z zeszłego tygodnia, gdy nie wykluczał "akcji porządkowej".

Po wielu dniach odezwał się wreszcie szef prezydenckiej kancelarii Jacek Michałowski. W komunikacie napisał, że "trwają prace nad upamiętnieniem tragicznie zmarłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego i osób pracujących w jego kancelarii oraz BBN-ie" i zaapelował o "refleksję i powściągliwość" do zakończenia tych prac.

- Spór i niespotykana eskalacja emocji zataczają szerokie kręgi, zaczynają dzielić Polaków. Pozostawanie krzyża w tym miejscu staje się zarzewiem konfliktu. Kwestię usytuowania tego symbolu religijnego uczyniono przedmiotem gry politycznej i nacisku z jednej strony, a drwin i żartów z drugiej. To droga donikąd. Wierzę, że jest jeszcze czas, by z niej zawrócić - pisze Michałowski.

O krzyżu nie chciał mówić Bronisław Komorowski, który odwiedził zniszczoną przez powódź Bogatynię. - Jesteśmy w Bogatyni i rozmawiajmy o kwestiach powodziowych - powiedział prezydent.

Sprawa krzyża i pomnika poruszyła warszawski SLD. - Nigdy nie zgodzimy się na pomnik Lecha Kaczyńskiego w stolicy, podobnie jak na budowę kolejnego monumentu ku pamięci ofiar katastrofy, którego chce PiS - mówią politycy Sojuszu.

- Dalsze tolerowanie sytuacji pod Pałacem Prezydenckim może skończyć się nawet rozlewem krwi. Domagamy się, by PO i prezydent Warszawy otwarcie przeciwstawili się kupczeniu krzyżem. Mówię tu o ultimatum obrońców, którzy chcą go wymienić wyłącznie na pomnik - mówi "Gazecie" Sebastian Wierzbicki, wiceszef stołecznego SLD.

- Nie poprzemy w radzie miasta żadnej lokalizacji, nie zagłosujemy za choćby złotówką na pomnik. Ludzi nie ocenia się za to, jak zginęli, ale czego dokonali. Lewica nie widzi w prezydenturze Lecha Kaczyńskiego zasług, które wynosiłyby go na pomniki - powiedział Wierzbicki.

Co na to PO? Hanna Gronkiewicz-Waltz jest na urlopie. Stołeczny polityk PO mówi nieoficjalnie, że krzyż ma być przeniesiony z Krakowskiego Przedmieścia z końcem sierpnia. - Wiemy, że może być coraz trudniej. Grupa pod krzyżem wyraźnie się radykalizuje - kończy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 84 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    28 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':