http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kobiety do skalpela

Natalia Mazur, Poznań
2010-08-11, ostatnia aktualizacja 2010-08-10 21:17

Na medycynę dostaje się więcej kobiet niż mężczyzn. - Za parę lat zabraknie nam chirurgów - alarmują lekarze i szefowie szpitali (mężczyźni). Ale właściwie dlaczego alarmują?

- Zostanę chirurgiem - z tą myślą zdawałam na studia - mówi Marta Łuczak z Poznania. Za dwa miesiące
kończy staż podyplomowy w szpitalu. Chce specjalizować się w chirurgii ogólnej,
później w onkologii lub chirurgii naczyń, bo - jak mówi - jest człowiekiem czynu
Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta
- Zostanę chirurgiem - z tą myślą zdawałam na studia - mówi Marta Łuczak z...
ZOBACZ TAKŻE
Uniwersytety medyczne wysoko stawiają poprzeczkę. W Poznaniu przy 19 kandydatach na miejsce na wydziale lekarsko-dentystycznym 90 proc. punktów z rozszerzonej matury to minimum. - Dziewczyny są pilniejsze, lepiej zdają egzaminy maturalne. Odzwierciedla się to w rekrutacji: 80 proc. przyjętych w tym roku osób to kobiety - mówi rzecznik poznańskiego UM prof. Marek Ruchała.

Wydział Lekarski Uniwersytetu Jagiellońskiego przyjął 75 proc. kobiet. Warszawski UM jeszcze nie policzył, ale w zeszłym roku studentek było 61 proc.

Tylko dla supermanów?

Część środowiska uważa, że przewaga studentek może mieć niedobre konsekwencje. - Nasze absolwentki rzadziej specjalizują się w chirurgii czy ortopedii. Wybierają dermatologię, psychiatrię, laryngologię, zostają lekarzami rodzinnymi - wylicza prof. Ruchała. - Praca chirurga to bardzo ciężki zawód, wymaga niemałej wytrzymałości fizycznej. Ortopedzi posługują się wiertłami, piłami. Aby nastawić pacjentowi staw, trzeba mieć sporo siły.

Czy rzeczywiście?

Prof. Wojciech Witkiewicz, były prezes Towarzystwa Chirurgów Polskich, tłumaczył "Gazecie": - Triumf święcą techniki małoinwazyjne, coraz więcej przeprowadzamy zabiegów laparoskopowych czy endoskopowych. Operacje są coraz mniej rozległe i krwawe, a narzędzia lepsze. Nikt nie wymaga od operatora takiej siły fizycznej jak w XIX wieku.

Potwierdza to Urszula Zdanowicz, która kończy specjalizację z ortopedii: - To stereotyp, że ortopeda musi być silnym facetem. Ja zawsze wiedziałam, że wybiorę specjalizację zabiegową.

Takich kobiet przybywa, ale specjalizacje zabiegowe to wciąż bastion mężczyzn.

Kobiet chirurgów pracuje w Polsce 1500. To 5 proc. lekarzy tej specjalności. Na Zachodzie jest ich nawet 30 proc.

Przykładowy szpital - Kliniczny Przemienienia Pańskiego w Poznaniu. Szczepan Cofta, lekarz naczelny szpitala: - Na chirurgii onkologicznej kierownikiem jest pani profesor, ale podlegają jej sami panowie. Na chirurgii naczyniowej mamy cztery rezydentki. Są w zdecydowanej mniejszości. Na okulistyce sytuacja jest w miarę wyrównana, ale już na kardiochirurgii kobiet nie ma wcale. O losy tej specjalizacji bym się nie martwił - jest zbyt oblegana. Ale jeśli trendy się nie zmienią, za 10-15 lat może nam brakować chirurgów ogólnych.

Nie dla matek?

Studentki narzekają, że to sami nauczyciele zniechęcają je do pracy przy stole operacyjnym. Powtarzają im: "To nie dla żon i matek".

- Chirurg jest jak lekarz na wojnie, w stałej gotowości. A kobiety często na pierwszym miejscu stawiają rodzinę, wybierają specjalności, które pozwolą im być dyspozycyjnymi - mówi dr Cofta.

- To oczywiście prawda. Pracuje się dużo, są dyżury. Ale dyżurują również interniści, a z pracy nie wychodzą wcześnie też prawniczki czy dziennikarki - zauważa dr Zdanowicz. Pracuje w niepublicznym szpitalu Carolina Medical Center w Warszawie, ma 13-miesięcznego synka. - Mój pracodawca daje mi teraz fory, ale w każdym zawodzie godzenie kariery z rolą matki jest trudne. To kwestia organizacji.

Dwie dorosłe już córki ma prof. Janina Stępińska, szefowa Kliniki Intensywnej Terapii Kardiologicznej w Aninie. - Mąż sędzia przekładał rozprawy, by posiedzieć z dziećmi, rodzice pomagali nam opłacić opiekunkę. Nie przypominam sobie, by kiedykolwiek płeć była dla mnie przeszkodą. Owszem, 24-godzinne dyżury bywały trudne, są takie dla każdego. Lekarz musi przejść przez ten etap - mówi prof. Stępińska. W jej klinice wykonuje się zabiegi ratujące życie. - To taka "erka" rodem z "Ostrego dyżuru", a na rezydenturę zgłosiły się do mnie same dziewczyny. Świetnie sobie radzą. Jedna lekarka przez pięć lat dochowała się trójki dzieci. Czas wreszcie uznać rodzenie za normalną rzecz. I zamiast martwić się dużą liczbą kobiet wśród lekarzy, otwierać żłobki, zwłaszcza przyszpitalne, i przedszkola. Ludzie pragną godzić pracę z rodziną, a państwo powinno im to umożliwić.

Zainteresowanie medycyną od lat było większe wśród kobiet, ale do 1990 r. na uczelniach medycznych w państwach Układu Warszawskiego obowiązywał parytet. Mężczyznom było łatwiej dostać się na studia. - Gdybym była chłopakiem, dostałabym się w pierwszym podejściu. Jako dziewczynie nie udało mi się i przez rok pracowałam jako salowa - wspomina prof. Stępińska.

Ministerstwo Zdrowia pytane, czy martwi się o proporcje kobiet i mężczyzn wśród lekarzy, odpowiada, że niczego sztucznie regulować nie należy. - Takie działanie może być uznane za przejaw zakazanej dyskryminacji ze względu na płeć - odpowiada Piotr Olechno, rzecznik resortu. Dodaje, że także wszelkie próby wpływania na wybór specjalizacji mogłyby zostać uznane za przejaw dyskryminacji.

Prof. Stępińska radzi mężczyznom wziąć się do nauki. Ale przewaga kobiet na studiach medycznych raczej się utrzyma.

Dr Cofta: - Właśnie czytam książkę "Doktór Marcin" o Karolu Marcinkowskim. - Do planującego ślub kolegi lekarza bezżenny Marcinkowski pisał: "Jesteś stracony". Dziś żonaty lekarz nikogo nie dziwi. Przestanie też dziwić kobieta chirurg.

Zostanę chirurgiem

- z tą myślą zdawałam na studia - mówi Marta Łuczak z Poznania. Za dwa miesiące kończy staż podyplomowy w szpitalu. Chce specjalizować się w chirurgii ogólnej, później w onkologii lub chirurgii naczyń, bo - jak mówi - jest człowiekiem czynu: - Przed operacją poznajesz pacjenta, wyniki jego badań. Ale do końca nie wiesz, co cię czeka, gdy weźmiesz do ręki skalpel. Decyzje podejmujesz na bieżąco, liczą się minuty. Od siły ważniejsze są wytrzymałość, opanowanie, precyzja. Kobietom tych cech nie brakuje. Minęły czasy chirurgii wyczynowej. Zabieg wykonany techniką laparoskopową, bez rozcinania brzucha, wymaga tyle siły, co obsługa playstation. Dziewczyny nie wybierają chirurgii, bo trudno to pogodzić z wychowaniem dziecka. Ale dzisiejsi faceci też nie garną się do specjalizacji zabiegowych. Zabraknie chirurgów i ortopedów? Na pewno nie będzie to wina kobiet.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 8 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów