Kilkaset osób wzięło udział we wtorek w wiecu na Placu Konstytucji w Warszawie, zorganizowanym przez
SLD.
Napieralski: Chcieliśmy innej Polski - To, co zobaczyliśmy kilka dni temu pod Pałacem Prezydenckim zdziwiło nas, a niektórych nawet przeraziło. Przecież chcieliśmy innej Polski, nowoczesnej, otwartej. Polski, która jest dla wszystkich: wierzących i niewierzących, bo to jest nasza ojczyzna - mówił Napieralski nawiązując do rozruchów podczas próby usunięcia krzyża upamiętniającego ofiary katastrofy pod Smoleńskiem.
Podkreślił, że Pałac Prezydencki jest symbolem władzy, ale takiej, która dba o wszystkich, czyli słabszych i mocniejszych, wierzących i niewierzących. - Pod symbolem władzy wydarzyły się sceny, które nie powinny się wydarzyć, bo przecież konstytucja mówi: Polska jest dla wszystkich, ale tam, wtedy okazało się, że Polska nie jest dla wszystkich - powiedział.
Lider Sojuszu zarzucił na wiecu politykom prawicy, iż symbole religijne i wiarę wykorzystywali przez dłuższy czas do celów politycznych. - I to doprowadziło do tego, że nie szanujemy konstytucji i dochodzi do takich scen (jak przed Pałacem Prezydenckim) - ocenił Napieralski.
Powiedział, że sprzeciwia się temu, by polityka wkraczała w sprawy duchowe. - Musi być jasna, czytelna granica, dokąd jest państwo, a odkąd zaczyna się nasza wiara - mówił.
Napieralski apelował, by szanować siebie nawzajem. - Jeżeli wierzymy, to miejmy (to) gorąco i bardzo głęboko w sercu, a nie róbmy z tego manifestacji politycznej - mówił Napieralski.
Apel o zachowanie świeckości państwa Rzecznik SLD Tomasz Kalita powiedział dziennikarzom, że organizując ten wiec Sojusz chce przypomnieć rządzącym, że w ustawie zasadniczej jasno zapisany jest rozdział Kościoła od państwa. - Domagamy się od władz państwa poszanowania konstytucji, respektowania jej zapisów - podkreślił.
Kalita zwrócił uwagę, że wtorkowy wiec, to początek zbiórki podpisów pod apelem ws. zachowania świeckości państwa. Jednocześnie zapowiedział, że apel zostanie przekazany prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu oraz premierowi Donaldowi Tuskowi.
Wiceszefowa SLD Katarzyna Piekarska mówiła do zgromadzonych na Placu Konstytucji, że ważne jest, by "odzyskać państwo, które obecnie zawłaszczone jest przez symbole religijne". Z kolei wicemarszałek Sejmu Jerzy Wenderlich przekonywał, że zasada rozdziału Kościoła od państwa nie jest "jakąś fanaberią", tylko europejską normą, wynikającą z konstytucji.
Kilkaset osób na wiecu W wiecu wzięło udział kilkaset osób zarówno starszych jak i młodszych, którym - jak mówili PAP - nie podoba się sytuacja związana z krzyżem pod Pałacem Prezydenckim oraz to, iż zasada świeckości państwa nie jest przestrzegana.
Oskar, jak mówił, przyszedł na wiec, ponieważ za "patologiczną" uważa sytuację, kiedy państwowy teren pod Pałacem Prezydenckim jest okupowany, zawłaszczany przez "zwolenników krzyża". - Opowiadam się za wszystkim, co ma na celu laicyzację państwa - dodał.
Pani Bożena, podpisała się pod apelem ponieważ - mówiła - chce, by w kraju był zachowany rozdział Kościoła od państwa. Opowiadała, że kiedy przechodziła obok Pałacu Prezydenckiego została uderzona parasolem przez jedną z osób "broniących krzyża" oraz wyzwana od bolszewików, Żydów, komunistów. - Sprzeciwiam się temu - dodała.
Pani Eli - jak powiedziała - "nie podoba się to, jak zachowuje się
Kościół ws. przeniesienia krzyża".
Na wiecu pojawili się także przedstawiciele Racji Polskiej Lewicy z Krakowa. - Przyjechaliśmy tutaj po to, by bronić konstytucji. Widzimy, że najwyższe władze od prezydenta po posłów, senatorów nie przestrzegają ustawy zasadniczej, gdyż zasada rozdziału Kościoła od państwa nie jest zachowana - mówił Stanisław Błąkała. Jego zdaniem, nie może być tak, żeby "ksiądz rządził prezydentem".
Na wiecu obecni byli także przedstawiciele m.in. Partii Kobiet, Unii Pracy i Zielonych 2004.