http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Włosi salutują przy grobie Mussoliniego

Tomasz Bielecki, Predappio
2010-08-11, ostatnia aktualizacja 2010-08-10 16:24

Członkowie Stowarzyszenia Obrońców Honoru Benita Mussoliniego przed grobem faszystowskiego dyktatora. Zdjęcie z lutego 2002 r.
Członkowie Stowarzyszenia Obrońców Honoru Benita Mussoliniego przed grobem faszystowskiego dyktatora. Zdjęcie z lutego 2002 r.
Fot. VENANZIO RAGGI AP

- Zio Benny? Wujek Benny? Historia przyzna mu rację! - szepcze 19-letnia Cristina Cecotti w zatłoczonej krypcie Benita Mussoliniego w Predappio. Inne kobiety kryją się za mężami, ale ona - to najmłodsze pokolenie wyznawców Duce - salutuje mu po faszystowsku nawet raźniej niż jej onieśmielony chłopak.

Dwaj dyktatorzy - Hitler i Mussolini - po spotkaniu w Rastenburgu 22 lipca 1944 roku
Fot. AP
Dwaj dyktatorzy - Hitler i Mussolini - po spotkaniu w Rastenburgu 22 lipca 1944...
ZOBACZ TAKŻE
SONDAŻ
Czy Europie grozi powrót faszyzmu?

Tak
Zdecydowanie nie
Nie wiem

"Byłbym naiwny, gdybym spodziewał się, że po śmierci dadzą mi spokój. Wokół grobów Przywódców wielkich Przemian nie może być spokoju" - głosi cytat z Duce wypisany nad wejściem do rodzinnego grobowca Mussolinich w Predappio w północnowłoskim regionie Emilia Romana.

Może Il Mascellone (Wielka Szczęka) spodziewał się awantur politycznych, bitew nad trumną i ideowych sporów swych spadkobierców w faszyzmie, ale byłby chyba zdumiony poufałością niespokrewnionych z nim Włochów wobec "wujcia" czy też "dziadzia" Benita oraz serduszkami w księdze pamiątkowej.

- Czy nie boję się faszyzmu? A czego można się teraz bać w środku Europy? Przyjechaliśmy tu, bo co roku przywoził mnie do Predappio mój dziadek. Umarł wiosną, ale ze względu na jego pamięć nie przestanę odwiedzać Mussoliniego. A w dzisiejszych Włoszech wiele bym nie zmieniała - tłumaczy Cristina Cecotti z Bolonii.

"Niegroźna", "czysto turystyczna", "powodowana zwykłą ciekawością" popularność grobowca Mussoliniego w jego rodzinnym Predappio pozwala lokalnym władzom zarabiać na słynnym ziomku bez specjalnych wyrzutów sumienia. - To świadectwo epoki. A faszyzm definitywnie przegrał. I nikt nie zamierza go rehabilitować - tłumaczył lewicowy burmistrz Predappio, gdy przed dekadą otwierał muzeum w domu narodzin Duce zamkniętym na cztery spusty od 1945 r.

Wprawdzie w muzeum nie ma wizerunków samego Mussoliniego, ale archiwalne fotografie pokazują, "co widział ze swych okien" i jak wyglądało miasto, "gdy był dzieckiem". Można nawet poczytać o kłopotach logistycznych Predappio, gdy do miejsca narodzin wodza ściągały przed wojną tysiące świeckich pielgrzymów zwożonych tu przez partię faszystowską.

Nie ma natomiast słowa o kłopotach antyfaszystów, demokratów, Żydów. - Przecież wszyscy o tym wiedzą. Nie trzeba nawet pisać. My pokazujemy tylko architektoniczny wycinek historii naszego miasta - przekonuje młoda kustoszka.

Do Mussoliniego w Predappio przyjeżdża każdego roku co najmniej 100 tys. ludzi, a tłum przy grobie Duce rośnie najbardziej w rocznicę marszu na Rzym, jego urodzin oraz śmierci. Kiedy chowano go tu w 1957 r., 12 lat po egzekucji przez włoskich partyzantów, kilkudziesięciotysięczny tłum faszystowskim okrzykiem bojowym: "Eia, eia, eia, alala!", pozdrawiał Duce jak podczas jego najgłośniejszych przemówień o misji historycznej Włochów.

Rząd w Rzymie tak bardzo bał się wtedy przejęcia władzy przez komunistów, że - aby nie podsycać konfliktów wśród polityków nieskażonych sierpem i młotem - wolał zapomnieć o powojennym prawie zabraniającym apologii faszyzmu we Włoszech. To dlatego tolerował zarówno kult szczątków wodza, jak i otwarcie czczącą go postfaszystowską partię MSI.

Emerytowany urzędnik Claudio Brocchi spod Predappio mówi, że po raz pierwszy "wspominali wodza z podniesioną głową" w 1994 r., gdy postfaszyści osiągnęli świetny wynik wyborczy (13,5 proc.) i premier Silvio Berlusconi z racji braku innych koalicjantów - wymiecionych przez śledztwa antykorupcyjne - zaprosił ich do rządu. Był to pierwszy taki przypadek po wojnie.

Partia postfaszystowska zmieniała potem nazwy, dystansowała się do Mussoliniego, a jej szef Gianfranco Fini nazwał nawet faszyzm "złem absolutnym" i stopniowo zamienił się w proeuropejskiego konserwatystę.

Wejście postfaszystów na rządowe salony zapoczątkowało jednak erozję twardych ocen "wroga ludzkości", jak idee Mussoliniego nazywał włoski myśliciel Benedetto Croce. Młodsi historycy coraz częściej piszą o "tragicznej wojnie domowej" między antyfaszystami a ludźmi Mussoliniego z marionetkowej Republiki Salo (stworzonej po 1943 r. przez Hitlera), apele Berlusconiego, aby "zrozumieć chłopaków z Salo", nie wywołują już wielkiego oburzenia, a posłowie debatują o nowym orderze dla Włochów, którzy patriotycznie walczyli podczas II wojny po którejkolwiek stronie. Wypomnienie, nie bez racji, żądzy odwetu sądom doraźnym, które tuż po wojnie nakazały egzekucję co najmniej 15 tys. faszystów (Mussolini, rozstrzelany i powieszony za nogi na placu Loreto w Mediolanie, był najgłośniejszym skazanym), nie wywołuje już wielkich sporów.

- To minęło. To już historia - przekonuje obecny, centrolewicowy burmistrz Predappio Giorgio Frassineti, który wygrał wybory w 2009 r., obiecując troskę o architekturę doby faszyzmu (powołał nawet stowarzyszenie miast założonych bądź gruntownie przebudowanych przez Mussoliniego).

Tym programem konkurował z trzema kontrkandydatami głoszącymi albo potrzebę przeniesienie siedziby burmistrza do dawnego Domu Faszystów (co było wcześniej tabu), albo otwarcie magistrackiego sklepu z faszystowskimi pamiątkami, albo - to skrajna prawica - przebierającymi swych partyjnych przybocznych w faszystowskie czarne koszule. - Faszyzm jest już niegroźny - zgodnie przekonują mieszkańcy Predappio.

Czy istotnie to już tylko przeszłość? - Poślij, poślij zdjęcie tacie! - słychać ponaglania wśród grupy nastolatków z Bari, którzy fotografują się na tle grobowca i popiersia Duce z rękoma uniesionymi w faszystowskim pozdrowieniu. Potem - tak we Włoszech czci się relikwiarze katolickich świętych - całują koniuszki palców, którymi dotknęli sarkofag dyktatora, jego matki i syna. Mówią, że faszyzm to dla nich "Bóg, ojczyzna i honor".

Starsza para z Turynu ponagla swego wnuka, aby wpisał własną dedykację dla wodza ("Najwyższy czas, jesteś już prawie dorosły!"). Mówią, że czczą Mussoliniego z wdzięczności za tępienie komunistów. Ubrany żałobnie właściciel restauracji z Forli salutuje, a jego żona składa kwiaty. - Komuniści stracili mi ojca pod Mediolanem w 1945 r. Nigdy nie zapomnę! - mówi.

Można prawie uwierzyć, że - jak coraz częściej uspokajają włoskie gazety - faszyzm dla starszych jest już tylko nostalgicznym wspomnieniem z młodości, a dla młodych nie stanowi prawdziwej ideologii, bo - przerobiony na gadżety - całkowicie się już zdisnejlandyzował ("Czy T-shirt z Che Guevarą robi z kogoś komunistę?" - pytają media).

Budzi emocje, gdy - jak jesienią 2009 r. - ktoś na internetowej aukcji wystawia domniemane preparaty z fragmentami mózgu Duce, lecz nie wywołuje dyskusji, gdy publikacja pamiętników jego kochanki sugeruje, że - wbrew dogmatom postfaszystów - antysemityzm nie był obcą mu ideą niemal siłą narzuconą przez Hitlera.

- Ave Dux! Dux lux mea! Wódz jest mym światłem! - dziewięcioro młodych mediolańczyków w glanach, czarnych koszulach i z krzyżami celtyckimi na szyjach, którzy wpadają nagle do krypty, szybko burzy obraz wyłącznie gadżetowego Duce.

W rękach drewniane pałki z napisem "Dux Mussolini" kupione w sklepie Tricolore Souvenir przy głównej ulicy Predappio - via Roma. Salutują, skandując: "Faszyzm żyje! Uwierz, bądź posłuszny, zwyciężaj!". Co to znaczy? - Obcy pierwszym wrogiem! - odkrzykuje Alessandro. Jego kolega żartobliwie dorzuca: "Nero zero, nero zero" ("Czarny jest zerem"), co wprawia w popłoch Cristinę Cecotti - tę od wujcia Benny'ego.

Alessandro i jego koledzy chcą jesienią przyłączyć się do "obywatelskich patroli" pilnujących porządnych Włochów przed "Romami i muzułmanami", choć rzecz jasna - "gazety zrobiłyby skandal" - bez faszystowskich naszywek czy innych wojennych symboli. Wyciągają z plecaków upominki z Predappio: kopie plakatów z lat 30., reprodukcje faszystowskich gazet oraz pamiątkowe kubki i zapalniczki z wizerunkiem Mussoliniego. - Były też z Hitlerem, ale my podążamy tylko za Duce - tłumaczą.

Benito Mussolini

Urdodził się w 1883 r., w młodości był socjalistą słynącym z ostrego antyklerykalizmu oraz poglądów antywojennych. Wolty dokonał w 1914 r., opowiadając się za przystąpieniem Włoch do wojny po stronie ententy (co Rzym zrobił w 1915 r.) Wyrzucono go za to z partii socjalistycznej, ale nadal kierował własnym prowojennym dziennikiem "Popolo d'Italia", dostając pieniądze m.in. od brytyjskiego wywiadu.

Apoteoza armii oraz rana, którą odniósł podczas ćwiczeń na froncie alpejskim, przysporzyła mu popularności wśród byłych żołnierzy, których zwerbował do swej pierwszej organizacji faszystowskiej w 1919 r. Nazwa pochodzi od fasces, czyli rózg liktorskich noszonych jako znak władzy przed najwyższymi urzędnikami starożytnego Rzymu.

Antykomunistyczne bojówki faszystów wysyłano przeciw buntującym się robotnikom i chłopom. Strajk włoskich socjalistów był tłem dla Marszu na Rzym w 1922 r. - w pokazie siły wzięło udział ok. 30 tys. faszystowskich bojówkarzy. Po tym wydarzeniu król powierzył Mussoliniemu stworzenie rządu.

Budując dyktaturę, w 1926 r.zdelegalizował związki zawodowe i wszystkie partie prócz faszystowskiej, przedstawiał siebie jako interpretatora ducha narodu, a faszyzm stawał się "religią państwa". "Wódz ma zawsze rację" - głosił jej dogmat. Zaskarbiał sobie serca Włochów m.in. kolonialnymi podbojami w Abisynii i promowaniem piłki nożnej, która - dzięki ligowym rozgrywkom i organizacji w 1934 r. wygranych mistrzostw świata - integrowała Włochy zjednoczone dopiero w XIX w.

Duce długo wyśmiewał nazistowski rasizm, ale pod rosnącą presją Niemców zaimportował antysemickie prawa w 1938 r., kiedy Żydom m.in. odebrano włoskie obywatelstwo. Przystąpił do wojny po stronie Hitlera w 1940 r. W 1943 r. włoska Wielka Rada Faszystowska odsunęła go od władzy, by zawrzeć rozejm z aliantami. Wtedy niemieccy komandosi uwolnili Mussoliniego z więzienia, a Berlin postawił go na czele marionetkowej Włoskiej Republiki Socjalnej (Republiki Salo).

W 1945 r. Mussolini w przebraniu niemieckiego żołnierza próbował uciekać przed aliantami do Szwajcarii, ale włoscy partyzanci schwytali go, osądzili i rozstrzelali.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':