http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Emerytura albo etat

Leszek Kostrzewski, Piotr Miączyński
2010-08-10, ostatnia aktualizacja 2010-08-10 18:09

PO chce wydłużenia wieku emerytalnego do 67. roku życia
PO chce wydłużenia wieku emerytalnego do 67. roku życia
Fot. Jacek Lagowski / AG

Koniec z pobieraniem jednocześnie emerytury i pensji bez zwalniania się z zakładu pracy. Ministerstwo Pracy postanowiło w kryzysie zaoszczędzić na emerytach

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Od 8 stycznia 2009 r. Polacy mogą łączyć emeryturę z pracą bez konieczności zwalniania się z dotychczasowego zakładu. Wprowadzając to udogodnienie, rząd Donalda Tuska tłumaczył, że chce zwiększyć aktywność zawodową osób po pięćdziesiątce. Pod tym względem jesteśmy bowiem na szarym końcu w Europie. Wśród 55-64-latków pracuje zaledwie 32 proc. Polaków. Średnia unijna to 46 proc.

Z przywileju korzysta 50 tys. Polaków. Pani Maria z Łodzi 30 lat pracowała w zakładzie tekstylnym. W kwietniu 2009 r. uzyskała prawo do emerytury. Nie zamierzała się jednak rozstawać z firmą. Dziś pobiera więc 790 zł emerytury i 1,2 tys. zł pensji. Jej szef nawet nie wie, że pani Maria ma dodatkowe świadczenie z ZUS. Nie ma obowiązku powiadamiania o tym pracodawcy, choć w praktyce kadry o emeryturze pracownika wiedzą.

Resort pracy chce się teraz z tego rozwiązania wycofać. Poinformowała o tym w czwartek jego szefowa Jolanta Fedak. Nowy projekt trafił już do konsultacji pracodawców i związkowców.

Ministerstwo uzasadnia, że "w warunkach kryzysu gospodarczego gwałtownie spada liczba miejsc pracy, co wymaga podjęcia działań zmierzających do odzyskania miejsc pracy, które obecnie zajmowane są przez emerytów".

Teraz bezrobocie wynosi 11,6 proc. Rok temu - 10,7 proc.

Jak będzie po zmianach?

Jeżeli Kowalski zechce brać emeryturę, musi się zwolnić z pracy. A po przejściu na emeryturę będzie mógł znów zatrudnić się w dawnym zakładzie (lub w dowolnym innym) - pobierając emeryturę i pensję. Na to będzie musiał się zgodzić pracodawca.

Przeciwnicy pomysłu Ministerstwa Pracy tłumaczą, że nikt emeryta nie zatrudni. - A jeśli już ktoś się zdecyduje, to będzie to praca na czarno - uważa Irena Wóycicka z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, była wiceminister pracy. - Szef powie emerytowi: "Po co mam płacić za ciebie składki, skoro już masz zapewnione utrzymanie".

Organizacje pracodawców zmiany popierają. - Jeżeli ktoś jest dobrym pracownikiem, szef sam będzie zabiegał, by jako emeryt nadal u niego pracował - twierdzi Agnieszka Durlik-Khouri, ekspert ds. społecznych w Krajowej Izbie Gospodarczej.

Umiarkowanymi zwolennikami są związkowcy. - Musimy to jeszcze przeanalizować. Ale wypłata pełnej pensji i pełnej emerytury jest dla budżetu kosztowna - mówi Jan Guz, szef OPZZ.

Nowe przepisy obejmą tylko ludzi odchodzących na emeryturę po wejściu w życie nowej ustawy. Może to nastąpić jeszcze w tym roku. Ten, kto dziś z przywilejów korzysta, nie ma się czego obawiać.

Resort pracy szacuje, że na zmianie przepisów zaoszczędzi 700 mln zł rocznie. Jak? Ministerstwo liczy, że spośród ok. 300 tys. osób przechodzących co roku na emeryturę część po niekorzystnej zmianie przepisów zdecyduje się na ten krok dużo później. Tym samym nie trzeba im będzie zbyt szybko wypłacać emerytur. Ulży to ZUS-owi, któremu na wypłatę świadczeń co roku brakuje ok. 40 mld zł.

- Rząd nic nie zaoszczędzi - odpowiada Wóycicka. - Nowy system emerytalny powoduje, że im dłużej pracujesz, tym więcej odłożysz sobie składek. Ludziom i tak więc trzeba będzie wypłacić emerytury. Tyle że wyższe.

Wóycicka wskazuje, że pomysł resortu jest sprzeczny z innym jego projektem zakładającym, że renciści będą mogli dorabiać bez ograniczeń. - Z jednej strony emerytom przez stawianie wyboru praca albo emerytura odbiera się możliwość większej aktywizacji. Z drugiej zachęca się rencistów do tej aktywizacji. Przyznam się, że już nie wiem, czy rządowi zależy, aby coraz więcej Polaków pracowało, czy nie.

Czytaj komentarz prof. Marka Góry dla Wyborcza.biz

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 188 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    52 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':