W Przewozie wezbrane wody Nysy Łużyckiej podtopiły 40 domów. W Łęknicy przez cały dzień trwała wczoraj walka o ocalenie przesiąkniętych wałów. Fala kulminacyjna przechodzi przez województwo lubuskie. Nocą wielka woda miała dotrzeć do Gubina.
Krytyna Jaszur stoi w oknie piętrowego domu w Przewozie. W niedzielę strażacy szczelnie obłożyli go workami. Nie pomogło. Woda wdarła się do środka. Na parapecie widać błotnisty ślad. - Mieszkam tu ze starszą mamą i z synkiem. Całą niedzielę siedzieliśmy jak na szpilkach. Czekaliśmy na falę. Po południu rzeka wylała z koryta i podeszła pod dom. Zostawiliśmy wszystko i poszliśmy do rodziny - opowiada kobieta.
Przewóz w powiecie żarskim był drugą lubuską wsią, którą dotknęła powódź. Wcześniej woda dotarła do Sobolic i zalała elektrownię wodną. Gdy ich mieszkańcy zabierali się do sprzątania domów, w Łęknicy walka z żywiołem trwała. Mieszkańcy miasteczka i strażacy starali się ocalić przesiąknięte wały. Tuż za nimi znajduje się wielkie przygraniczne targowisko. W poniedziałek bazar wyglądał na wymarły. Większość kupców wywiozła towar w niedzielę i pozamykała stoiska. W poniedziałek wszyscy przyszli na wały, aby układać worki z piaskiem. - Tu są ludzie z Łęknicy, Żar i Zielonej Góry. Gdy puszczą wały, stracimy nasze miejsca pracy - opowiada Agnieszka Łosowska, właścicielka stoiska z firankami.
Na wałach pracowało kilkaset osób. Do poniedziałkowego wieczoru wały były całe. 30-metrowa wyrwa powstała za to po niemieckiej stronie Nysy Łużyckiej. - Zaproponowaliśmy Niemcom pomoc, ale jeszcze nie dostaliśmy odpowiedzi. Fala kulminacyjna minęła Łęknicę. Poziom wody powoli opada. Teraz zagrożenie przenosi się na północ województwa. Nocą fala powodziowa dotrze do Gubina.