To Omar Khadr, obywatel Kanady, który dzieciństwo spędził na przemian w Kanadzie, Pakistanie i Afganistanie i który podobno bawił się nawet z dziećmi przywódcy Al-Kaidy Osamy ben Ladena. Później służył jako tłumacz w grupie Abu Laisa Al-Libiego, jednego z komendantów Al-Kaidy. W internecie można obejrzeć
wideo, na którym bawi się ładunkami wybuchowymi składanymi przez innych członków oddziału.
Został schwytany po bitwie z żołnierzami
USA w wiosce Ajub Chejl w Afganistanie, w której ranił jednego z Amerykanów i sam został ranny. W amerykańskiej bazie Guantanamo na Kubie spędził już osiem lat. Oskarżony jest o to, że jako członek Al-Kaidy przygotowywał zamachy terrorystyczne i tuż przed schwytaniem zabił żołnierza sił specjalnych USA. Nie wiadomo jeszcze, czy zdecydował się brać aktywny udział w swojej obronie.
Złożony z 15 wojskowych sąd w Guantanamo odrzucił prośbę adwokatów Omara Khadra, by przełożyć proces ze względu na muzułmański miesiąc postu ramadan. 23-letni oskarżony jest dziś żarliwym muzułmaninem i zamierza powstrzymywać się od jedzenia kilkanaście godzin dziennie, od zmierzchu do świtu, co - jak twierdzą obrońcy - osłabi jego zdolność składania zeznań i obrony. - Cały ten proces to hańba - twierdzi kanadyjski adwokat Dennis Edney, który pomaga Omarowi.
Proces 23-latka potrwać może około miesiąca. Jeśli zostanie uznany z winnego, prokurator będzie się domagał dożywocia. Na sali rozpraw będzie przedstawiciel kanadyjskiej komórki Amnesty International, która krytykuje proces najmłodszego więźnia Guantanamo. - Potępiamy sąd wojskowy od samego początku, bo uważamy, że nie spełnia on międzynarodowych standardów legalnego procesu - mówił Alex Neve, sekretarz generalny AI w Kanadzie. Dostał on zgodę na obserwowanie procesu na żywo, ale nie może rozmawiać z oskarżonym.
AI oskarża również Kanadę, że nie wstawiła się za swoim małoletnim obywatelem ani nie zażądała jego ekstradycji. - Nie ruszyli palcem w jego obronie - twierdzi Neve. Przeciwnie, kanadyjskie służby wywiadowcze uczestniczyły w jego przesłuchaniach i dzieliły się informacjami z amerykańskimi prokuratorami. Wprawdzie potem kanadyjskie ministerstwo sprawiedliwości wezwało Amerykanów, by tych informacji w procesie nie wykorzystywał, ale Waszyngton odparł w maju, że sąd wojskowy w Guantanamo sam podejmie decyzję w tej sprawie. - Uznajemy niezależność amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości - ogłosiło wtedy kanadyjskie
MSZ.
Obrońcą 23-latka jest pułkownik Jon Jackson wyznaczony z urzędu przez Pentagon. - Zrobię wszystko, co potrafię, by bronić tego chłopaka i z nim pracować - mówił przed procesem. - Źle się stało, że
Stany Zjednoczone sądzą 15-letnie dziecko-żołnierza.
- Z prawnego punktu widzenia jego wiek nie ma znaczenia - twierdzi prokurator, kapitan marynarki David Iglesias. - Miał 15 lat, a nie dziesięć czy dziewięć.
Wkrótce po objęciu władzy prezydent
Barack Obama obiecał do stycznia 2010 r. zamknąć więzienie w Guantanamo, gdzie od lat około 200 podejrzanych jest przetrzymywanych bez podania konkretnych zarzutów. Potem jednak prezydent przyznał, że była to obietnica nierealna i nie sposób jej dotrzymać. Połowa więźniów miała być odesłana do krajów pochodzenia, reszta przeniesiona do więzienia na terenie USA, co zmieniłoby ich obecny, niejasny status prawny. Na to nie ma jednak pieniędzy, a doradcy Obamy przyznają, że sprawa jest bardziej skomplikowana, niż im się wydawało. Wielu zwolnionych do swoich krajów czekałyby zapewne tortury. Co gorsza, spośród zwolnionych dotąd - z braku dowodów - 500 więźniów Guantanamo prawie stu zaangażowało się w działalność terrorystyczną.