Burzliwy żywot najmłodszego prezesa

Witold Gadomski
10.08.2010 , aktualizacja: 08.08.2010 19:23
A A A Drukuj
Cezary Stypułkowski został prezesem banku, gdy miał 34 lata

Cezary Stypułkowski został prezesem banku, gdy miał 34 lata (fot. East News)

Miał 34 lata, gdy przejął stery Banku Handlowego. Przez 12 lat omijał afery, mielizny i rafy. Dopiero jako prezes PZU zderzył się z górą lodową. Potężną i surową.
Mawia, że jest dzieckiem PGR. Jego ojciec był w PRL dyrektorem wielkiego państwowego gospodarstwa rolnego na Mazurach. Cezary Stypułkowski do dziś jest zameldowany w Mikołajkach. Ale jego ostatnim miejscem pobytu był Londyn. Wkrótce na dłużej zamieszka w Warszawie, gdyż rada nadzorcza banku BRE zaakceptowała go na stanowisko prezesa.

Urodził się w 1956 roku w Mrągowie. W 1975 roku w Olsztynie skończył dobre III Liceum im. Mikołaja Kopernika. Potem na Uniwersytecie Warszawskim studiował na wydziale prawa, a jeszcze później nauk politycznych i dziennikarstwa.

Nie był kontestatorem i nie zamierzał walczyć z systemem, który w końcu lat 70. wpadł w zadyszkę. Należał do SZSP, choć nie pełnił żadnych funkcji i nie miał temperamentu działacza politycznego. Raz zrobił wyjątek. Został delegatem na III Zjazd organizacji studenckiej w grudniu 1980 roku. Zjazd był burzliwy, kilka razy odwoływano przewodniczących Komisji Statutowej. Stypułkowski został kolejnym i sprawnie przeprowadził zjazd do końca. Odtąd był znany w środowisku działaczy młodzieżowych, którzy odcisnęli się na życiu politycznym Polski lat 80. i 90.

Polityka nie była jego pasją. Wolał karierę naukową. Chętnie przystał na propozycję pozostania w Katedrze Zarządzania Gospodarką Narodową, w której pracowali m.in.: Hanna Gronkiewicz, Witold Modzelewski, Cezary Balasiński - ludzie, którzy w III RP stali się znanymi postaciami. W 1989 roku Stypułkowski obronił pracę doktorską na temat "Pozycja ministra przemysłu jako organu założycielskiego przedsiębiorstw", której promotorem był wybitny prawnik profesor Ludwik Bar.

Karnawał "Solidarności" trwał w najlepsze, gospodarka znajdowała się w coraz większym chaosie, a władze PRL wymyślały sposoby na jej naprawę. Gdy w październiku 1980 roku powstała Komisja ds. Reformy Gospodarczej, a po kilku miesiącach urząd Pełnomocnika ds. Reformy Gospodarczej prof. Bar został szefem jednego z zespołów i zaproponował Stypułkowskiemu współpracę. I tak młody prawnik poznał ludzi, którzy przez prawie dziesięć lat rządzili Polską, próbując ją (mało skutecznie) naprawiać: Władysława Bakę, ekonomistę, członka Biura Politycznego KC PZPR, późniejszego prezesa NBP, oraz Zdzisława Sadowskiego, wicepremiera, który w latach 80. wprowadzał reformy próbujące pogodzić socjalizm z rynkiem. Poznał też młodych działaczy partyjnych - Marka Borowskiego i Aleksandra Kwaśniewskiego. W książce "Kto jest kim w Polsce. Inaczej" z 1985 roku Władysław Baka mówi: "Interesujący jest casus utalentowanego, młodego prawnika Cezarego Stypułkowskiego. (...) Poprosił mnie o oddelegowanie z uczelni do pracy nad reformą. Na pewno dziś jest to jeden z najlepszych prawników znających mechanizmy funkcjonowania gospodarki". Stypułkowski nie poszedł jednak za Baką do NBP.

- "Chemia" była między mną i profesorem Zdzisławem Sadowskim - wspomina nasz bohater. Sadowski, świetnie władający angielskim - co wówczas było rzadkie nawet wśród naukowców - zachęcał Stypułkowskiego do szlifowania języka. Często rozmawiali po angielsku. Zapewne w latach 80. poznał też Leszka Balcerowicza, który pracował nad własną, znacznie bardziej radykalną wersją reformy. Stypułkowski nie pamięta pierwszego spotkania, ale gdy we wrześniu 1989 roku Balcerowicz został wicepremierem, nie był dla niego osobą obcą.

Przełom ustrojowy zastał go w USA. Kilka dni przed wyjazdem miał przypadkowe spotkanie z Aleksandrem Kwaśniewskim: - Szczęściarz z ciebie - mówił przyszły prezydent. - A my w tym bałaganie musimy zostać... Korzystając z hojności Fundacji Fulbrighta, w 1988 r. Stypułkowski rozpoczął studia na Business School Uniwersytetu Columbia w Nowym Jorku. Praktykował w Chemical Bank i w nowojorskim oddziale Citibanku. Opieką otoczył go Bill Rhodes, wpływowa postać amerykańskich finansów, Senior Vice Chairman Citigroup, który w latach 80. walnie przyczynił się do rozwiązania kryzysu zadłużenia krajów Trzeciego Świata. Rhodes znał Polskę i próbował zachęcić rząd PRL do operacji zamiany długów na udziały.

„Gdy w 1987 roku Bill Rhodes spotkał Stypułkowskiego w Warszawie, ten ostatni był jednym z »młodoturków « polskiej bankowości przymierzających się do budowy kapitalistycznej gospodarki” - pisał przed dziesięciu laty miesięcznik „The Banker”. „Rhodes spotkał go ponownie, gdy Stypułkowski odbywał studia w Columbia Business School. Zaproponował mu szkolenie i przygotowanie do roli w przyszłych operacjach Citi w Polsce”.

Na początku 1991 roku otrzymał propozycję objęcia funkcji prezesa Banku Handlowego. Propozycję złożył Leszek Balcerowicz. W efekcie Stypułkowski został najmłodszym prezesem banku.

- Czy mając 34 lata, wiedział pan, jak kierować takim bankiem? - pytam.

- Wiedziałem więcej niż inni - odpowiada bez fałszywej skromności.

Obsługujący polski dług Bank Handlowy prowadził między innymi rachunki FOZZ. Jednak nawet najwięksi przeciwnicy nie byli w stanie powiązać Stypułkowskiego z aferą, który zajął fotel prezesa, gdy fundusz był już w likwidacji.

Pod 12-letnim kierownictwem Stypułkowskiego Bank Handlowy stał się liderem bankowości korporacyjnej. Był pierwszą polską instytucją komercyjną i pierwszym bankiem w Europie Centralnej i Wschodniej, który uzyskał rating i wyemitował (w 1995 r.) euroobligacje na międzynarodowych rynkach kapitałowych.

W 1994 roku Aleksander Kwaśniewski proponował Stypułkowskiemu stanowisko ministra finansów. Stało się to, gdy Marek Borowski podał się do dymisji po odwołaniu przez premiera Waldemara Pawlaka wiceministra Stefana Kawalca. Stypułkowski odmówił, ale zatrudnił Kawalca jako doradcę w Banku Handlowym, a potem w PZU.

To najbardziej zdumiewający tandem w świecie finansów: były opozycjonista, współpracownik miesięcznika "Głos" związanego z Antonim Macierewiczem - Kawalec oraz Stypułkowski - dawny działacz młodzieżowy i współpracownik rządu PRL w czasie stanu wojennego. I tym razem "chemia" zagrała. Stypułkowski bardzo ceni analityczny umysł Kawalca - matematyka i finansisty.

W 1997 roku Bank Handlowy wszedł na giełdę (prywatyzację przygotowywał między innymi Kawalec). Pakiety akcji sprzedano trzem zagranicznym korporacjom: JP Morgan, Swedbank i Zurich Insurance, a także inwestorom mniejszym i pracownikom banku.

Handlowy próbował kupić Pekao SA i stworzyć największą finansową instytucję w Polsce. Gdy to nie wyszło, zaczął rozglądać się za mariażem. Wybór padł na BRE, którym kierował wówczas Wojciech Kostrzewa, niemal równolatek Stypułkowskiego, podobnie jak on dawny działacz studencki. Tyle że Stypułkowski działał aktywnie w związku socjalistycznym, a Kostrzewa w antykomunistycznym. Po latach im to nie przeszkadzało.

Tymczasem od jesieni 1997 roku w Polsce rządziła koalicja AWS-UW, a fuzja takich dwóch banków nie mogła dokonać się bez zgody rządu (skarb państwa zachował dla siebie obligacje, które stanowiły 1/3 kapitału Handlowego).

Prezesi obu banków uchodzili za ludzi bardzo wpływowych. A jednak okazali się za słabi, gdy weszli w konflikt z personami, których wpływy były - przez moment - nie do przebicia. Z szefami PZU Jamrożym i Wieczerzakiem.

W styczniu 1999 roku skarb państwa zdecydował się dokapitalizować PZU obligacjami Banku Handlowego - w sumie na sumę około 600 mln zł. PZU stał się poważnym udziałowcem Handlowego, a jego szefowie zamierzali fakt ten wykorzystać.

Fuzję banków ogłoszono w lipcu 1999 r. Stypułkowski miał być prezesem, Kostrzewa zadowolił się funkcją pierwszego wiceprezesa, ale Władysław Jamroży i Grzegorz Wieczerzak powiedzieli "nie". Prasa spekulowała, że po prostu nie chcieli powstania silnej instytucji finansowej, która mogła pomieszać ich plany.

W 2000 roku inwestorzy sprzedali akcje amerykańskiemu Citibankowi. Wydawałoby się, że to wielka szansa dla Stypułkowskiego. Znał ludzi z Citi, tam zdobywał szlify bankowca. Jednak Amerykanie potraktowali polski bank (wkrótce zmienił nazwę na Citi Handlowy) jako peryferyjny. Gdy przygotowywana była fuzja Handlowego z BRE, wartość tego drugiego była o połowę mniejsza niż pierwszego. Dziś większą kapitalizację ma BRE.

Stypułkowski nie wahał się, gdy w 2003 r. zaproponowano mu kierownictwo PZU, największego polskiego ubezpieczyciela, z którego mniejszościowym udziałowcem Eureko skarb państwa toczył od lat spór prawny.

W PZU prezesi wciąż się zmieniali. Poprzednik Stypułkowskiego - Zdzisław Montkiewicz - był człowiekiem Leszka Millera, ale nie cieszył się zaufaniem ministra skarbu Piotra Czyżewskiego. W tle sporu był prezydent Kwaśniewski, który z Millerem toczył rozmaite wojenki. Wspólnie z Czyżewskim (minister doskonale znał prezesa banku, bo był przewodniczącym rady nadzorczej Handlowego w czasie prywatyzacji) przeforsowali kandydaturę Stypułkowskiego.

Tyle że stanowisko prezesa spółki kontrolowanej przez skarb państwa jest równie stabilne jak siodło na dzikim koniu. Gdy w 2005 roku wybory wygrał PiS, było jasne, że Stypułkowski z siodła spadnie, niezależnie od merytorycznej oceny jego działalności. Liczył się z tym. Miał sporo propozycji pracy. Jedną z ciekawszych złożył mu Michaił Fridman, właściciel największego banku w Moskwie Alfa. Choć oferta była bardzo atrakcyjna, Stypułkowski na nią nie przystał. Doszedł do wniosku, że Moskwa to nie jest miejsce dla niego.

Politycy PiS nie tylko odwołali Stypułkowskiego, ale próbowali wgnieść go w ziemię. Ostrzał rozpoczął Jacek Kurski, który oskarżył kierownictwo PZU o nielegalne finansowanie kampanii wyborczej PO. Choć szybko okazało się to bzdurą, za którą Kurski musiał przepraszać, to jednak całe kierownictwo PZU (oraz dyrektor ds. komunikacji z mediami) byli poddani śledztwu prokuratorskiemu. Rada nadzorcza nie udzieliła Stypułkowskiemu absolutorium, co oznaczało, że żadna poważna firma nie zatrudni go na stanowisku menedżera. Prezes musiał toczyć walkę przed sądem. Wygrał i na cztery lata przeniósł się do Londynu.

Został dyrektorem zarządzającym w J.P. Morgan i szefem Bankowości Inwestycyjnej tego banku w regionie Europy Centralnej i Wschodniej. Największą transakcją banku było utworzenie w 2007 roku joint venture Generali PPF Holding, w którym największy czeski ubezpieczyciel Eeská Pojiš ovna objął 49 proc. udziałów, a włoska korporacja Generali - 51 proc. Transakcja warta ponad 2,5 mld euro była największą tego rodzaju w Europie Środkowo-Wschodniej.

Przed trzema laty Cezary Stypułkowski ożenił się ponownie (po rozwodzie z poprzednią żoną przez dwie dekady pozostawał w stanie wolnym). Jego wybranka - Anna Klara Majewska-Stypułkowska - jest pisarką i dziennikarką, autorką książki "Jak dobrze wyjść za mąż po czterdziestce". W tym przypadku można być pewnym, że teza zawarta w tytule ma mocne potwierdzenie w faktach.

Komentarze (1)

  • plebsu

    Oceniono 1 raz 1

    O wypadku (moim zdaniem posrednia przyczyna odejscia z Citibanku - Amerykanie kulturę korporacyjna rozumieją trochę inaczej niż nasze zblatowanie) oraz o ataku JP Morgan na złotego w 2008 jako istotnego osiagnięcia pana prezesa - oczywiście ani słowa.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX