Prezes w tym wywiadzie jest wściekły. Co go tak rozwścieczyło? Krytyczne artykuły, które od jakiegoś czasu ukazują się w prawicowej "Rzepie". A zwłaszcza jeden - w sprawie krzyża napisany przez naczelnego "Rzepy" Pawła Lisickiego.
Streszczę najpierw
tekst Lisickiego: zachowanie obrońców krzyża spod Pałacu powoduje, że wielu Polaków zaczyna się bać katolicyzmu i Kościoła. Bo kojarzy im się z fanatyzmem. To może sprawić, że społeczne poparcie zdobędą u nas postulaty w stylu hiszpańskiego premiera Zapatero, który m.in. usunął krzyże i religię ze szkół. A winny jest Kaczyński, bo rozróbę pod krzyżem wspiera. Oraz Komorowski, bo nie potrafi konsekwentnie załatwić sprawy.
Na ten niewinny felieton Kaczyński
odpowiada rzeczy przerażające. Ta wściekłość, agresja i ten język. Uprzedzam, dalsza lektura jest tylko dla odpornych, dzieci precz.
Kaczyński: Dla mnie najbardziej interesujące w tej sprawie jest pytanie, dlaczego pan Lisicki tego rodzaju bzdury, i to bzdury wierutne, odrażające, pisze. Sądzę, że wynika to z niesłychanie groźnego zjawiska, jakim jest hiperoportunizm, który opanował dzisiaj pewną część ludzi pióra. "Bzdury", "wierutne bzdury", "odrażające" - oto parę pojęć jak cepy. Towarzyszy im równie prostacka teza. Oto Lisicki nie mógł napisać swojego tekstu, bo tak uważa. Musiał mieć inny powód, ukryty. Bo człowiek o odmiennych poglądach musi przecież kierować się niskimi pobudkami. Ktoś mu płaci, coś chce sobie załatwić, jest oportunistą. A tutaj nawet "hiperoportunistą". Ludzie są z zasady źli, taki właśnie jest świat według Kaczyńskiego. Idźmy dalej.
Kaczyński: Pan Lisicki chciał coś napisać o Komorowskim, ale musiał się jakoś zabezpieczyć, a ponieważ wiadomo, że mnie, nas, PiS wolno atakować bez żadnych ograniczeń, że za to się nie ponosi żadnych konsekwencji, wobec tego wymyślił sobie tę konstrukcję, że głównie winien jest Kaczyński, a Komorowski też, ale tylko troszkę. Ja na coś takiego zgodzić się nie mogę. Nie mogę przystać na to, że mnie się dokopuje tylko dlatego, żeby się ochronić przed zarzutem, że się ośmiela podnosić rękę na Komorowskieg (...) Jest jakaś reguła, tylko nie potrafię powiedzieć, gdzie pan Lisicki ją znalazł, że trzeba mieć w tej sprawie takie stanowisko, jakie ma pan Komorowski. Koncepcja jak ze snu wariata. Oto Lisicki tak naprawdę chciał skrytykować Komorowskiego, ale mu nie wolno, jeśli w tym samym tekście nie skrytykuje dużo mocniej Kaczyńskiego. Paranoja w stanie czystym: wszystko obraca się wokół mnie, cały świat spiskuje, stwarza tajemne zasady, niejawne reguły ("tylko nie potrafię powiedzieć, gdzie pan Lisicki ją znalazł"), żeby mnie zniszczyć. Charakterystyczne jest jeszcze jedno - brak sformułowań typu "Mam wrażenie, że Lisicki", "Wydaje mi się, że Lisicki", "Być może Lisicki". Składnia pozbawiona urody koniunktiwu. Prezes ogłasza swoje głupstwa jako prawdy objawione i potem się żali: "Nie mogę przystać na to, że mnie się dokopuje tylko dlatego, żeby się ochronić przed zarzutem, że się ośmiela podnosić rękę na Komorowskiego". Konstrukcja tego zdania jest równie koślawa jak to, co ma być jego treścią. Jeszcze jeden dowód, że kłamstwa i bzdury zwykle są ogłaszane topornym językiem ("Potęga smaku").
Kaczyński: Jest rzeczą oczywistą, że za decyzję o usunięciu krzyża odpowiedzialny jest w stu procentach pan Komorowski i to on wprowadza w Polsce zapateryzm, a ja tylko próbuję się temu przeciwstawić. Taka jest prawda. "Jest rzeczą oczywistą" i "Taka jest prawda". Te łańcuchy tautologii już znamy. Można przypuszczać, że stoi za nimi pycha, przekonanie o własnej nieomylności. W dodatku w sąsiedztwie idiotycznej tezy, że Komorowski, który zaraz po zaprzysiężeniu grzecznie pobiegł na mszę, chce w Polsce zdejmować krzyże jak Zapatero. Ale "Taka jest prawda". I bez dyskusji.
Kaczyński: Na tej zasadzie można by powiedzieć, że ci, którzy demonstrowali w grudniu 1981 roku przeciwko stanowi wojennemu, byli winni jego wprowadzenia (...) komuniści w PRL nie zdobyli się na zaatakowanie na przykład krzyży przydrożnych. Na taką odwagę zdobył się tylko obrońca Wojskowych Służb Informacyjnych prezydent Komorowski. Objaw cynizmu i pogardy dla historii, dla "Solidarności" i tego wszystkiego, cośmy razem przeszli w latach 80-tych. Pogardy, tak właśnie. Bo trzeba tym wszystkim pogardzać, żeby tak bezwstydnie wykorzystywać do bieżącego okładania po łbach przeciwników. Do tego tak niecelnie.
Kaczyński: Pamięci o Lechu Kaczyńskim obecna władza boi się jak diabeł święconej wody. Boi się, bo Lech Kaczyński uosabiał to wszystko, czego zaprzeczeniem ona jest, czyli suwerennej, demokratycznej i sprawiedliwej w swoich stosunkach społecznych Polski. Władza PO to zaprzeczenie suwerennej, demokratycznej i sprawiedliwej Polski. A więc co masz robić, biedny Polaku? Gromadzić broń na powstanie? A może jakiegoś Niewiadomskiego ma pan w zanadrzu, panie prezesie? Polska przecież gore, trzeba coś robić.
Kaczyński: Boleję tylko nad tym, że z powodu oportunizmu czy radykalnego braku odwagi, pewni ludzie, którzy głoszą mocno idee katolickie, a mają czasem duże kłopoty z wcielaniem ich we własnym życiu, posuwają się do bzdur, kłamstw, tego rodzaju obrzydliwości jak pisanie, że ja jestem winien pojawieniu się zaczątków zapateryzmu w naszym kraju. Do obrzydliwości posuwa się tu moim zdaniem Kaczyński. Bo owi "pewni ludzie" to oczywiście Lisicki. I zaraz insynuacja, że katolik Lisicki źle się prowadzi. Oj, nieładnie. Do tego znowu arsenał prymitywnego, topornego słownictwa - "bzdura", "kłamstwo", "obrzydliwość" - godny Gomułki.
Kaczyński: Sądzę, iż Komorowski w dużej mierze został wybrany prezydentem przez nieporozumienie, bo jestem przekonany, że bardzo wiele osób, które na niego głosowały zapateryzmu w Polsce nie chce. Komorowski wybrany przez nieporozumienie? To już zwykła małość, tak samo jak absencja na zaprzysiężeniu. Ale to najmniej groźna z cech Kaczyńskiego.
Koniec cytatów, dzieci mogą odsłonić oczy i uszy. Teraz już nie tylko Kaczyński, ale i ja jestem wściekły. Bo tak to właśnie - moi drodzy - działa. Złe emocje, agresja, żółć zarażają jak wirus. I nic nie usprawiedliwia Kaczyńskiego, że nam to sączy do głów. Melduję, że czuję się przez pana opluty, panie prezesie.
PS. Lisicki zapowiada odpowiedź w "Rzepie" w poniedziałek. Mam nadzieję, że się solidnie odwinie.